Krótkie podsumowanie wędrówki z Warszawy do Santiago i przylądka Finisterra:

  • czas przejścia: 111 dni (Warszawa – Santiago – 108 dni);
  • dystans: 3900-4000 kilometrów, mógłbym policzyć to dość dokładnie, ale chyba nie ma to sensu;
  • średni dystans dzienny: 35-36 km;
  • ilość dni z pokonanym dystansem „zero”: 6 (1 dzień w Poznaniu, 3 w południowej Francji, 1 w San Sebastian, 1 w Santiago)
  • średni dystans dzienny po odliczeniu odpoczynków: 37,1-38,1 km;
  • największy dystans dzienny: 55 km (w okolicach Montauban we Francji), 47 km i  1000 metrów podejść (Borres – Grandas de Salime na Camino Primitivo);
  • ilość nocy spędzonych pod dachem – 29 (13 od Warszawy do granicy Hiszpanii, 16 w Hiszpanii);
  • waga plecaka: 13 kg w okolicach Warszawy, 11 kg w Hiszpanii; dowiedziałem się o tym dopiero pod koniec, gdy zważyłem plecak; do zakładanych przed wymarszem 8 kg niestety nie zszedłem;
  • straty w sprzęcie: 1 karta pamięci (trochę bolesne), telefon (zalany deszczem w plecaku), sandały (zgubione jeszcze na Mazowszu), statyw fotograficzny (trochę żal, ale i tak był zbyt ciężki), buty (z trudem doszły na przylądek i tam zostały), palnik (zerwałem gwint przy nakręcaniu na butlę), 4 pary skarpet i 2 pary majtek (przetarte), bandamka (ostatecznie i tak nie była potrzebna);
  • straty własne: 7 kilogramów, ale może odzyskam wagę;
  • ilość zdjęć: ponad 4000 (po selekcji) i około 3 godzin filmów;
  • koszt całości: 400 euro;
  • średni budżet dzienny: 3,6 euro, ale dokładne podsumowanie wydatków,  rozłożonych na poszczególne kraje, jeszcze zrobię.

Za kilka dni ruszam na moje drugie przejście Karpat. Przez ten czas postaram się czasem napisać kilka słów o bieżących wydarzeniach, ale dokładne omówienie drogi do Santiago musi poczekać do mojego powrotu.

Pytanie do Was: co powinienem zawrzeć w takim podsumowaniu? Jakie aspekty takiej wędrówki ciekawią Was najbardziej? Zostawcie propozycje i pytania w komentarzach poniżej, a postaram się odpowiedzieć na nie będąc już w Polsce.

Do usłyszenia!

21 komentarzy

  1. Łukaszu, mnie interesują takie przyziemne sprawy:
    -jak twoje ciało reagowało na tak wielki wysiłek przez tak długi okres czasu, nie chodzi tylko o spadek wagi ale o kondycję nóg, kręgosłupa….
    -rozumiem ,że idąc tak daleko ciężar plecaka a zatem rzeczy, ubrań które zabrałeś musiały być niewielkie, można je jakoś wyprać a jak wysuszyć?:)
    Pozdrawiam i czekam na wpisy z Łuku Karpat:)

  2. Właściwie interesuje mnie sprawozdanie na kazdy temat:
    – czy jedzenie kupowałes na zapas czy na zasadzie sklep – jem?
    – czy w trakcie drogi brałes jakieś suplementy?
    – czy wystarczyła ci apteczka, którą zabrałeś z Polski?
    – szczegóły, które, czytajac cię przez kilka miesięcy ,wiem, że zamieścisz niewątpliwie 😉
    Liczę na mozliwość pytań na gorąco.
    Pozdrawiam i powodzenia na Łuku!! Pogody przede wszystkim!!

  3. Jak długo szedłeś od granicy Hiszpanii? Chciałabym iść trasą francuską. Wiem, że pewnie ja dziennie będę robić mniej kilometrów, ale może łatwiej będzie mi to oszacować.

  4. Wooow…. że jeszcze masz siłę na Karpaty po tylu kilometrach… Ja pielgrzymkę do Częstochowy odsypiałam tydzień. 😀
    Jak wyglądały Twoje stopy po przejściu tylu km? Jakieś odciski, poodbijane?
    Czy coś ta wędrówka zmieniła w Tobie?

  5. Karolina—>przeczytaj wpis Lukasza o freeganizmie to dowiesz sie jak to bylo z ”kupowaniem” jedzenia 😉 😛 a skoro dzienna dwaka euro to nie cale 4 sztuki to jak mozna mowic o braniu suplementow? ;):P
    a mnie interesuje Lukasz dlaczego tak szybko szedles?

    • Może nie uwierzysz, ale to moje normalne tempo…

      A tak na szybko – tak, brałem suplementy. Nic specjalnego, zwykła multiwitamina. Opakowanie 60 tabletek to ok. 3 euro, kupione w Bawarii starczyły do Santiago.

  6. Łukaszu, najbardziej zaimponowała mi ostatnia statystyka, średni dzienny budżet 😉 Gratuluję przepięknego osiągnięcia! Powinieneś to podkreślać, ile się da, gdzie się tylko da, bo przecież turystyka jest w dzisiejszych czasach taka droga!

    Szkoda telefonu, mam nadzieję, że nie był strasznie drogi..

    Co do 8kg, do których chciałeś zejść, to myślę, że te 7kg które zrzuciłeś, w pełni to rekompensuje 😉 A tak bardziej serio 11kg to też nie jest zły wynik, zwłaszcza biorąc pod uwagę długość wędrówki. Uwzględniając niepewność pomiaru +/- 10% wg. np tej charakterystyki http://tiny.pl/hbl66 szedleś na lekko. Biorąc też pod uwagę Twój pokażny wzrost (potrzebujesz większych ubrań, dłuższego namiotu, etc.) to zdecydowanie zmieścileś się w kategorii na lekko 😉

  7. Szacun

  8. Spiderman

    I gratulacje!

  9. Na pewno w czasie wędrówki bywało tak,że nie rozmawiałeś z ludźmi przez parę dni, (teraz gdy jesteś w Karpatach to jest pewnie codzienność). Doskwierała ci czasem samotność? Czy jesteś typem samotnika?

  10. Hmm… Chyba wszystkie pytania, które przyszły mi na myśl, zostały już zapisane. Od dawna marzę o przejściu Camino, nie tylko ze względu na możliwość poznania Europy, ale i z powodów „czysto duchowych”. To musi być niesamowite przeżycie. Polecam film „Droga życia” (2010r.) w reżyserii Emilio Esteveza.

  11. Gdzie najczęściej nocowałeś?

  12. a jak wygląda strona ubezpieczenia? w końcu przez te 3 miesiące wszystko może się stać.

  13. Najbardziej podobna mi się średni budżet dzienny :) Niesamowite, przecież to groszowe sprawy! Ale mam inne pytanie – ile kosztowało przygotowanie? Musiałeś kupić jakiś konkretny sprzęt? Czy raczej wszystko już miałeś (np. z poprzednich wypraw)?

  14. jakim cudem zmieściłeś się w 400euro? 3,6 euro na dzień? jadłeś coś w ogóle? serio pytam.

  15. Pan Kajtek

    Podczas podróży praktykujesz freeganizm, przez co zakładam (być może mylnie), że często znajdujesz się w otoczeniu… nieprzyjemnych zapachów a ponadto znój przez długą wędrówkę robi swoje. Krótko mówiąc, brud jest stałym elementem podróży. No i pytanie: jak radziłeś sobie ze sprawami natury… higienicznej dla własnego komfortu i dla innych, potencjalnie życzliwych ludzi by przypadkiem ich nie wystraszyć? :)

    Pozdrawiam i trzymam kciuki za kolejne wyprawy!

    • Higiena, na szczęście, nie jest problemem. Po prostu myję się wtedy, kiedy mogę i tam, gdzie mogę. Latem będzie to dowolny potok, byle poza zasięgiem wzroku ludzi, zimą to zazwyczaj schroniska. W regionie takim jak Iran korzystałem z wody gdy mogłem, a więc raz na kilka dni. Po całym dniu wędrówki człowiek marzy o zmyciu z siebie kurzu i potu, ale gdy warunków do mycia nie ma, kilkudniowe okresy bez prysznica nie są tragedią. O dziwo, dla ludzi wokół także.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *