Termin: 12-26.07.2018

Grenlandia to Arktyka w całej okazałości. Znajdzie się tu wszystko: olbrzymie lodowce spływające do oceanu, góry lodowe wielkości statków, zieloną tundrę, ogromne ściany skalne, renifery, foki i wieloryby. To jedno z ostatnich rzeczywiście dzikich miejsc naszej półkuli, surowe i wymagające. Choć zazwyczaj podróżuję samotnie, tym razem zapraszam Was ze sobą. Minionego lata miałem przyjemność pilotować na Grenlandii grupę świetnych ludzi. Przez 2 tygodnie poznawaliśmy najbardziej niezwykłe miejsca na południu wyspy. W połowie lipca wracam tam ponownie.

W tym miejscu nie ma „all-inclusive”. Czeka nas za to wędrówka wśród najwyższych klifów świata, rejsy wśród lodowych gór, spanie w namiotach, gdy na zewnątrz panuje absolutna cisza. Z pokładu łodzi podziwiamy lodowce, spływające do oceanu wprost z olbrzymiego lądolodu Grenlandii, a po jednym z nich chodzimy, zaglądając do szczelin. Odważni mogą wsiąść w kajaki morskie, by popływać wśród icebergów.

Wyprawa bywa wymagająca, choć jest dostępna dla każdego. Sporo pływamy po otwartym morzu – rzecz w pełni bezpieczna, choć zdarza się, że we mgle i niskiej temperaturze. Część noclegów wypada w namiotach, w tym także samodzielnie rozbijanych. Trasy piesze są pomyślane tak, by pokazać piękno tundry i zaprowadzić tuż pod ogromne granitowe ściany fiordu Tasermiut, i trwają po 5-7 godzin. Nie musicie być doświadczonymi wędrowcami, ale warto być gotowym na chwile zmęczenia.

Przez cały czas jesteście w towarzystwie dwóch przewodników: miejscowego (specjalista od Grenlandii, znający warunki i koordynujący nasza logistykę) oraz polskiego. Tym drugim będę ja, opiekując się Wami, dbając o bezpieczeństwo oraz oprowadzając po ważnych miejscach i sporo opowiadając o przyrodzie, historii i kulturze Innuitów. Poruszamy się w kameralnej, 10-12-osobowej grupie. Grenlandia to miejsce absolutnie wyjątkowe, które nikogo nie zostawia obojętnym.

Szczegółowy program i zgłoszenia na: TORRE.PL, a poniżej kilka kadrów z tego lata.

1 komentarz

  1. Brzmi świetnie. Wspomnienia na całe życie…

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *