HRP – Wysokogórski Szlak Pirenejów – okazał się wymagającą i piękną drogą. Wymagającą, to znaczy zmuszającą do wysiłku, a jednak nie stawiającą przede mną skrajnych trudności. HRP był po prostu satysfakcjonującą przygodą, dającą poczucie spełnienia w trakcie wędrówki i po jej zakończeniu. Niespodziewanym prezentem, jaki podarowały mi Pireneje był fakt, że choć pierwotnie trasa znad Atlantyku do Morz Śródziemnego nie miała się w ogóle udać, dotarłem do jej końca. Poniższy tekst jest poradnikiem, będącym efektem tego przejścia.

Spisałem go z myślą o tych z Was, którzy w kolejnych sezonach będą rozważać przejście Pirenejów lub odwiedzenie jakiegoś fragmentu tych gór. Wiele porad dotyczy wędrówki szlakiem HRP, niektóre znajdą zastosowanie także na innych ścieżkach. Jak zwykle będę wdzięczny za Wasze uwagi i poprawki, i oczywiście chętnie wprowadzę je do tekstu.

Przygotowanie – jakie wyzwania stawia HRP?

Szlak Wysokogórski Pirenejów (HRP) to szlak długodystansowy, prowadzący przez całą długość łańcucha Pirenejów. Określenie „szlak” może być jednak mylące – nie jest to trasa od początku do końca oznakowana jednym kolorem. Przez łańcuch Pirenejów prowadzą dwa szlaki: francuski GR10 i hiszpański GR 11, łączące ze sobą Atlantyku i Morza Śródziemnego. Każdy z nich biegnie jednak na terenie własnego kraju.

HRP nie jest kolejną, znakowaną trasą dla piechurów. Pokrywa się niekiedy z dwoma powyższymi, jednak często kieruje się mniejszymi ścieżkami, podrzędnymi szlakami (GR 108, GRP 7 i mnóstwo innych), w środkowych Pirenejach regularnie schodzi w teren nieoznakowany, gdzie nawigację ułatwiają kopczyki. Nie trzyma się jednej strony granicy, swobodnie przechodząc między trzema krajami: Francją, Hiszpania i Andorą. Jak napisał autor przewodnika, z którego korzystałem, w pewnym sensie HRP to bardziej idea niż szlak jako taki. Istnieją różne warianty tej trasy.

Generalną zasadą jest jednak trzymanie się przez nią możliwie blisko grani głównej tych gór. Kiedy GR 10 i GR 11 schodzą regularnie w doliny, do miejscowości, HRP prowadzi przez najwyższe partie Pirenejów. Wymaga więc dużej samodzielności, obycia z terenem wysokogórskim i ekspozycją, codziennego pokonywania dużych przewyższeń, umiejętności biwakowania w trudnych warunkach, przewidywania pogody i dźwigania sporych zapasów jedzenia. Do jego przejścia potrzeba sporego doświadczenia i to takiego, które nie zawsze można zdobyć na szlakach polskich Beskidów, gdyż teren w jakim się poruszamy przypomina najwyższe partie Tatr Wysokich. Jest to, być może, najtrudniejszy szlak trekingowy Europy, a jeśli nie – znajduje się w czołówce takowych.

Nagrodą za przejście HRP jest jednak kilkaset kilometrów wędrówki przez wysokie góry, wspaniałe widoki, wymagający i różnorodny teren. Po 5 tygodniach na tym szlaku uważam go za jedną z najpiękniejszych tras, jakie kiedykolwiek przeszedłem.

 

hrp_przejscie_pirenejow

Odległość i czas

Punkt początkowy HRP to plaża w miejscowości Hendaye, na granicy francusko-hiszpańskiej, nad Atlantykiem. Koniec to wybrzeże Morza Śródziemnego w Banyuls-sur-Mer. Obydwa te miejsca są jednocześnie startem i zakończeniem francuskiego szlaku GR10. Dokładny dystans między tymi punktami wynosi 411 km w linii prostej, ale przejście HRP to około 800 km wędrówki. Suma wszystkich podejść na szlaku wynosi, według przewodników, 42 000 metrów, według pomiaru GPS – 43 700.

Czas potrzebny na przejście Pirenejów zależy od siły, kondycji, wagi bagażu i pogody. Przewodnik, według którego szedłem, dzieli HRP na 45 jednodniowych etapów. Część z nich jest wystarczająco krótka, by można je było połączyć, z drugiej strony nie warto wierzyć w czasy podawane w literaturze. Odcinek, opisany w przewodniku Cicerone na 9–10 godzin, zajmie sprawnemu turyście 12–13. Szacunkowe czasy przejść trzeba więc traktować z rezerwą.

Znany mi rekord przejścia HRP wynosi 24 dni (hrp2011.blogspot.com). Moje HRP odbyło się bez wsparcia i zajęło 34 dni. To niezły czas, ale osiągalny dla sprawnego wędrowca z niezbyt ciężkim bagażem. Na trasie spotykałem długodystansowców idących szybciej ode mnie. Nie warto jednak zamieniać tego przejścia w wyścig. 40–42 dni będą wystarczające, aby spokojnym tempem przejść całość, 45 – jeśli idziesz wolniej, odpoczywasz lub wchodzisz na szczyty leżące poza szlakiem (np. Pico de Aneto)

HRP – kiedy iść?

Wyruszyłem z Hendaye 9 lipca, dotarłem do Banyuls 11 sierpnia. Taki termin sprawił, że wysokie przełęcze nie były przeszkodą. Nawet tam, gdzie śnieg utrzymuje się cały rok, był on już twardy i do przejścia nawet w niskich butach. Wychodząc na HRP wcześniej możesz trafić na duże pola śnieżne, przeciągając wyprawę do września – na wczesnojesienne burze i pierwsze opady śniegu. Lipiec i sierpień to najlepszy czas na ten szlak.

Transport na miejsce

Z Polski najłatwiej dostać się Pireneje lecąc do Paryża. Prawdopodobnie wylądujesz na lotnisku Paris Beauvais, skąd czeka Cię 1,5 godzinny przejazd do miasta – koszt autobusu to kilkanaście euro. W Paryżu wysiadasz na Place de la Porte Maillot, skąd musisz przedostać się do dworca, z którego odjeżdża pociąg na zachód. Jeśli jedziesz do Hendaye, kieruj się na dworzec Montparnasse. Tam wsiadasz do pociągu TGV, jadącego wprost do Hendaye. Bilet kolejowy możesz kupić on-line. Droga powrotna to krótki przejazd pociągiem osobowym z Banyuls-sur-Mer do Perpignan, skąd TGV do Paryża.

Mapy i przewodniki

Podstawowym przewodnikiem na HRP powinien być, ze względów historycznych, „Haute Randonèe Pyrènèene” napisany przez twórcę tej drogi, Georgesa Vérona. Jest on napisany po francusku i popularny raczej wśród Francuzów, choć istnieje też anglojęzyczne wydanie. Drugim jest „Pyrenean Haute Route” Tona Joostena, wydany przez brytyjskie Cicerone Books. Jego niepodważalną zaletą jest język angielski, przez co wybierają go niemal wszyscy turyści z zagranicy, idący przez Pireneje. Trzecią i jedyną dostępną po polsku jest dwutomowy przewodnik „Pireneje” Keva Reynoldsa, wydany przez Sklep Podróżnika. Jego drugi tom zawiera opisy wycieczek po Pirenejach Hiszpańskich, prowadzi też przez środkowy fragment HRP między Lescun, a el Serrat. Treść nie odbiega od przewodnika „Cicerone”, ale może być pewnym uzupełnieniem, gdyż zawiera opisy wycieczek na szczyty leżące w sąsiedztwie szlaku.

hrp_przewodniki

hrp_przewodniki

Trasy Vérona i Joostena różnią się między sobą, dodatkowo widoczne są różnice między wydaniami przewodnika Joostena z 2003 i 2009 roku. Porównując trasę, zaproponowaną przez obu autorów, widzę jednak, że obie prowadzą zazwyczaj przez te same miejscowości. Różnice dotyczą krótkich fragmentów. Przebieg HRP odcinka przez Wysokie Pireneje, które wydają mi się najważniejsze i najciekawsze, jest zbliżony. Czy te różnice są więc ważne? Wyjeżdżając w góry nie miałem zamiaru rozpracowywać trasy pod kątem jej „oryginalności” i zgodności z pierwowzorem. Wystarczył mi fakt, że jest przynajmniej zbliżona do oryginału i prowadzi wzdłuż głównego grzbietu, by cieszyć się tą drogą.

Przez cały czas korzystałem więc z przewodnika Joostena. Uważam go za godny polecenia, błędy i nieścisłości zdarzają się rzadko i nie mają wpływu na nawigację. Opisy są dokładne, a mapki w tekście bardzo pomocne. Zdarzyło mi się słyszeć o nim krytyczne uwagi, odnoszę jednak wrażenie, że pochodziły one od osób, które nawigowały według jego wskazówek, zapominając o orientowaniu się w terenie i pracy kompasem. Podczas 34 dni wędrówki tylko raz zdarzyło mi się zgubić szlak, w wyniku niedokładnego opisu połączonego ze złym oznakowaniem ścieżki. Było to w rejonie Refugio de Belagua, na pozbawionym wody, wapiennym płaskowyżu. Reszta drogi, nawet w złą pogodę, nie sprawiła mi niemal żadnych problemów.

W Polsce można go znaleźć w „Sklepie Podróżnika”, można także zamówić go wprost z Wielkiej Brytanii – cena okładkowa to 17£, koszt wysyłki to dodatkowe 2£.

Na temat Pirenejów w polskim internecie nie znajdziesz dużo. Trzy strony, z których korzystałem przed wyjazdem, to :

Komplet map, obejmujących całą HRP, liczy 12 sztuk (w nawiasach numery arkuszy):

  1. Pays Basque Quest (1),  1:50 000, wyd. Rando Editions
  2. Baztan-Bidasoa, 1:40 000, wyd. Editorial Alpina
  3. St Jean-Pied-de-Port (1346 OT), 1:25 000, wyd. IGN
  4. Pays Basque Est (2), 1:50 000, wyd. Rando Editions
  5. Bearn (3), 1:50 000, wyd. Rando Editions
  6. Gavarnie-Ordesa (24), 1:50 000, wyd. Rando Editions
  7. Aneto-Posets (23), 1:50 000, wyd. Rando Editions
  8. Pica díEstats-Aneto (22), 1:50 000, wyd. Rando Editions
  9. Andorra-Cadí (21), 1:50 000, wyd. Rando Editions
  10. Cerdagen-Capcir (8), 1:50 000, wyd. Rando Editions
  11. Canigou (10), 1:50 000, wyd. Rando Editions
  12. Rousillon (11), 1:50 000, wyd. Rando Editions

Zakup takiego zestawu to wydatek ok. 600 zł. Jeśli jednak chcesz dysponować dobrą mapą, w każdej chwili swojej wędrówki, warto mieć taki komplet. Możliwe jest też kupienie map w skali 1:25 000, francuski IGN robi bardzo dobre. Ilość papieru, jaką wówczas dźwigasz, będzie przypominać księgarnię, a koszt pokrycia całej HRP kilkudziesięcioma takimi „dwudziestkami piątkami” sięgnie 2000 złotych.

Czy można zdobyć mapy Pirenejów taniej? Tak, są przynajmniej trzy sposoby.

Po pierwsze: możesz przejść HRP korzystając wyłącznie z map w przewodniku. To ryzykowne, ale możliwe. Przez 34 dni marszu korzystałem z dźwiganych map zaledwie 3 razy, resztę zawdzięczając mapkom zawartym w książce oraz kompasowi. Gdyby jednak pogoda tego roku była gorsza – chyba chciałbym mieć dobre mapy. Można iść na HRP z samym przewodnikiem, ale robiąc to, musisz być pewnym/pewną, że wiesz co robisz.

Możesz także skorzystać z tej strony w serwisie Open Street Map, gdzie trasę HRP podzielono na 41 dziennych odcinków. Ze strony tej możesz wydrukować własne mapy w żądanej skali lub wprowadzić dane z serwisu do Twojego urządzenia GPS. To ostatnie wydawało mi się jednak zbytnim ułatwieniem, o czym już kiedyś wspomniałem. Wydrukowanie własnych arkuszy wydaje mi się najlepszym wariantem, łączącym niski koszt i pewność, jaką daje posiadanie mapy.

Kompromisem między bezpieczeństwem, a ceną, który sam zastosowałem, był zakup czterech arkuszy w skali 1:100 000. Ich dokładność jest mniejsza, ale łączny koszt to 120 zł. Dzięki przewodnikowi nie używałem ich jednak niemal wcale. Przejście HRP wymaga opanowania zasad nawigacji, ale orientacyjnie całość nie jest trudna.

Większość osób rusza z zachodu na wschód, możliwa jest też oczywiście wersja odwrotna – nie ma to znaczenia dla trudności.

Sprzęt na HRP

Buty

Przejście HRP było jednocześnie testem butów firmy Arc’teryx (model Bora 2), jaki zaproponowała mi firma Sportimi, polski przedstawiciel producenta. Przeszły go, choć nie bez zastrzeżeń, dla mnie jednak wyprawa w nich była nauczką – bierz lekkie obuwie! Model, w którym szedłem, wykonany jest w całości z tworzywa i posiada wyjmowalny botek wewnętrzny z membraną. Taki wynalazek nadaję się może na umiarkowane temperatury, ale w pirenejskim upale moje stopy, zamknięte w goretexowym kokonie, były wielokrotnie odparzone. Wysokie buty nie chroniły mnie przed skręceniem kostek, nie stabilizowały kroku bardziej od niskich modeli, nie były też niezbędne, by pokonać śnieg na wysokich przełęczach.

Widziałem kilku długodystansowców, którzy na HRP wyruszyli w lekkich podejściówkach lub wręcz butach trail’owych. Marsz trudnym szlakiem w niskim obuwiu może się wydać kiepskim pomysłem, ale zapewniam Cię, że wcale tak nie jest. Ja sam chętnie wymieniłbym wysokie buty Arc’teryxa na niskie i lekkie podejściówki. Na przykład takie, jakich używałem rok temu w Iranie. W komplecie z lekkimi ochraniaczami dla biegaczy (np. Debris Gaiter), byłyby dla mnie najlepszym obuwiem tę trasę.

pireneje_hrp_sprzet

Ubrania

Gorące lato oznaczało, że częściej niż przed chłodem, musiałem chronić się przed słońcem, które na wysokości ponad 2 km opala naprawdę szybko. W chłodne i deszczowe dni lekki zestaw ubrań, jaki miałem, był bardziej niż wystarczający.

Podstawowym kompletem ubrań była cienka koszulka z poliestru i nylonowe spodnie Marmot Cruz Pants. Te ostatnie przeszły ze mną Iran i kilka innych, krótszych wyjazdów. Lekkie i wytrzymałe.

W chłodniejszą pogodę zakładałem bieliznę z wełny merino od firmy Kwark. Przy swojej znikomej wadze bardzo dobrze trzyma ciepło przy skórze, była podstawową ochroną przed wychłodzeniem.

Odzież termiczną zabrałem w Pireneje nietypową, tym razem rezygnując z zabieranego zazwyczaj Powerstrech’u. Pierwszą warstwą była wiatrówka Marmot Ether Driclime, lekka kurtka z cienkiego nylonu, bardzo lekka i zajmująca mało miejsca. Wierzchni materiał to cienki nylon z impregnacją DWR, od środka zaś cienka dzianina, przypominająca miękką bieliznę. Z początku wydawała mi się zwykłą ciekawostką, w ciągu dwóch dni stała się ulubioną częścią garderoby. Jest lekka, odporna na lekki deszcz i silny wiatr, dzięki kombinacji dwóch tkanin bardzo dobrze oddycha. To bardzo dobra, bo lżejsza, alternatywa dla softsheli. Drugą warstwą była ocieplana kurtka North Face Thermoball Jacket, z syntetyczną ociepliną. Lekka, dość cienka, ale ciepła. Mimo upałów sprawdziła się kilka razy w zimne poranki i wieczory, kiedy biwakowałem powyżej 2500 m.

hrp_sprzet_marmot

hrp_kurtka_powerball

Jako warstwa przeciwdeszczowa: kurtka North Face Venture oraz spodnie tej samej firmy, model Resolve.

Do tego 3 pary skarpet trekingowych Smartwool i Bridgedale, czapka przeciwsłoneczna z osłoną na kark oraz ciepła czapka z Windbloc.

Czego zabrakło? Zdecydowanie lekkiej koszuli z długim rękawem, która osłoniłaby ramiona przed słońcem. W drodze przez Pireneje, podczas wędrówki z zachodu na wschód, prawa strona ciała jest stale wystawiona na jego promienie. Po raz pierwszy doświadczyłem oparzeń słonecznych na ramionach. Na najbardziej upalne dni wziąłbym też krótkie spodnie.

Plecak

Waga mojego bagażu wynosiła maksymalnie 17 kg, w tym 7-dniowy zapas  jedzenia. Używałem plecaka Thule Guidepost, o pojemności 65 litrów i ten rozmiar wydaje mi się idealny na HRP. Pozwala przenieść cały sprzęt i jedzenie na tak długi czas. Myślę, że po nieznacznym odchudzeniu bagażu, mógłbym pokusić się o spakowanie w coś mniejszego, w okolicach 50-55 litrów. Na HRP spotykałem idących na lekko ludzi, niosących cały dobytek w plecakach 48-50 litrów. Ci używali bardzo lekkich namiotów, które mocowali na zewnątrz plecaka, czasem nie mieli też kuchenki.

Widywałem też na szlaku osoby z worami po 80 i 90 litrów, ale taka ilość sprzętu to zbędne obciążenie.

hrp_przejscie_plecak

Gotowanie

Zakup gazu we Francji może okazać się prawdziwym „pain in the ass”. Startując na szlak w Hendaye spędziłem 3 godziny, szukając gazu pasującego do mojej kuchenki. Udało się dopiero w budowlanym markecie Bricomarche, gdzie zdobyłem nakręcany kartusz Campingaz CP 250. Gotowanie na nim było trochę niewygodne, ale lepsze to, niż nic. W górskich miejscowościach można znaleźć kartusze propan/butan (patrz niżej). Mój zestaw składał się z kuchenki Optimus Crux Lite i menażki GSI Pinnacle Dualist. Ta ostatnia jest duża, pojemność 1,8 l jest idealna dla 2 osób, ale w Pirenejach sprawdziła się znakomicie, gdy oprócz obiadu miałem ochotę na gorącą herbatę lub jadłem posiłek z dwóch dań. Po spakowaniu mieści też w swoim wnętrzu kartusz gazowy 230 g i maszynkę.

gsi_pinnacle_dualist

Schronienie i namiot

W Pirenejach biwakowanie jest dozwolone lub przynajmniej tolerowane, a wyjątki są bardzo rzadkie. Także w parkach narodowych można rozbić namiot, o ile:

  • zostajesz w tym samym miejscu tylko na jedną noc,
  • biwakujesz powyżej 2000 m i dalej niż 2 godziny od najbliższej drogi,
  • namiot rozkładasz po 19, a zwijasz przed 9 rano.

Warto mieć własne schronienie, by być niezależnym od schronisk, które są drogie, lub refugiów, które mogą być przepełnione.

Aby oszczędzić na ciężarze wziąłem w Pireneje tarp, plandekę z cienkiego nylonu, rozbijaną na 2 kijkach teleskopowych. Powód? Jest znacznie lżejsza od namiotu. Moja „jedynka”, której używam od lat, Eureka Zeus 1, waży 1300 gramów. Plandeka wraz ze szpilkami – około 600. Paten ten z powodzeniem stosowałem rok temu w Iranie, teraz ponownie sprawdził się, choć nie bez zastrzeżeń, w Europie. Dobrze rozstawiony tarp zazwyczaj wytrzymywał nawet silny wiatr, jednak podczas jednej z wichur, pod Col de Mulleres, był on tak gwałtowny, że musiałem obłożyć jej krawędzie kamieniami. Jeden z podmuchów wiatru szarpnął ją na tyle mocno, by wyrwać takim kamieniem 50-centymetrową dziurę. Płachta straciła trochę na funkcjonalności i pokazała, że w przyszłości potrzebne mi będzie bardziej uniwersalne schronienie.

hrp_pireneje_tarp

Dobrym pomysłem na HRP jest lekki namiot (ok. 1 kg/ na osobę) lub poncho, które można rozstawić na kijkach w formie namiotu. Niezłym pomysłem byłoby też wzięcie samego tropiku od namiotu, aby rozstawiać go na stelażu bez sypialni. Generalnie – cokolwiek, co sprawi, że na szlak z 43 kilometrami podejść wejdziesz z możliwie lekkim plecakiem.

W Pirenejach znajdziesz schroniska, w których możesz zatrzymać się i/lub zjeść posiłek. Cena w takim miejscu wynosi zazwyczaj około 15 euro za nocleg  i 12-16 euro za obiad. Pełne utrzymanie, na które składają się trzy posiłki i nocleg, to około 45-50 euro. Lepiej więc traktować takie miejsca jako ewentualność, nie regułę. Schroniska skupione są głównie w centralnej części łańcucha, są natomiast rzadkością na odcinku Hendaye-Lescun (pierwszych 7-8 dni) i Pic Carlit-Banyul (ostatnie 4 dni).

Pireneje posiadają rzecz, której brakuje mi w polskich górach: szałasy i bezzałogowe schrony, czyli cabany i refugia. Te pierwsze zajęte są niekiedy przez pasterzy, jednak część z nich, używana rzadziej lub w ogóle, udostępniana jest turystom na noc. Kamienne chaty są skromnie wyposażone, ale na schronienie nadają się bardzo dobrze. Niekiedy znajdziesz w nich miejsce do spania i do jedzenia, czasem także piec.

W wielu miejscach gór, w pobliżu szlaków, stawiane są refugia, czyli blaszane schrony bez obsługi. Ulokowane są często nad brzegami jezior, w środku znajduje się kilka miejsc do spania, stół, ława. Niektóre wyposażone są w urządzenia radiowe do ewentualnego wzywania pomocy. Kilku lokatorów wystarczy, by podnieść temperaturę wnętrza, mimo ciasnoty refugium będzie więc zazwyczaj lepszy rozwiązaniem niż namiot. Najlepsze, jakie pamiętam, mijałem w północnej Andorze. Setki takich schronień znajdziesz na niebywale przydatnej stronie pyrenees-refuges.com.

hrp_przejscie_refugium

hrp_szlak_refugium_roig

Refugi de Mont Roig, środkowe Pireneje

Podczas przejścia HRP trzykrotnie nocowałem w pod dachem. Były to tzw. gite d’étapes, proste i tanie (10-15 euro) schroniska w miasteczkach. Można zamówić w nich obiad lub pełne wyżywienie oraz wziąć ciepły prysznic. Korzystałem z nich w Lescun, Salardu i l’ Hospitalet-près-l’ Andorre.

Śpiwór

Temperatury w nocy mogą spaść do około 0 stopni i nawet w lipcu zdarzają się w Pirenejach opady śniegu. Expect the unexpected. Śpiwór powinien dawać Ci komfort termiczny w okolicach 0 stopni, w razie niższej temperatury możesz ratować się ciepłym ubraniem. Używałem modelu Robert’s Skaut 400 oraz mojej ulubionej maty Ridgerest. Taki zestaw bez problemu dał radę.

Raki? Czekan?

Z radą, by zabrać czekan i raki, spotkałem się kilka razy. Raczej odradzam. Nawet, gdyby śniegu było więcej niż w tym sezonie, żadne miejsce nie było na tyle niebezpieczne, abym potrzebował choćby o nich myśleć. Najbardziej strome i zaśnieżone zejście z Col Infériur de Literole wymagało najwyżej odrobiny uwagi. Dźwiganie dodatkowego kilograma żelaza na dystansie 800 km to raczej kiepski pomysł.

Wyjątkiem jest sytuacja, gdy idziesz przez HRP w niskich butach. Możesz wtedy rozważyć wzięcie nakładek antypoźlizgowych. Jeden z mijających mnie „HRP-owców” szedł całą trasę w lekkich butach trail’owych, na śniegu zakładając nakładki w formie metalowych sprężyn (przykładowe rozwiązanie zobaczysz tu). Zamiast czekana wystarczą natomiast kijki teleskopowe. Te ostatnie będą bardziej niż przydatne, gdy masz perspektywie 5-6 tygodni na wysokogórskim szlaku, pełnym podejść i zejść.

Przydatne drobiazgi

  • krem przeciwsłoneczny, tym razem okazał się niezbędny
  • lekki powerbank lub przenośny panel słoneczny, z którego naładujesz baterie do aparatu i telefonu
  • lekkie klapki bądź sandały, do chodzenia po schroniskach

Nawigacja i oznakowanie

Zaskakująco sporo odcinków HRP pokrywa się ze szlakami. Czasem są to GR 10 i GR 11, częściej lokalne szlaki. Wszystkie one oznaczone są jednakowym symbolem dwóch pasków, białego i czerwonego, przypominającym polską flagę. Regularnie znajdziesz na nich również drogowskazy.

hrp_szlak_znaki

Na wielu przełęczach, zwłaszcza w zachodniej części łańcucha, natkniesz się na Camino, szlaki św. Jakuba, prowadzące do hiszpańskiego Santiago de Compostela. Najczęściej przecinają one HRP w poprzek i rzadko towarzyszą mu dłużej.

W bardziej odległych regionach ścieżka może być znakowana żółtymi paskami, niekiedy niewyraźnymi, przypominającymi lekkie maźnięcia farbą na skale. W wysokich partiach Pirenejów, między Gavarnie i Andorą, regularnie będziesz iść w miejscach, gdzie jest niemal niewidoczna wśród głazów, a kierunek wyznaczają kamienne kopczyki. Tam konieczne jest poleganie na przewodniku, mapie i obserwacji terenu.

HRP jest jednak szlakiem trudnym technicznie, nie nawigacyjnie. Choć skalisty i dziki teren może odstraszać, każdy, kto potrafi pracować z mapą i kompasem, odnajdzie drogę. Mgła i deszcz mogą utrudnić zadanie, ale nie muszą oznaczać zabłądzenia. A opisy w przewodniku są na tyle dokładne, by pewnie poprowadzić każdego doświadczonego piechura. Czy GPS jest potrzebny? Według mnie – na tym szlaku kompletnie nie.

Jedzenie i zaopatrzenie na HRP

Przewodnik Tona Joostena dzieli Pireneje na 5 etapów. Podział ten jest, moim zdaniem, bardzo sensowy, gdyż koniec etapu to miejsce, gdzie znajdziesz nocleg pod dachem i uzupełnisz zapasy. Podczas mojego przejścia tylko raz musiałem nadłożyć drogi, by dotrzeć do sklepu. Poniżej znajdziesz listę wszystkich punktów, umożliwiających zaopatrzenie. Numerację dni podaję za przewodnikiem, w rzeczywistości szedłem szybciej:

  • dzień 1. Hendaye – sklepy, supermarkety, gaz dostępny w Bricomarche na południu miasta;
  • dzień 2. Elizondo – wariant HRP idący wraz ze szlakiem GR 11, mały supermarket;
  • dzień 3. Les Aldudes – nieduży, ale dobrze zaopatrzony sklep;
  • dzień 6. Col Bagargui – nieduży sklep, otwarty tylko wcześnie rano i późno po południu;
  • dzień 9. Lescun – nieduży, ale dobry sklep w miasteczku, gite d’étape, poczta, bankomat, bar itp.;
  • dzień 11. Candanchu – przygraniczny sklep, dobrze zaopatrzony;
  • dzień 16 Gavarnie – dobrze zaopatrzony sklep, gite d’étape, bankomat, bary, sklep turystyczny z gazem, także systemu Primusa;
  • dzień 18. Parzan – przewodnik mówi „brak sklepów”. Może tak było do niedawna, bo obecnie są tam 2 wielkie supermarkety, w których tańsze jedzenie kupują przyjeżdżający Francuzi;
  • dzień 25. Salardu – gite d’étape, bankomat, bar; jeśli chcesz zrobić zakupy na kolejne dni wsiądź w autobus jadący 10 km do Vielha, tam znajdziesz duży supermarket, gaz do systemu Primusa dostępny jest przy głównej ulicy, w sklepie Marmota;
  • dzień 35. l’ Hospitalet-près-l’ Andorre – gite d’étape, bankomat, bar; sklep w barze, bardzo słabo zaopatrzony, warto zrobić zakupy na 2 dni, a kolejne po przejściu masywu Pic Canigou;
  • dzień 38. Odeillo – to jedyny punkt, w którym zszedłem ze szlaku, by kupić jedzenie, w miejscowości znajduje się supermarket; drugi jest w Bolquère; przewodnik mówi, że na trasie HRP, we wsi Eyne, nie ma sklepu, jednak będąc w miejscowości widziałem drogowskaz na niego; choć nie sprawdzałem;
  • dzień 42. Arles-sur-Tech – w miasteczku supermarket, bar i piekarnia;
  • dzień 44. Col du Perthus – skupisko barów i sklepów na granicy, poza tym hałaśliwe, nieprzyjemne miejsce;
  • dzień 45. – Banyul-sur-Mer – supermarket, sklepy, bary, bankomaty i wszystko, czego potrzebujesz na zakończenie takiej drogi, z wyjątkiem ciszy i samotności.

Mój jadłospis na 34 dni marszu składał się głównie z porcji musli na śniadanie, orzechów, migdałów, czekolady, batonów zbożowych itp. przekąsek w ciągu dnia i ciepłego posiłku wieczorem. Przez pierwszych 8 dni stanowiły go płatki gryczane z sosem, przez resztę – kuskus z sosem/bulionem oraz puree ziemniaczane. Białko uzupełniałem rybkami z puszki, tłuszcz zapewniał mi zapas 0,5 l oliwy z oliwek. Okazjonalnie pozwalałem sobie też na ciepły posiłek w gite d’étape lub barze. Jak zwykle podczas długich marszów miałem też multiwitaminę. Gotując 1 posiłek dziennie zużyłem przez 34 dni około 500 gramów gazu.

hrp_szlak_jedzenie

Salardu, Hiszpania, zapas jedzenia na 7 dni

Woda

Tylko raz zdarzyło mi się trafić w miejsce, gdzie miałem poważny problem z wodą. Był to płaskowyż Llano Carreras, wredne i źle oznakowane miejsce, dzień drogi na zachód od Lescun. Jest to region wapienny, krasowy, co oznacza, że woda wsiąka w porowate skały i na przestrzeni wielu kilometrów nie znajdziesz jej na powierzchni. Jedyna rada: w rejonie Refugio de Belagua nabierz dużo wody (3 litry) i gospodaruj nią oszczędnie, bo kolejną znajdziesz dopiero przy źródłach Marmitou, po stronie francuskiej. Mnie uratował płat śniegu, znaleziony szczęśliwie pod grzbietem. Poza tym woda w Pirenejach występuje powszechnie. Bardzo rzadko musiałem dźwigać jej więcej niż 1,5 litra.

Piłem wodę wprost ze źródeł, nieprzegotowaną i niefiltrowaną. Nie zatrułem się ani razu, choć ostrożnie lustrowałem miejsce, zanim z niego skorzystałem. Jestem przeciwnikiem chemicznego oczyszczania wody, dlatego nie polecam Ci zabierania tabletek do odkażania, zamiast tego lepszy będzie nieduży filtr, taki jak ten, o którym pisałem po powrocie z Iranu. Swojego modelu, Sawyer Mini, w Pireneje jednak nie wziąłem, gdyż przebywał akurat na występach gościnnych w Boliwii.

Zwierzęta i pasterstwo

Niedźwiedzie? Są. Podobno około dwudziestu. Szansa na spotkanie jest więc znikoma.

Większym zagrożeniem są natomiast psy pasterskie, gdyż wypas zwierząt jest powszechny w Pirenejach. Na szlakach stoją specjalne znaki i instrukcje, ostrzegające przed psami i uczące, jak zachować się w obecności stada krów bądź owiec, pilnowanego przez owczarka. Psy mogą być kłopotliwe, ale zazwyczaj wystarczy kijek teleskopowy, by je odstraszyć. Większość z nich mijała mnie obojętnie. Generalna zasada: nie podchodź zbyt blisko psa ani stada, nie wchodź tez pomiędzy psa, a pilnowaną przez niego trzodę.

pireneje_zwierzeta

Kasa

Ceny we Francji i Hiszpanii będą wyższe, ale nie zabijają. Robiąc zakupy w sklepach i skupiając się na tańszych produktach (owsianka i kuskus nie kosztują wiele) wydawałem około 35 euro na 6-dniowe zakupy. Do tego dochodził koszt 3 noclegów (12-15 euro każdy), kilka ciepłych posiłków (6-12 euro) i paliwo. Koszt dojazdu z Polski w Pireneje i powrotu stamtąd wyniósł około 1000 zł. Pobyt na miejscu, przez 5 tygodni, kosztował równowartość 1300 zł.

Język

Francuski, hiszpański, na zachodzie baskijski, w Andorze i wschodnich Pirenejach – kataloński. Jak zwykle warto znać trochę podstawowych słów, np. liczebniki i nazwy produktów spożywczych. Sporo osób mówi jednak po angielsku, komunikacja nie będzie kłopotem.

Samotnie czy z kimś?

Nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie. Jeśli czujesz, że pociąga Cię samotna przygoda i że leży to w Twojej naturze, po prostu zrób to. Jeśli się wahasz, przeczytaj artykuł na temat samotności na szlaku.

Nie jest przypadkiem, że niemal wszystkie osoby idące HRP, jakie spotkałem, szły same. To szlak dla lubiących wyzwania, spokój, samotność. Jest coś niezwykłego w tym poczuciu niepewności, jakie daje stanięcie sam na sam na trudnej drodze – a Wysoka Droga Pirenejów zdecydowanie taką jest. Zagrożenia obiektywne istnieją, ale doświadczona osoba poradzi sobie z nimi. Jeśli nie wiesz czy masz odpowiednie doświadczenie, zajrzyj na początek tego poradnika.

Oczywiście zdarzają się zespoły wędrujące HRP. Dobranie właściwej osoby na taki szlak jest jednak kluczowe, dobrze, jeśli znacie się z poprzednich górskich przygód i wiecie, że na drugiej osobie można polegać nawet w trudnych warunkach.

Jeśli idziesz sam i ulegniesz wypadkowi, zachowaj spokój i wezwij pomoc przez telefon. Jeśli nie możesz – czekaj cierpliwie. Pireneje są mniej uczęszczane niż polskie góry, ale nie są pustynią. W sezonie, na HRP, codziennie spotyka się ludzi. Prędzej czy później ktoś do Ciebie dotrze.

Ubezpieczenie

Akcje ratunkowe w Polsce są bezpłatne. We Francji – wbrew temu, co powtarzają czasem ubezpieczyciele  – także. Jedyny przypadek, w którym ratownicy mogą wystawić Ci rachunek, to ten, gdy jesteś narciarzem, na trasie lub poza nim. W hiszpańskich Pirenejach za akcję ratunkową zapłacisz tylko w Katalonii i to jedynie wówczas, gdy wypadek spowodowany był lekkomyślnością, np. nierespektowaniem zakazów lub znaków. Wypadki losowe na szlakach podlegają akcjom bezpłatnym (podaję za tym zestawieniem, stan na lato 2015).

WYPRAWĘ SZLAKIEM HRP WSPARŁY:

hrp_sponsor1 hrp_sponsor2 hrp_sponsor3 hrp_sponsor4 hrp_sponsor5 hrp_sponsor6

17 komentarzy

  1. Super poradnik! Chętnie skusiłbym się chociaż na fragment tego szlaku…

  2. Łukasz, wiem że będziesz pisał o czym chcesz i jeździł gdzie Ci się podoba, ale mi Twoje wpisy o samotności w górach czyta się o wiele lepiej od tych o tłumie ludzi na równinach. Bardzo pragnąłbym aby ten Twój wpis miał więcej odsłon i komentarzy od poprzedniego….

    • Domyślam się, o czym myślisz. Też wolałbym skupić się na górach i wędrówkach, i zamierzam to od teraz robić. Czułem po prostu, że poprzedni wpis musiał powstać, wydarzenia tych dni były jednak zbyt mocne, by ich nie podsumować. Największym zagrożeniem dla ludzkości nie jest nienawiść nielicznych, ale obojętność wielu i z temu właśnie chciałem się, tak jak potrafię, przeciwstawić. Mimo wszystko mam nadzieję, że podobne teksty nie będą tu trafiały zbyt często.

  3. Miałem przyjemność przejść fragment GR z Saint Jean Pied de Port do Irun i muszę powiedzieć, że nieco mnie nakręcił na te Pireneje. W sumie samo podążanie GR10 i schodzenie do miasteczek jest równie męczące, co podążanie granią. Przecież wymaga ciągłego schodzenia na niższe wysokości i ponownego wspinania się. No, ale dla mnie Pireneje (ten niski, początkowy fragment), to był tylko fragment Drogi, nie zaś Cel.

  4. Szczerze mówiąc, nigdy nie myślałam o Pirenejach jako o celu podróży, ale po tym tekście jestem nimi zaciekawiona! Dzięki 🙂

  5. Cześć Łukasz. Dziękuję – kolejny bardzo przydatny wpis. Czy jest możliwe, żebyś rozwinął temat odzieży przeciwdeszczowej (jak sprawdził się konkretny sprzęt i jakie masz generalne rady/spostrzeżenia z tym związane)? Pozdrawiam, Karolina

  6. Bardzo przydatny tekst, dziękuję!

    Jedna uwaga:
    „Rekord przejścia HRP wynosi podobno 26 dni, dokonano go z ekipa wspierającą.”
    – wiadomo że w przypadku szlaku który pozwala na różne warianty trudno liczyć kto przeszedł szybciej, ale np. ten: http://hrp2011.blogspot.com/ zawodnik ma relację z przejścia solo w 24 dni.

  7. Justyna

    Swietny tekst, Lukasz. Czytajac, zastanawialam sie „czy bedzie jeszcze o tym… albo o tym” – i bylo. Jest wszystko, co potrzebne przy planowaniu takiej wyprawy. Super, ze tak szczegolowo opisales kazdy istotny szczegol, nawet to, w jakie dni mozna zejsc do sklepu 😉 Superprzydatny wpis.

  8. Przede wszystkim – bardzo miło było Cię wczoraj spotkać w Krakowie, dzięki za świetną prezentację i rozmowę, tak jak wspominałem – widzimy się w Cieszynie! Mam nadzieję na relację z Tokaju, na gorąco! Pozdrawiam!

  9. Czesc,
    Pytanie mam – która czesc HRP wg ciebie zyskuje miano najładniejszej (wiem ze to slowe bardzo indywidualne – pytam o Twoje subiektywne odczucie) ? Nie mając 40 dni a chcąc zobaczyć jakiś jeden odcinek – który byś rekomendował ?
    Wlk dzięki za opis/rady i ewentualną odpowiedz
    pozdrawiam

  10. Cześć Hubert,
    Moją ulubioną została część środkowa, między Gavarnie, przez masyw Maladety, aż do rejonu Col de Mulleres i Salardu. Ładna jest też kolejna część na wschód, między Salardu, przez masyw Mont Roig, aż po Andorę. Łącznie to około 16-18 dni w pięknej, wysokogórskiej scenerii.

  11. Cześć Łukasz,
    wybieram się niedługo zrobić środkowy fragment HRP (na 13-15 dni). Trochę map obejrzałem ale nie mogę się zdecydować na zakup konkretnych. A jednak na samych z przewodnika Joostena może być ciężko… Napisałeś:
    „Kompromisem między bezpieczeństwem, a ceną, który sam zastosowałem, był zakup czterech arkuszy w skali 1:100 000. Ich dokładność jest mniejsza, ale łączny koszt to 120 zł.”
    Zastanawiam się co dokładnie miałeś na myśli? Jakieś konkretne gotowe mapy czy własny wydruk?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *