Pustynia oznacza odkryty teren i zazwyczaj wysoką temperaturę. Kombinacja tych dwóch czynników tworzy nieprzyjazne środowisko, do którego jedynie nielicznym udało się przystosować. Wędrówka na niej stawia człowiekowi zupełnie inne wymagania, niż marsz przez europejskie góry, w klimacie umiarkowanym.

Pierwsze wyobrażenie pustyni, jakie zazwyczaj mamy, to rozgrzane morze piasku. To nie zawsze prawda. Pustynia może być kamienista lub żwirowa – do takich należy np. mongolska Gobi. Może także być słona, niczym południowoamerykańska Salar de Uyuni. Na pustyni Atacama napotkasz słone mokradła. Temperatura też nie jest wyznacznikiem – w sercu Półwyspu Arabskiego napotkasz +50°C, zaś na Gobi nawet -30°. Cechą wspólną pustyń jest jednak gorąco (jeśli nie przez cały rok to przynajmniej okresowo) i znikoma ilość opadów: pustynie występują zazwyczaj w głębi kontynentu lub miejscu odizolowanym wysokimi łańcuchami górskimi, zatrzymującymi wilgotne powietrze.

Planując przejście gór Iranu jesienią 2014, a potem przejście Izraela i Palestyny tej zimy i wiosny, szczególną uwagę musiałem poświęcić ubraniom na te wyprawy. Wędrówka przez Zagros czy pustynie Bliskiego Wschodu to marsz w gorącym i suchym klimacie. Jak ubrać się na pustynną wędrówkę? Poniższy tekst opisuje mój system ubioru na pustynię. Sprawdził się on podczas wędrówki górami Zagros w 2014 r., a obecnie służy mi podczas marszu przez Izraelski Szlak Narodowy.

Co i dlaczego ubierać na pustyni?

Wydawać by się mogło, że na pustyni konieczne jest jak najlżejsze ubranie. ale wbrew pozorom krótkie spodenki i koszulka odpadają – słońce spali każdy odsłonięty kawałek skóry. Narażenie na działanie słońca, pomnożone przez ilość dni daje potężną ilość promieni UV przed którymi muszę szukać osłony. Rozbieranie się na pustyni to ostatnia rzecz, którą warto robić, nawet jeśli umysł podpowiada, że przyniesie to ochłodę. W długich spodniach i koszuli z długimi rękawami jesteśmy chronieni przed oparzeniami, nasz organizm nagrzewa się mniej, mniej także tracimy wody. Pustynny ubiór musi być lekki i przewiewny, by chłodził mnie każdy podmuch, ale zakrywający możliwie dużo. Do tego konieczna jest warstwa termiczna na duże wysokości i chłodne noce. Nieodzownym elementem jest także nakrycie głowy, chroniące przed udarem słonecznym. Na koniec buty, odpowiednie do marszu w gorącym klimacie.

Buty

Wiele osób poleca modele sięgające za kostkę. Zapobiega to wpadaniu do środka piasku i żwiru, których drobiny łatwo mogą spowodować obtarcia stóp, a w konsekwencji zakażenie. Kilka firm produkuje buty przeznaczone na pustynię. Są to modele wysokie, ale lekkie i oddychające, bez grubej skóry i membrany, np. Meindl Safari Mid, Meindl Sahara lub Kupczak 17404 BW Light.

Na szczęście pustynie Bliskiego Wschodu to częściej skała i kamienie niż piasek. To spowodowało, że jesienią 2014 r., ruszając w irański Zagros, zabrałem lekkie buty podejściowe. Niskie, ale na dość sztywnej podeszwie, co uratował mnie potem w skalnej ścianie, na jaką niespodziewanie trafiłem. W połączeniu z lekkimi stuptutami biegowymi, które zapobiegały wpadania żwiru, były doskonałym wyborem na taką wędrówkę.

Jadąc na Izraelski Szlak Narodowy zdecydowałem się na podobne rozwiązanie. Tym razem moim wyborem stały się buty podejściowe Salewa Mountain Trainer. Takie buty są dostatecznie precyzyjne, by umożliwić marsz nawet poza ścieżkami, a przy tym lekkie i wygodne, nie tylko jako buty w teren, ale i na wędrówki po miastach.

Osoby wędrujące po pustyniach wybierają czasem wysokie buty, argumentując to ochrona przed ukąszeniami węży. Na szczęście zwierzęta te nie są największym niebezpieczeństwem na Bliskim Wschodzie. Podczas przejścia Zagrosu spotkałem tylko jednego z nich, zupełnie niejadowitego.

Ubrania na upał

Koszula na pustynię musi być przewiewna, dobrze odprowadzać wilgoć i chronić przed słońcem. W wysokich temperaturach odpada większość koszulek syntetycznych, które są zbyt gęsto tkane, by zapewnić odpowiednia wentylację. Do tej pory używałem 3 wariantów:

Len – sporą część Iranu przeszedłem w koszuli z długim rękawem, wykonanej z lnu (na zdjęciu poniżej). Był to model szyty przez Kwarka, obecnie nie produkowany. Cienki len chłodzi ciało, nie przepuszczając przy tym słońca. Jest bardzo lekki i nie wymaga prania nawet po wielu dniach. Kłopotem jest niska wytrzymałość mechaniczna. Moja lniana koszula wytrzymała 1,5 miesiąca marszu, po czym zamieniła się w sito.

Przejście gór Zagros, Iran, 2014 r.

Poliester – bardzo długo szukałem alternatywy dla lnu, możliwie lekkiej i przewiewnej, ale wytrzymałej. I chyba ją znalazłem, ponownie za sprawą Kwarka. To dzianina znacznie cieńsza niż klasyczny Polartec Power Dry, który nie nadaje się na duże upały. Nazwy nowego materiału jeszcze nie znam (pytajcie Kwarka), ale już polecam ponad wszystko. Chłodzi skórę, jednocześnie osłaniając ją przed słońcem, jest wytrzymały, bardzo lekki i bardzo elastyczny. Mój ideał, przynajmniej na tę chwilę.

ubranie_pustynia_izrael
Mój pustynny „outfit” na Izraelskim Szlaku Narodowym: cienka koszulka z długim rękawem (Kwark), lekkie nylonowe spodnie (Marmot Cruz Pants), kapelusz Ranger Hyperkewl, buty Salewa Mountain Trainer i stuptuty biegowe Inov8.

Poliamid – sceptycznie podchodziłem do nylonu jako materiału na upały. W drodze przez izraelską pustynię Negev przetestowałem jednak koszulę z materiału Nylon Supplex, przypominającego w dotyku cienką i lekką bawełnę (model Ayacucho Altay Shirt). Długie rękawy, kołnierzyk i kieszenie na piersiach – to klasyczna koszula „podróżnicza”, w której mogę pozować pośrodku dżungli lub pustyni, wyglądając, jakbym zjadł zęby na tym, co właśnie robię… Takie ubranie jest jednak funkcjonalne, a przy tym znacznie bardziej wyjściowe, niż sprany t-shirt. Dzięki niej nie wstydzę się przekroczyć progu czyjegoś domu.

Spodnie – nylonowe spodnie Marmot Cruz Pants w jasnym kolorze, który dobrze chroni przed przegrzaniem nawet w silny upał. Są bardzo lekkie, dość przewiewne i wytrzymałe mechanicznie. Przeszedłem w nich około 1500 km przez góry Iranu oraz 800 km granią Pirenejów. Rozpadają się jednak powoli i to prawdopodobnie ich ostatnia przygoda.

Kapelusz – Hyperkewl Ranger Cap. Dzięki chłodzącym włóknom znajdującym się wewnątrz, po namoczeniu skutecznie chłodzi głowę. Producent wycenia czas chłodzenia 5-10 godzin, choć w pustynnym upale Izraela to raczej 3-5 godzin. Skutecznie zmniejsza pocenie oraz zapotrzebowanie na wodę pitną, a szerokie rondo chroni przed słońcem.

Osłona twarzy – autorski patent Kasi, właścicielki Kwarka. Z białej, cienkiej siatki uszyła dla mnie osłonę, której używałem niekiedy w Iranie. To „tunel” z materiału, który za pomocą dwóch małych pętli zawiesza się na okularach, czapce czy kapeluszu. Jasna siatka jest przewiewna, jednak odbija większość słońca, idealnie osłaniając wszystko poniżej linii oczu. W Izraelu używam jej na szyję, gdyż twarz jest dostatecznie chroniona kapeluszem.

Okulary – to nie ubranie, ale jednak nieodzowna część ochrony przeciwsłonecznej. Używam od lat modelu Julbo Colorado, ze szkłami klasy 4.

Na chłodne dni i noce

Na pustyni muszę spodziewać się chłodnych nocy i dni niepogody. Na takie okoliczności idealna będzie koszulka merino (Icebreaker Bodyfit 200 Zone), sprawdzoną zimą na Ukrainie oraz Szlaku Orlich Gniazd. Łączy niską wagę i dobrą termikę. Jak każde ubranie z wełny merino nie przechodzi przykrymi zapachami, co niweluje potrzebę częstego prania.

Moja warstwą termiczną jest bluza z powerstrechu. To rezerwa na temperatury w okolicy 5-10°C, panujące tu nocą.

Cienki buff z elastycznego materiału – jako czapka na chłodne dni, osłona twarzy przed piaskiem, dodatkowa ochrona przed słońcem, chustka, ręcznik, opaska, słowem – wielofunkcyjny element na wiele okazji.

Wiatrówka – nie spodziewając się deszczu zdecydowałem się na lekką wiatrówkę z Pertex Quantum. Bardzo lekka, zwija się do rozmiarów piłki tenisowej. Chroni przed krótkim deszczem oraz wiatrem, idealna, gdy nie potrzebujesz kurtki z membraną.

Bielizna

Skarpety – mój zestaw to 4 pary ultracienkich skarpet biegowych z Coolmaxu Expansive Runner, w których przeszedłem m.in. Główny Szlak Beskidzki, bardzo lekkie, ale niezbyt trwałe.

Majtki – 2 pary z elastycznego materiału połączenia nylon/lycra.

Gdy wszystkie części ubioru ułożyłem obok siebie, całość (bez butów, jednej koszulki i spodni jakie będę miał na sobie) utworzyła niewielką kupkę o wadze poniżej kilograma. taki zestaw jest jednak wszystkim, czego potrzebuje do wędrówki przez pustynie, dając osłonę w zmiennych, zazwyczaj upalnych temperaturach.

16 komentarzy

  1. Jeżeli chodzi bieliznę i cienką bluzkę (pierwsza warstwa) polecam ubrania wykonane z wełny merino. Sprawdzały się w suchym jak i tropikalnym klimacie. Ważne żeby były wykonane w 100% z takiej wełny.

    Powodzenia!

    PS. Jak rozwiązujesz kwestię wizy, bo chyba nie dostaniesz jednej na 3 miesiące?

  2. Adam Iwanow

    Dzięki ogromne za wpis! Po raz kolejny spisuję i sprawdzam ubrania i sprzęt który wykorzystujesz, bardzo pomocne są Twoje porady i testy 🙂
    Btw, kiedy wyruszasz do Iranu i jak się tam dostaniesz?

  3. Odnośnie butów…
    a czy rozważałeś zestaw: lekkie buty trekkingowe + krótkie stuptuty?
    Np. taki: http://www.brooksrunning.com/en_us/brooks-cascadia-9-mens-trail-running-shoes/1101601D166.070.html lub coś z Inov-8 i do tego: http://www.inov-8.com/New/Global/Product-View-DebrisGaiter-32.html.
    Zestaw testowany w 100km maratonach na orientację i rajdach przygodowych. Lekki i… nie sypie się nic do środka buta. W razie potrzeby linki mocujące łatwo jest wymienić…

    • Cześć Kamil! Tak, planuję wziąć niskie buty trekingowe do kostki i zastanawiałem się nad takimi ochraniaczami. Dziękuję Ci za tego linka, widzę, że bez problemu są też dostępne w Polsce, a czegoś takiego mi brakowało!

  4. Cieszę się 🙂
    Ja używam takich: http://www.ergo-sklep.pl/raidlight-stuptuty-stop-run wydają się być solidniejsze od inov8.
    Powodzenia

  5. U, widzę że się kolega zaokrąglił przed wyprawą tu i uwdzie, brawo, brawo! To w końcu też cześć przygotowań, zapasy się przydadzą, chociaż pewnie szybko zejdą..

    Patent na głowę z siatki i siatkowo-wełniany świetny! Można prosić więcej zdjęć? 😉 Pomyśl jeszcze nad lnianym kapeluszem! Co len, to len 😉

    Uwaga na syntetyczne koszule outdoorowe, mam ich kilka, niestety.. Sprawdź swoją solidnie, ja jestem niezadowolony ze wszystkich, czy to Patagonia, czy Vaude, czy FjallRaven, czy Marmot jest mi w nich duszno, gorąco, śmierdzą okrutnie i błyskawicznie.. Oczywiście to subiektywna opinia 😉 Zadowolony jestem za to z koszul lnianych, nie wyglądają, ale za to ratują mnie przed znienawidzonymi upałami!

    Mógłbyś napisać co to za wiatrówka? Waga fajna, wygląda nieźle na Tobie, a przecież jesteś mocno nietypowej budowy, wysokaśny a szczupły.. Kaptur się w miarę reguluje?

    @Bartos
    z tą 100% wełną owiec merynosów to nie do końca się zgadzam, z moich doświadczeń, gdzieś tak z 5 letnich z tymi produktami to żeby zejść z gramaturą trzeba dodać trochę chemii, inaczej się nie da utrzymać struktury dzianiny.. moja rada na pierwszy zakup wełnianej koszulki, trzmać się z daleka od tych największych producentów. Poza tym niestety ten rynek już został zepsuty przez korporacje.. Znam też z bliska przykłady świetnych mieszanek, gdzie dodatek syntetyka tylko wełnia pomaga 😉

    Spróbuj też lnu, na upały jest dużo lepszy niż wełna, Łukasz potwierdzi 😉 Ja lubie koszule z kołnierzykiem, można spokojnie kupić w śmiesznych pieniążkach, mój ulubiony, fantastyczny hugo boss w 100% lnie za 5 jurków właśnie mi się niestety nieodwracalnie porwał.. Dramat..

    • Niestety ostatnie pół roku to u mnie tryb siedzący. Jeszcze nie jest źle, ale czas zrzucić nadmiar sadła. Na zdjęciach chyba go nie widać, czy jednak?

      Wiatrówka to jest to cienki nylon z siatkowymi wstawkami pod pachami. Model dla biegaczy, ale sprawdzi się chyba i w górach. Ciekawi mnie jak dałaby radę zeszłej zimie na Słowacji. Wymiary są akurat, nie podciągam jej zbytnio podnosząc ramiona do góry, kaptur i talia regulują się jednym zaciągnięciem gumki. Jest solidniejsza niż model Cumulusa który ostatnio testowałem. Tylko ta cena – im cieńsza tkanina tym chyba więcej kosztuje, a cena 319 zł za coś, co zwija się do rozmiaru pięści wydaje się trochę spora. Na szczęście sprzęt od Marmota otrzymałem jako wygraną w konkursie, więc mogłem wybrać to, co uważałem za dobre, a nie tylko to na co było mnie stać.

  6. @Radek „Mógłbyś napisać co to za wiatrówka?”

    Ja od lat stosuję wiatrówki. Dobrze się sprawują wiatrówki firmy Craft. Osobiście wybieram takie bez siateczek, podpinek, kieszonek, itp. – takie są najlżejsze i zajmują najmniej miejsca. Często bywają w szmateksach (sklepy z używana odzieżą) – do kupienia za grosze.

    PABLO

  7. Co do ochrony głowy i twarzy- myśle że nie warto wyważać otwartych drzwi – najlepsza będzie arabska chusta kefija zwana u nas arafatką – najlepiej z mieszanki wełny i bawełny -.Ochroni przed słońcem , zimnem i piaskiem w przypadku burzy piaskowe – jedna rzecz zamiast czapki , buffa , zasłonek. Tylko w internecie znależć film jak wiązać .

  8. W sprawie ochrony głowy i twarzy, owszem można czerpać z doświadczeń ludów żyjących w tamtych lub podobnych klimatach i co wtedy mamy – orientalna chusta (niekoniecznie zaraz arafatka, która zresztą w polskim wydaniu jest chyba za mała), wschodnioazjatycki stożkowy kapelusz, meksykańskie sombrrero. Łukasz patrząc na twoje zdjęcia z zasłonkami na twarz widać tam odsłonięte kawałki ciała, trochę bałbym się o nie, będziesz miał kilkunastogodzinne fragmenty marszu w palącym słońcu, tamtejszym słońcu! Osobiście rozważałbym zwykły kapelusz turystyczny z zarzuconym na niego czymś w rodzaju moskitiery. Mnie osobiście taki przylegający do ciała komin, bardzo by grzał i irytował. Z kolei kapelusz z szerszym rondem, choćby i turystyczny może w tamtej kulturze źle się kojarzyć. Natomiast jeśli nie chcemy wyważać otwartych już drzwi to można zobaczyć co miał na głowie Reinhold Messner w samotnym przejściu pustyni Gobi lub Marek Kamiński w przejściu pustyni Gibsona.

  9. Koszule syntetyczne jak ktoś napisał sa do bani. Mnie sie najlepiej sprawdza len- potwierdzam co napisali poprzednicy ale i 100% bawełna. Świetnie mi się spisują t-shirty i koszule BUSHMAN, a jak juz o tej marce to polecam od nich spodnie – szeroki wybór fajnych spodni dobrze przygotowanych pod długie wyprawy- naturalne materiały, miękkie, nie krępują ruchów przez specjalne szycia a tkaniny specjalnie wzmacniane z ochroną przed przetarciem i rozdarciem. Duża wagę przywiązują do kieszeni, nawet takich ukrytych co sie przydają w różnych sytuacjach

  10. Pingback: Jak wędrować w upale/na pustyni? Cz. 3 – woda - Łukasz Supergan - podróże, góry, fotografia

  11. Ale się opaliłeś! Bardzo cenne wskazówki, które warto sobie wziąć do serca, bo widać, że wiesz o czym piszesz 🙂 Pozdrawiam.

  12. Mam pytanie
    Jakiego paska do spodni używasz? Szukam takiego, który nie przeszkadzałby w noszeniu z pasem biodrowym. Najbardziej lubie klasyczny, wojskowy rescue belt blackhawka, ale on do niczego innego niż bieganie po lesie z 1 dniowym plecakiem się nie nadaje.
    Pozdrawiam

    • Hej Michał,

      Staram się zabierać takie, które nie kolidują z moimi plecakami. W zasadzie używam dwóch. Zima jest to prosty pas z plastikową klamrą, pozostałość po dawnym plecaku Treksportu. Pasuje idealnie do moich zimowych spodni (Salewa Agner Orval). Natomiast latem używam paska firmy Milo. Nazwy nie podam, gdyż strona producenta chwilowo nie działa, ale rzuć okiem na zdjęcie poniżej lub wpisz w wyszukiwarkę „Black Diamond Mine Belt”. To identyczny patent, gdzie klamra jest wzorowana na uprzęży wspinaczkowej i identycznie blokowana. Całość jest płaska, więc nie koliduje z pasem biodrowym plecaka.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *