„Będzie zimno, a ty idziesz 3 tygodnie i nie masz żadnej osłony” – usłyszałem, szykując się do przejścia Karpat Ukraińskich. To oczywiście przesada, gdyż mój system do spania był wystarczającą osłoną w nocy. Pogoda podczas takiej zimy jak obecna może jednak nie rozpieszczać. Tuz po moim przyjeździe w ukraińskie Bieszczady temperatura na grzbiecie spadła do -30°, wiatr wiał 10-15 m/s. Dawało to temperaturę odczuwalną -45°C.

Wędrówka w takich warunkach to test dla organizmu, ale i dla wyposażenia. Mróz, silny wiatr, zacinający śnieg. Mój zimowy zestaw ubrań musi wytrzymać te warunki. Musi też być lekki, gdyż w pogodny dzień część ubrań będę niósł w plecaku.

Moja filozofia zimowego ubioru to 3 reguły, które wypracowałem podczas poprzednich wędrówek:

  1. Zimą pierwsza warstwą, jaka mnie grzeje, jest bielizna. Dobra i przylegająca do ciała, utrzymuje tuż przy skórze ciepłe powietrze, które powstaje w ruchu. Takie właściwości posiada wełna merino. Dzięki ciepłu, jakie daje, mogę zmniejszyć ilość kolejnych warstw.
  2. Kiedy to tylko możliwe, unikam noszenia ubrań z membraną. Podczas intensywnego wysiłku priorytetem staje się sprawne odprowadzanie potu, aby uniknąć szybkiego wychłodzenia. Idealny jest wtedy Powerstrech, moja ulubiona tkanina outdoorowa, lub grubsza odmiana wełny. Zimą staram się mieć kilka bluz, które zdejmuję i ubieram, stosownie do warunków. Wszystkie razem powinny zapewnić komfort cieplny podczas marszu w -15, nawet -20°. Kurtkę z membraną zakładam na wierzch dopiero przy przenikliwym wietrze.
  3. Warstwa ocieplająca (puchowa lub syntetyczna) zarezerwowana jest na postoje i biwaki, gdy ciało w bezruchu oddaje ciepło, zamiast je produkować. Po doświadczeniach poprzednich lat „rozbiłem” moje najcieplejsze ubranie na dwa: lekką kurtkę z wypełnieniem syntetycznym i dużą kurtkę puchową. Cieńszy syntetyk jest też nieprzewiewną, wierzchnią warstwą podczas bardzo silnych mrozów (poniżej -20°C).

Mój zestaw na zimę wygląda następująco:

Bielizna

Koszulka Icebreaker Bodyfit 200 Zone
Leginsy Icebreaker Bodyfit 200 Zone

Ciepły, a przy tym dobrze oddychający zestaw. W chłodnych warunkach świetnie grzeje, a gdy robi się cieplej – dobrze odprowadza pot i nie przechodzi nieprzyjemnym zapachem, nawet przez wiele dni. Wełna merino to najlepszy materiał na zimową bieliznę dla piechura. Na przejście gór Ukrainy zabrałem tylko jeden komplet. Tak, jak sądziłem, nie było konieczności prania.

ubrania_gory_zima1

Warstwa termiczna nr 1

Bluza Icebreaker Quantum Long Sleeve Zip Hood
Leginsy Icebreaker Apex Leggings 260

Podczas poprzednich wędrówek na bieliznę zakładałem syntetyczny Powerstrech. Tym razem wybór padł na grubszą odmianę wełny. Od kilku miesięcy używam bluzy z merino o gramaturze 260 i bardzo polubiłem ją za miękkość i ciepło, jakie daje. Jest nieco cięższa niż Powerstrech, ale bardzo wygodna, świetna właśnie jako druga warstwa. W chłodne, ale niezbyt zimne dni lub podczas intensywnego wysiłku, zestaw cienka bielizna + bluza Quantum może być wszystkim, co na siebie zakładam. Na postojach sprawia, że wolniej tracę ciepło niż w syntetycznej bluzie. Pełny zamek pozwala na regulację, gdy robi się zbyt ciepło lub chłodno, a kaptur dość dobrze izoluje i jest świetnym uzupełnieniem czapki.

Leginsy z tej samej, ciepłej wełny, są dodatkowym ociepleniem na wypadek silnych mrozów (poniżej -20°) i do snu.

ubrania_gory_zima2

Warstwa termiczna nr 2

Bluza Power Stretch Pro Kwark 080101
Bluza Marmot Stretch Fleece

Spodnie Vaude Resolve Pants

Jeśli chodzi o syntetyki, moim podstawowym wyborem pozostaje Polartec Powerstrech. Zwłaszcza w wersji Pro (z dodatkiem nylonu) – uszyta z niego bluza przeszła ze mną już 8 000 km na długich wyjazdach, nie licząc krótkich wycieczek. Dzięki gładkiemu wykończeniu na zewnątrz, Powerstrech jest trwalszy od polaru, zatrzymuje też lekki wiatr i deszcz. Dwie warstwy Powerstrechu to mój zestaw na okres wiosna – jesień i wędrówki takie jak np. Łuk Karpat. W połączeniu z ciepłą bielizną i wiatroodporną kurtką membranową – to już komplet do zimowych wędrówek.

Dolną część stanowią grube spodnie softshellowe, sprawdzone podczas zimowego przejścia Słowacji. To ciepły, wybitnie zimowy model. Ciężkie, ok. 700 gramowe, ale niemal wiatroszczelne, nie wymagają zakładania dodatkowych spodni membranowych.

Zestaw ubrań wymieniony powyżej wystarczy do intensywnego marszu w temperaturze do -15°C. Podczas takiego wysiłku priorytetem jest odprowadzanie potu, który produkuje organizm, wspinając się w śniegu, z 18-20 kg bagażu na plecach. Z tego powodu warstwa termiczna nie posiada membran. Dopiero na odsłoniętym grzbiecie wyciągam z plecaka lekką kurtkę.

Warstwa wiatroszczelna

Kurtka Salewa Pedroc GTX

Od pół roku używam kurtki z membraną Gore-Tex Active i jest ona jedną z najlepszych, jakie posiadałem. Przebija inne membrany wodoodpornością, a przy tym bardzo dobrze oddycha. Nie boję się przejechać nią po skale – jest wystarczająco mocna. Waży tylko 350 g przy rozmiarze XXL. Słowem – idealna do długich przejść przy zmiennych warunkach. Na zdjęciu poniżej – podczas trawersu Islandii.

trawers_islandia_ubrania

Izolacja zewnętrzna

Cumulus Climalite Full Zip
Cumulus Neolite Endurance

Moją klasyczną warstwą ocieplającą była zazwyczaj kurtka puchowa. Tym razem zabieram 2 warstwy izolujące: syntetyczną i puchową.

Pierwszą jest lekka kurtka Climalite z syntetyczną ociepliną Climashield. Dość obszerna, by założyć ją na kilka warstw ubrań, dzięki czemu będzie moją ostatnią warstwą na wypadek bardzo zimnej pogody i silnego wiatru. Bardzo ja polubiłem – kurtka jest bardzo puszysta po założeniu, a kompresuje się do małego worka. Przy wadze 340 g (w rozmiarze XXL) daje znacznie więcej ciepła niż jakakolwiek bluza. Ma też bardzo dobrze rozwiązaną regulację kaptura, który osłania przed wiatrem, nie zasłaniając pola widzenia. W ukraińskich Bieszczadach wędrowałem w niej i spałem przy najsilniejszym mrozie.

Drugą jest kurtka puchowa Neolite – najcieplejszy model Cumulusa, 220 g puchu i 550 g wagi całkowitej. Do użytku na postojach i biwakach.

Spośród wszystkich tych warstw kurtka membranowa oraz puchowa spędzają większą część dnia w plecaku. Kurtkę z Climashield’em zakładam na silnym mrozie i wietrze. Jej kaptur świetnie osłania głowę nawet w silnych podmuchach. Pozostałe ubrania mam zazwyczaj na sobie.

Rękawice

1 para cienkich linerów z jedwabiu
1 para z Powerstrechu, 5-palców
1 łapawice polarowe, 1-palcowe
1 łapawice wiatroszczelne

Całość stanowi zestaw, który dopasuję do każdych okoliczności. Więcej o tym systemie przeczytasz w ostatnim artykule o rękawicach.

Skarpety

O tym, jakie skarpety zabieram w góry i dlaczego, przeczytasz w artykule na 8academy.pl. Mój zimowy komplet to cienkie linery z Coolmaxu (2 pary) oraz skarpety Bridgedale Summit (2 pary) – kombinacja wielokrotnie sprawdzona. Dodatkowo w plecaku spoczywa 1 para Smartwool Hiking Medium, lżejszych, zakładanych na noc.

Głowa

Stary model Kanfora z Polartec Windbloc, który noszę już od lat. Materiał zaczyna być przewiewny, ale wciąż nieźle chroni moją łysinę. Do tego kominiarka z coolmaxu oraz chusta Icebreaker Apex Chute, do ochrony twarzy i szyi na wietrze.

Czy to wystarczy?

Po doświadczeniach na zimowej Ukrainie wiem już, że ten zestaw to więcej niż minimum potrzebne na zimę. Mając pewność, że warunki mnie nie zaskoczą, odjąłbym z niego pierwszą warstwę termiczną (bluzę merino i grube leginsy merino Icebreakera). W wersji poszerzonej jak wyżej, jest to zestaw na silne mrozy, do -30°C.

Dlaczego na ostatni wyjazd zabrałem zestaw powiększony o jedną warstwę? Powody były dwa:

  1. Spora część szlaku przebiegać miała ponad granicą lasu. Dotyczyło to ukraińskich Bieszczadów, masywów Popadii i Sywuli w Gorganach oraz całej grani Czarnohory. Szczególnie ostatni odcinek wędrówki miał oznaczać będzie kilka dni na grzbiecie pozbawionym osłony przed pogodą. I choć zamierzone przejście nie wypaliło, warunki na grzbietach rzeczywiście były bardzo trudne.
  2. Nie zamierzałem robić „dni zerowych”, tzn. całodniowych odpoczynków od marszu. Z czasem może moja zdolność produkcji ciepła mogła spadać. Doświadczyłem tego na zimowym przejściu Cesty SNP. Zestaw ubrań, który wystarczył przy -15°C, po kilku tygodniach trudnego marszu z trudem rozgrzewał mnie w okolicach -5°C.

Z drugiej strony komplet bielizna + bluza Quantum na „górę” oraz softshellowe spodnie na „dół” umożliwiają mi marsz nawet w temperaturze +5°, a więc podczas niespodziewanej odwilży. Mój zimowy zestaw pozwala więc na elastyczność w szerokim zakresie temperatur.

Taki komplet ma swój ciężar. Wszystkie moje ubrania w rozmiarach XXL ważą 4900 g, głównie za sprawą spodni, kurtki puchowej oraz grubej bluzy z merino. Na szczęście w plecaku znajduje się zazwyczaj ok. 1700 gramów.

Całość waży 2,5 raza więcej niż mój letni zestaw ubrań. Jest jednak zestawem „minimum plus” – zawiera to, co niezbędne do przeżycia typowej, górskiej zimy oraz jedną warstwę dodatkową, na wypadek bardzo złych warunków. Możliwe byłoby odrzucenie 1 warstwy, co dałoby 500 g zysku. Oczekując nieoczekiwanego daję sobie jednak ten margines bezpieczeństwa. Warunki na Ukrainie pokazały, że ta ostrożność była zasadna.

14 komentarzy

  1. W sumie to się podobnie ubieram 😉 Kilka wszkazówek się jednak przydało 🙂 Za miesiąc ruszam na zimowe przejście gór Macedonii zobaczymy jak się mój zestaw sprawdzi 🙂
    Pozdrawiam

  2. Ja zimą raczej w teren się nie wypuszczam, a już na pewno nie na kilkudniowe trekingi, bo jestem zbyt cienki Bolek. Jednak, gdy już mam się przejść przy temperaturze minus 10 czy minus 15, to taktyka jest podobna. Gdy jestem w ruchu, to przy ciele wełna merino (cienka z Kwarka albo grubsza od Devolda), na to PowerStrech. I gdy jestem w ruchu, to w pełni mi to przy bezwietrznej pogodzie (np. gdy chodzę po lesie) wystarcza. Do tego kurtka puchowa na postoje. Szukam jakiejś kurtki dość dobrej, wiatroszczelnej. Ta Salewa Twoja dość droga, znasz może jakiś tańszy nieco odpowiednik? 🙂

    Podziwiam te zimowe eskapady niezmiennie.
    Pozdrawiam

  3. Jedno pytanie – ile masz wzrostu? XXL to dość obszerne jednak ciuchy a na takiego nie wyglądasz – dlatego znalezienie czegoś przylegającego do ciała może być trudne.

  4. Teraz juz wiem jakie popelnialem bledy odziezowe.
    Dziekuje.
    Pozdrawiam

    Janek.

  5. Przyszla mi jeszcze jedna mysl do glowy, odnosnie rozkladu ciezaru w plecaku.
    Zakladajac, ze plecak ma 1m wysokosci i jest podzielony na 4 sektory ADCD kazdy po 25 cm wysokosci.
    Mamy w symie 11 kg ciezaru, ktory mozemy podzielic na: 5kg, 3kg, 2kg, 1kg (np spiwor)
    Zakladam, mam nadzieje, ze slusznie, ze najlzejszy na samej gorze czyli:
    A – 1 kg
    B –
    C –
    D –
    Jak najbardziej funkcjonalnie rozlozyc te ciezary?
    Pozdrawiam.
    Janek

  6. A jakich butów używasz w zimie? Piszesz ze używasz merino a czy nie lepiej używać syntetykow gdyż szybciej schnie?

    • Co do bielizny zdania są podzielone. Znajomy narciarz-skialpinista jest zwolennikiem syntetyków, gdyż rusza się intensywnie i merino zbyt wolno odprowadza u niego pot z ciała. Nie chroni więc przed zmarznięciem na postoju. Ja, podczas wędrówek, rzadko wykonuję znaczny wysiłek, za to potrzebuje czegoś, co ogrzeje mnie przez wiele dni. Wtedy merino jest lepsze.

      Co do butów: na łagodniejsze warunki, jak np. ostatnio zrobiony w styczniu Szlak Orlich Gnizd, wziąłem lekkie buty trekingowe (Aku Trekker Lite). Na długie, nawet wielotygodniowe wyjścia zimowe lub wejścia na szczyty alpejskie, mam Zamberlany Expert Pro.

  7. Miałeś styczność z butami marki Meindl lub Salomon?

    • Tak, przez 3 intensywne lata używałem butów Meindl Engadin – bardzo polecam. Salomona znam mniej i choć jedna para ich butów przetrwała 4000 km marszu, trudno mi napisać o nich więcej.

  8. Łukasz,
    jak oceniasz tę kurtkę Climalite z perspektywy czasu i bogatszy o nowe doświadczenia? Jesteś z niej nadal w pełni zadowolony, czy eksploatacja ujawniła ew. braki (z Twojego punktu widzenia, pk. Twoich potrzeb)?

    • W zasadzie w pełni zadowolony. Używałem jej na Ukrainie i zimowym przejściu Jury, często zabieram teraz na wyjazdy w Polskę. To bardzo fajna kurtka. Może zdążę napisać coś więcej o niej przed końcem zimy, ogólnie jednak – bardzo udany produkt.

  9. Moje wędrówki nie są tak ekstremalne jak Twoje, ale na spacer wokół jeziora podczas solidnej mazurskiej zimy też muszę się odziać. Kiedyś w ogóle nie uznawałem bielizny termicznej np, a teraz bez niej na wędrówkę ani rusz. Na razie mam izolacje i warstwę wiatroszczelną 😀 z dare2b.pl i buty z regatta.pl i wszystko daje rade. Może kiedyś odważę się iśc w góry, w razie czego strój juz mam ;p pozdrawiam

  10. Dzięki za cenne porady 🙂 Na pewno będą pomocne 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *