Na pomysł tej przygody wpadłem gdzieś pod koniec przejścia Karpat, schodząc z Małej Fatry, a może już w Strażowskich Vrchach. Nie wiem już nawet jak to się stało. Może zobaczyłem nazwę tego szlaku na drogowskazie, może na mapie, w każdym razie był to jeden z tych pomysłów, które przyklejają się do mózgu od razu i nie chcą się odczepić, domagając się realizacji. Zapisałem ten pomysł w notesie, by nie uciekł i już kilka tygodni po powrocie zacząłem na serio rozważać jego realizację. I to nie czekając na lato, ale właśnie teraz, zimą. Odłożyłem na później szukanie pracy i zabrałem się za zbieranie informacji o drodze, którą mam przejść.

Na wstępie pytanie:

Czy wiesz, jaki jest najdłuższy znakowany szlak w Polsce?

Jeśli chodzisz po polskich górach, jest spora szansa, że odpowiesz „Główny Szlak Beskidzki”. I tak właśnie jest. Ten oznakowany na czerwono szlak, skrótowo nazywany GSB, łączy prawie wszystkie masywy polskich Karpat, między Bieszczadami a Beskidem Śląskim. Jego długość to 519 km. Oprócz niego istnieją także inne, długodystansowe: Główny Szlak Sudecki, Szlak Świętokrzyski, drogi św. Jakuba i inne. GSB dzierży jednak palmę pierwszeństwa.

Oprócz krajowych, przebiegają przez Polskę międzynarodowe szlaki piesze. Na przykład E3, z Hiszpanii do Turcji, mający 7500 kilometrów. Na takie dystanse na razie się nie wybieram, ale może kiedyś?

Możesz więc spytać:

A więc Główny Szlak Beskidzki zimą? A może całe polskie góry?!

Owszem, myślałem już o takim przedsięwzięciu. Jednak na kilka dni przed ukończeniem Łuku Karpat, zwrócił moją uwagę trochę inny szlak, biegnący przez kraj naszych południowych sąsiadów. Tego samego koloru, ale dłuższy, bo prowadzący przez całe terytorium Słowacji. To Szlak Bohaterów Słowackiego Powstania Narodowego, Cesta Hrdinov Slovenského Národného Povstania, w skrócie: Cesta Hrdinov SNP. Prowadzi przez historyczne miejsca, w których toczyły się walki powstańców słowackich przeciw okupacji III Rzeszy oraz w trakcie wyzwalania Słowacji, w latach 1944-1945. Dodatkowo pokrywa się z międzynarodowym szlakiem pieszym E8 Irlandia – Bułgaria.

cestasnp
fot. Peter Koristek
cestasnp
fot. Peter Koristek

Zaczyna się na Przełęczy Dukielskiej, w Beskidzie Niskim, na granicy z Polską. Kończy się na wierzchołku Bradlo, na granicy z czeskimi Morawami. Na szczycie tym znajduje się monumentalny pomnik, upamiętniający słowackiego generała i polityka, Milana Štefánika. To jednak niezupełnie koniec, gdyż od tego miejsca czerwony szlak, nazywany „Štefánikovą magistrálą”, biegnie na południe i kończy się na wzgórzu zamkowym Devín, nad Dunajem, koło Bratysławy. Potocznie jednak cały szlak między Beskidem Niskim, a doliną Dunaju, nazywany jest „Cestą SNP”. Tak liczony ma dokładnie 751 kilometrów i 30 kilometrów podejść. Czas, jaki otrzymuje się po zsumowaniu wszystkich odcinków, to 205 godzin, większość turystów idących tą drogą kończy ją po około 25 dniach. W warunkach letnich nie powinienem mieć więc problemu z ukończeniem tej drogi w 18-20 dni, zwłaszcza, że rekordzista, Rudolf Pado, wykręcił na tej drodze 7-dniowy rekord (100-120 km dziennie!).

Co roku Cestę SNP przechodzi przynajmniej kilkanaście osób, w większości Słowaków, dla których szlak ten jest wyzwaniem równie honorowym, jak Główny Beskidzki dla Polaków. Niemal każdy startuje w tę drogę z Przełęczy Dukielskiej, są jednak tacy, którzy nadkładają kawałek drogi. Szlak można jednak przedłużyć, bo, choć Cesta SNP zaczyna się na Przełęczy Dukielskiej, czerwone paski nie prowadzą wcale stamtąd. Ich początek to Bukovské vrchy, czyli słowacki odpowiednik Bieszczadów. Znaki zaczynają się we wsi Nová Sedlica, skąd wspinają się na leżący 4 km dalej wierzchołek Krzemieńca. To najdalej na wschód wysunięty punkt Słowacji, gdzie granica tego kraju styka się z Polską i Ukrainą. Od Bratysławy szczyt ten dzieli dokładnie 841 kilometrów.

Jaki jest więc cel? W połowie stycznia zamierzam znaleźć się w Bieszczadach, by z wierzchołka polsko-ukraińsko-słowackiego Krzemieńca zacząć marsz czerwonym szlakiem w stronę Bratysławy. Czeka mnie samotne, zimowe przejście prawie 850 kilometrów i 14 masywów górskich. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, w ciągu 50 dni uda mi się spiąć razem wschodni i zachodni kraniec Słowacji. Najpóźniej w pierwszym tygodniu marca chciałbym stanąć nad brzegiem Dunaju. W teorii wszystko jest proste jak konstrukcja cepa: jadę na wschód i zaczynam iść tak długo, aż skończę na zachodzie. Wygląda to mniej więcej tak:

zima_cesta_snp

Początek to szczyt Krzemieńca:

cesta_snp_kremenec
Krzemieniec, fot. Ján Sokoly

koniec to Devinski Hrad nad Dunajem:

cesta_snp_devin
Devin, fot. Alessandro Brusa

a między nimi cała Słowacja. Plan jest więc banalnie prosty. W teorii.

Czego obawiam się najbardziej? Że moje zimowe doświadczenie jest zbyt małe w porównaniu z tym, co planuję. Zimą, w górach, pokonywałem dotychczas  kilkudniowe trasy. Spędzałem w warunkach zimowych kilkanaście dni, mając jednak możliwość powrotu na noc pod dach. Teraz jednak czekają mnie prawie 2 miesiące marszu. Dopiero teraz, gdy piszę te słowa, dotarło do mnie, że to niemal tyle czasu, ile zajął cały Łuk Karpat! I choć dystans będzie ponad dwukrotnie mniejszy, trudności mogą przewyższać wszystko, co do tej pory robiłem w górach. 841 kilometrów to więcej, niż długość Drogi Północnej do Santiago w Hiszpanii! W dodatku zimą, kiedy wszystko jest inne, a warunków śniegowych nie sposób przewidzieć z wyprzedzeniem. Rakiety, które zabieram, powinny być dużą pomocą, ale muszę być przygotowany na potężny wysiłek i skrajne warunki. Patrząc obiektywnie, fiasko tego pomysłu jest o wiele bardziej prawdopodobne niż w drodze do Hiszpanii lub na przejściu Karpat.

Jest jeszcze jeden drobiazg, który fascynuje mnie i martwi zarazem. Kilka dni temu, szukając informacji na temat Cesty SNP, napisałem do redaktorów słowackiego portalu cestasnp.sk z pytaniem czy znane są im zimowe przejścia tego szlaku.

Witajcie!

Przygotowuję się do wyruszenia w styczniu na zimowe przejście całej długości Cesty SNP. Będzie to długi marsz, obliczam go na 45-55 dni i zastanawiałem się czy ktoś zrobił już tą trasę zimą? Czy słyszeliście o takiej wyprawie? Szukam kogoś, kto mógłby pomóc w przygotowaniu takiego przejścia, więc jeśli znacie taką osobę, byłbym bardzo wdzięczny za jakiś kontakt do niej.

Odpowiedź przyszła po kilku dniach i nie pozostawiała wątpliwości:

Cześć Łukasz.

Przykro mi, ale nie mam dla ciebie dobrych wieści. Nigdy nie słyszeliśmy o zimowym przejściu SNP.

Mimo to sądzę, że jest to możliwe. Sam wędrowałem po niektórych pasmach górskich zimą, na rakietach, choć sądzę, że narty będą lepszym pomysłem na zimę, gdyż góry na trasie bywają często strome, warto pomyśleć o nartach turowych.

Gdybyś potrzebował jakiejś pomocy, pisz bez wahania.

Laco

A więc zaczyna się nieźle. Skoro redaktor najważniejszej strony o szlaku SNP nie wie nic o zimowym przejściu, sprawa jest grubego kalibru. Słowacy lubią swoje góry mniej więcej tak, jak Polacy swoje. Skoro jednak Główny Szlak Beskidzki doczekał się kilku zimowych przejść, a jego słowacki odpowiednik nie, może to oznaczać tylko jedno – nie jest łatwo.

Cześć Laco!

Dzięki za tą informacje. To trochę dziwne uczucie myśleć, że może to być pierwsze przejście zimowe tego szlaku. Narty byłyby problemem, gdyż nigdy ich nie używałem, pozostanę więc przy rakietach i dam z siebie wszystko.

Kolejna wiadomość przyszła szybko:

Na pewno ktoś już to zrobił, ale my nic o takim przejściu nie wiemy. Gdybyś potrzebował czegokolwiek, możemy poprosić o pomoc naszych czytelników. Daj tylko znać.

Co wynika z tej wymiany listów oraz poszukiwań? Otóż może to być pierwsze zimowe przejście szlaku SNP. W zasobach internetu nie ma bowiem żadnych informacji o pokonaniu go w tej porze roku, znawcy tematu także nic nie wiedzą. To na swój sposób fascynujące, być tym, który przeciera ścieżkę. Będę jednak szukał dalej. Chętnie zrzeknę się tej palmy pierwszeństwa, jeśli tylko znajdę kogoś, kto zrobił to w przeszłości i będzie mógł powiedzieć mi „spróbuj, masz szansę”. A gdyby rzeczywiście był to pierwszy raz? Na czas wędrówki lepiej o tym zapomnieć, skupić się na „łojeniu” i cieszyć dopiero, gdy nadejdzie koniec.

Na razie jednak, z myślą o sławie, mediach i sponsorach, opracowałem stosowną nazwę tej wyprawy oraz poglądowa mapkę z zaznaczoną trasą:

cesta_snp_logo

Odliczanie czas zacząć. Jeśli wszystko się uda, wystartuję 18 stycznia. Trzymajcie kciuki.

18 komentarzy

  1. Po przejściu GSB, natknąłem się na opis tego szlaku i też zaczął mnie kusić. Jednak moje zimowe doświadczenia wyłączają mnie z zimowych wypraw, a o takiej nawet bym nie pomyślał.
    Ale może kiedyś latem…?

    Łukasz – trzymam kciuki, powodzenia!

  2. Trzymamy wraz z rodzinką kciuki.wierzymy ,że Ci się uda.GSB przeszedłem w latach 80 xx w.Teraz jeżdżę na Słowację co najmniej kilka razy w roku.Jak już szukałeś wiadomości o tym szlaku,to opis mnie też zafascynował,ale tak jak Yatzek pomyślę o lecie.Może nie dam rady,ale spróbować warto.

  3. Paanie, jacy my wszyscy jesteśmy malutcy z tymi rowerami i autostopami przy Tobie 🙂

  4. powodzenia!!!

  5. Szkoda że nie jeździsz na nartach, bo to naprawdę dobra opcja na taka wyprawę. Ale póki co śniegu brak lub niewiele. Powodzenia

  6. Ależ to się czyta! Łukasz a nazwę zmajstrowałeś po całości:)

  7. Nazwa jest świetna! Powodzenia, trzymam kciuki!

  8. Powodzenia Łukasz. Zapowiada się niezła wyrypa 🙂

  9. trzymam kciuki i ślę dużo dobrej energii
    PS. dziękuję za czwartkową opowieść Camino. znowu sobie przypomniałam… tak, dobrze znowu czuć to poruszenie w duszy. dobrze słyszeć wyraźny głos własnej drogi 🙂
    wszystkiego dobrego! niech Cię nogi niosą blisko… siebie i swego serca 🙂

  10. Dziękuję Wam wszystkim. Przy takim wsparciu musi się udać!

  11. Pytasz o zimowe przejście SNP ?…..Chuck Norris z pewnością był tam pierwszy !

    A tak na poważnie to Ty jesteś lepszy od niego. Dobrego Roku Ci życzę !

    http://youtu.be/iFJeaAq5Mv4

  12. Sławomir Bosak

    Przy obecnych śniegach to chyba lepiej bez nart. Dechy są ciężkie, w mieszanym terenie lepsze rakiety, zwłaszcza że doświadczony rakieciarz idzie pod górę z podobną prędkością co niezły skiturowiec, niewprawnego wyprzedzawszy znacznie.

    Życzę powodzenia!

  13. Życzę powodzenia!

  14. wstyd sie przyznac ale nigdy nie bylam w gorach.musze to nadrobic

  15. Pingback: Najlepsza inwestycja podróżnika

  16. Z tym słowem „bohaterów” to bym nie przesadzał. Większość panów spod znaku SNP to komuniści walczący pod czerwoną gwiazdą dla Stalina. Nie rzadko mający krew na rekach. 45 lat komuny zrobiło swoje i na Słowacji z dekomunizacją też mają wiele do roboty. Z pozdrowieniem górskim.

  17. Sugeruje zabierz ze sobą dodatkowo raczki, coś na wzór „Raczki Climbing Technology Ice Traction”
    W przypadkach gdy rakiety stają się uciążliwe raczki są bardzo mobilne – coś o tym wiem – niestety 500g.
    !!!Życzę powodzenia!!!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *