Około 20 lipca zaczynam trawers Islandii, przejście wulkanicznej wyspy pod kołem podbiegunowym, w kierunku wschód – zachód. Zamierzam połączyć skrajne punkty tego kraju: przylądek Gerpir, położony najbardziej na wschodzie, z przylądkiem Bjargtangar, wyznaczającym skrajny punkt na zachodzie. Pomiędzy nimi – około 750 kilometrów i 21-25 dni marszu przez islandzki interior i góry. Całość siłą własnych nóg, z pełnym zapasem sprzętu i jedzenia.

Dlaczego wędruję na długie dystanse? Myślę, że pokonywanie odległości setek lub tysięcy kilometrów można porównać do technicznego alpinizmu. W obu przypadkach samotnik lub niewielki zespół izolują się od świata zewnętrznego i wytyczają własną ścieżkę. Wiedzą, że czekają ich trudności, ale nie do końca wiedzą jakie. I by im sprostać czynią coś, co z zewnątrz może wydawać się szalone, wynika jednak z ich doświadczenia: minimalizują swoje wyposażenie do niezbędnego minimum. I alpinista, i wędrowiec długodystansowy dobrowolnie wyzbywają się wszystkiego, co zbędne. Ta lekkość ułatwia im przemieszczanie się, a samotność i zamknięcie w bańce własnego „ja” pozwala doświadczyć jedności z miejscem, do jakiego trafili. U jednego będzie to skalna ściana, u drugiego wąska ścieżka. Obydwaj, odarci ze wszystkiego, co zbędne, mogą doświadczać rzeczywistości każdym zmysłem i pełniej, niż gdziekolwiek indziej.

Moje kolejne cele pozornie nic ze sobą nie wiąże, nie są one elementem jakiejś większej całości, jak szczyt Korony Ziemi. Mam czasem wrażenie, że to moje kolejne drogi wybierały mnie, przychodząc do mnie same, w nieoczekiwanych momentach. Kolejne plany powstają bardzo intuicyjnie. Jak i kiedy – często nie pamiętam.

Planem, który długo nosiłem w sobie była Islandia. Daleka północ, teren niemal podbiegunowy, trudny teren i pustka. Takie miejsca zdają się mnie przyciągać, podobnie jak irańskie góry Zagros 2 lata temu. I podobnie jak w przypadku Zagrosu, wędrówka pieszo przez „Wyspę Żywiołów” pozwala dotrzeć do miejsc, których osiągnięcie innym sposobem jest niewykonalne. Islandia od kilku lat była obiektem moich planów i od samego początku wiedziałem, że chciałbym przejść ją pieszo i samotnie.

W lipcu i sierpniu tego roku postawiłem sobie za cel przejście całej Islandii, między skrajnymi punktami wyspy: przylądkiem Gerpir, położonym najbardziej na wschodzie, a przylądkiem Bjargtangar, wyznaczającym najdalsze na zachód miejsce tego kraju. Pomiędzy nimi – około 21-25 dni marszu przez interior, wulkaniczną pustynię, pozbawioną osiedli i utwardzonych dróg. Trasa ta liczyć będzie około 750 km. Mam zamiar przejść ją w całości siłą własnych nóg, niosąc ze sobą cały sprzęt i zapas jedzenia.

trawers_islandii_mapa

Taki plan to wyzwanie, ale wyzwanie rzucone samemu sobie. Ze względu na położenie Islandii tuż pod kołem podbiegunowym, nawet latem napotkam tam bardzo silne wiatry i wielodniowe opady deszczu. A odległość 750 km wymaga wytrzymałości i zabrania na starcie bardzo dużego bagażu. Przedsięwzięcie zaplanowane jest jako samotne, co oznacza, że całe wyposażenie niezbędne do przeżycia będę dźwigać ze sobą. Także zapas jedzenia, który musi zapewnić mi przetrwanie przez 3 tygodnie w samotności. Trasa wędrówki prowadzić będzie przez interior – głębokie wnętrze wyspy, surowe i pozbawione szlaków. Stąd nazwa tej wędrówki: „Wyspa Żywiołów”. Jej początek to woda – wschodnie fjordy Islandii. Środek to wulkaniczne pustkowie, teren uformowany przez wulkaniczny ogień. Koniec – góry, wysokie wypiętrzenia ziemi wokół Fiordów Zachodnich. A wszystko to wśród nieprzychylnej islandzkiej pogody, słynącej z wiatru.

Podobne przejścia zrealizowano już wcześniej. W 1984 roku wyspę przemierzył Anglik, Ted Edwards, idący ze wschodniego brzegu do Rejkiawiku. W 2008 skomplikowaną trasę przez środek wyspy ukończył Andrew Skurka, amerykański długodystansowiec. Również Polacy nie próżnowali: Grzesiek Gontarz, Szymon Gontarz i Piotr Zaśko przeszli i przejechali rowerami południową część Islandii, przecinając 3 wielkie lodowce. Po dramatycznych wydarzeniach, zimowy trawers wyspy zrobił Rafał Król. W 2012 roku Kuba Sarata pokonał trasę Rejkiawik – Langanes. Latem 2015 Rafał Bauer przeszedł samotnie trasę między przylądkami Rifstangi – Kotlutangi, łącząc skrajny północny i południowy punkt wyspy.

Przez Islandię nie idę po rekord, ale po przygodę i piękne widoki, z jakich słynie ta wulkaniczna wyspa. Czeka mnie kilkaset kilometrów samotności i zmagania z samym sobą. Wędrówka w tak trudnym miejscu wymaga ostrożności. Spodziewam się, że otwarta przestrzeń, poszatkowana kanionami i rwącymi rzekami oraz pola wulkanicznej lawy, mogą być najtrudniejszym terenem, przez jaki szedłem. Ale tym większą dadzą mi satysfakcję.

trawers_islandii_wulkan

Początek planuję na 18 lipca, zakończenie około 15 sierpnia. Zabieram na nią największy bagaż od 12 lat, sprzęt i jedzenie dadzą łącznie około 27 kg na starcie. Lekki, puchowy śpiwór, sprawdzony namiot „jedynka”, 105-litrowy plecak, komplet pancernych ubrań. A także dobrze wyposażona apteczka oraz komunikator satelitarny SPOT. Za pomocą tego ostatniego będziecie mogli śledzić moje kroki na stworzonej w tym celu MAPIE, podobnie jak to miało miejsce w Iranie.

Jak wiele poprzednich, także i ta przygoda wiele zawdzięczać będzie wsparciu , jakie otrzymuję przed i w jej trakcie. Partnerem strategicznym trawersu Islandii jest Gothaer Towarzystwo Ubezpieczeniowe, zapewniające ubezpieczenie tej wyprawy.

gothaer_logoWsparcia sprzętowego udzielają zaś sklep górski 8a.pl oraz firma Cumulus.

8a_logo cumulus_logo

16 komentarzy

  1. Łukaszu – niezmiennie trzymam kciuki. Powodzenia!

  2. andrzej

    No kolego,taki bagaż na plecach przy twojej posturze ..respekt. przy okazji dziekuje za namiar w jednej z ost.relacji na nocleg na wsch.slowacji .skorzystalem .. mam na myśli sninę . życzę siły i wytrwalosci na islandii.podoba mi się pomyslowosc. andrzej

    • Fajnie, że się przydało.
      Ostatnio sprawdzałem mój plecak pod kątem obciążenia. Około 26 kg to mój realny limit, więc startując z nim mogę zejśc po kilku dniach do granicy komfortu. Wtedy centralną i zachodnią część wyspy powinienem przejść już bardziej na lekko.

  3. Powodzenia!

  4. Hej. Łukasz ja wczoraj wróciłam. Przeszłam inną trasą, ale częściowo ( jak widzę z mapki) Twój plan się zazębia. Po północnej stronie Hofsjokull jest siatka splątanych lodowcowych rzek. Ja tego nie przeszłam ( bałam się) i z tego co usłyszałam od ludzi nie da się pokonać pieszo Blandy (ostatnia na zachód). Uważaj żebyś tam gdzieś nie utknął. Na zachodzie było bardzo zimno. Ok 2 stopni. Powodzenia!

  5. Powodzenia, Łukasz. Zdrowia i wytrwałości życzę. Ciekawe jak się sprawdzi ten Xenith, 27kg to nie w kij dmuchał.

  6. Czad! Trzymam kciuki.

    Zdążysz napisać coś więcej o wyzwaniach tej wyprawy? Jak często będziesz uzupełniać prowiant? Może to głupie pytanie, ale czy przez Islandię idzie się „na azymut” czy też Twoja trasa to sieć dróg, szlaków?

    • Biorę jedzenie na około 3 tygodnie tak, by móc dotrzeć bez uzupełniania zapasów do zachodniego brzegu Islandii. Po drodze będę mijał szlaki, ale liczę, że 50% mogą zając mi kamieniste pola. Ta iść zamierzam na azymut. Poza nimi będą żwirowe drogi i ścieżki.

  7. dziadbor

    Kiedyś słyszałem takie słowa, któregoś z wielkich himalaistów (niestety czyje nie pamiętam), że najwspanialsze uczucia dla zdobywcy to Duma i Pokora. Życzę ci obydwu. Wielkie Powodzenia Łukasz.

  8. evenual

    Trzymam kciuki i życzę powodzenia!!! Rób zdjęcia. Jestem bardzo ciekawa Twojej relacji już „PO” 🙂

  9. W jaki sposób przygotowujesz sie kondycyjnie przed wyprawami? Co do plecaków to polecam Osprey, mam Aether 70 i jest naprawdę wygodny.

  10. Powodzenia i wytrwałości! Ja jednak najbardziej czekam na relację już „po”. 🙂 Nie mogę się doczekać. Trzymam kciuki!

  11. Jestem pod wielkim wrażeniem i kibicuję Ci. Ja przetnę Twoją trasę w poprzek (mam nadzieję) jakieś dwa tygodnie po Tobie, tylko w znacznie prostszych warunkach i z południa na północ. Twoja wyprawa dostarcza mi wsparcia i inspiracji! Trzymaj się dzielnie i powodzenia!. 😀

  12. Polecam też inny ciekawy tekst o trawersie Islandii http://www.peron4.pl/islandia-pieszo-porady-jak-przejsc-islandie/

  13. Islandia to inny świat na Ziemi, piękny, surowy oraz odległy. Ja niestety nie miałem okazji jeszcze być gdziekolwiek poza Reykjavikiem, ale przymierzam się do dłuższej trasy rowerowej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *