Przed wyjazdem na trawers Islandii jedzenie było moim tematem nr 1. Jego koszt miał być największą pozycją w budżecie. Dodatkowo, nie mając na trasie żadnych punktów zaopatrzenia, zdecydowałem się z początku nieść cały jego zapas na plecach. To skończyło się fiaskiem – 30 kg ładunku uniemożliwiało normalny marsz. Szybko pojąłem mój błąd i postanowiłem część jedzenia wysłać „do przodu”, by móc odebrać je w trasie. Krótkie rozeznanie i rzecz okazała się łatwiejsza niż sądziłem.

Jedzenie z Polski?

Przede wszystkim: nie przywoź całego żarcia z Polski. Nie warto, a może Ci to narobić kłopotów.

Teoria podpowiada, że na wyspę wwieźć można 3 kg jedzenia. W praktyce szansa na kontrolę jest niewielka, ale… lepiej być uważnym. Z Polski zabrałem trochę zapasów, głównie orzechów (na Islandii względnie tanie są orzechy ziemne i nerkowca, inne kosztują dużo), kasz instant (moja podstawa podczas wieczornych posiłków), chałwę i mleko kokosowe w proszku (dodatek do śniadań). Było tego łącznie dobrych 10 kg. Na lotnisku Keflavik podszedłem do okienka z napisem „towary do zgłoszenia”.

– Dzień dobry, chciałbym zgłosić moje jedzenie wyprawowe (użyłem słów „expedition food”, celnik mógł więc pomyśleć, że chodzi o liofilizaty).
– A ile go masz?
– 6-7 kilo – skłamałem.
– Spoko.

W praktyce mógłbym mieć plecak wypchany jedzeniem – nikt tego nie sprawdził. Wyrywkowe kontrole podobno się jednak zdarzają, a wtedy, mając więcej jedzenia niż to dozwolone, możesz je stracić i zapłacić karę. Z kraju przywieź to, co na Islandii mało popularne i drogie. 90% potrzebnych produktów bez problemu znajdziesz na miejscu.

Zaopatrzenie

Najlepszym źródłem zaopatrzenia są supermarkety w dużych miastach. Ceny na Islandii obrosły legendami, ale niesłusznie. Podstawowe produkty kupisz w cenach wyższych niż polskie, ale nie zabójczych, podobnych do tych w Europie Zachodniej. Wybieraj tanie sieci: przede wszystkim „Bonus” (kto wymyślił im ten logotyp w formie karykaturalnej świni?!), „Netto” i „Kronan”. Zaopatrzenie we wszystkich będzie wystarczające. Co ciekawe, najtańsze produkty to często te, które sprowadza się z Wielkiej Brytanii.

Na Islandii jadłem klasyczne jedzenie „wyprawowe”, podobne do tego, jakie zabieram w góry Europy. Moje przykładowe menu wyglądało następująco:

  • Śniadanie – płatki typu granola z mlekiem kokosowym w proszku i orzechami.
  • Przekąski w ciągu dnia – czekolada, orzechy, batoniki zbożowe i karmelowe, chałwa i inne przekąski.
  • Kolacja – najbardziej obfity posiłek, na bazie płatków gryczanych lub purre ziemniaczanego z sosem i mięsem. Jadłem klasyczne ryby w puszce (tuńczyk i makrela) oraz suszoną rybę, sprzedawaną na Islandii w próżniowym opakowaniu. Zawiera ponad 80% białka, jest więc świetnym źródłem protein. Po otwarciu pachnie nieszczególnie, ale ugotowana traci charakterystyczną woń.

Idąc przez Islandię doświadczyłem też, jak szybko trudny teren i pogoda wysysają siły, także psychiczne. W takich warunkach warto zadbać o urozmaiconą dietę. Będąc w interiorze żałowałem, że nie wziąłem z kraju niewielkiego zapasu dań liofilizowanych. Urozmaiciłyby dietę i podbudowały psychicznie. Nie są oczywiście niezbędne do przeżycia, ale jeśli możesz – polecam Ci zabranie kilku porcji, aby chociaż co 2-3 dni uzupełnić nimi posiłki.

Poza Rejkiawikiem dobrze zaopatrzone sklepy znajdziesz w większych miastach: Akureyri, Borgarnes, Kevlavik, Akranes, Stykkisholmur, Egilsstadir, Hofn, Holmavik, Isafjordur, Budardalur (tu nieco mniejszy, ale wystarczający). Wewnątrz wyspy nie ma natomiast żadnych sklepów i wkraczając w interior musisz być samowystarczalny/a. Także w schroniskach nie kupisz nic do jedzenia. W teorii możliwe jest sprowadzenie tam czegoś na zamówienie, ale to bardzo niepewne źródło zaopatrzenia. Najlepiej z góry założyć: w interiorze nie kupisz nic.

Depozyty jedzenia

Czy trzeba więc mieć ze sobą zapas jedzenia na całą drogę? Na szczęście nie. Z pomocą przychodzą tu mijane po drodze schroniska. Oferują one turystom, robiącym trawers Islandii, możliwość wysłania zapasu jedzenia i odebrania go po przyjściu. Obsługa schronu nie pobiera za przechowanie paczki żadnej opłaty, usługę „kupuje się” u lokalnego przewoźnika autobusowego Reykiavik Excursions. Na moje przejście Islandii startowałem z planem niesienia całego zaopatrzenia na plecach. Kontuzja kręgosłupa pokazała, jak głupi był pomysł taszczenia 30 kg przez środek wyspy. Na krótko opuściłem interior i korzystając z przymusowej przerwy nadałem dwie przesyłki z jedzeniem i paliwem, wysyłając je „do przodu”. Pierwszą z nich przewiózł mi za darmo miejscowy kierowca, deponując ją u strażników parku narodowego Vatnajokull, w dolinie Jokulsa-a-Fjollum. Drugą wysłałem autobusem do schronu Nyidalur, znajdującego się niemal w środku Islandii.

Jak działa procedura wysyłki?

  1. Porcję jedzenia/paliwa/innych rzeczy pakujesz w paczkę lub solidny worek, opisując imieniem, nazwiskiem i numerem telefonu.
  2. Udajesz się na terminal BSI, w centrum Rejkiawiku, skąd odjeżdżają autobusy Reykiavik Excursions. Te terenowe pojazdy pokonują wyżynne drogi interioru, jadąc przez cała wyspę z południa na północ i zahaczają także o schroniska leżące po drodze.
  3. W kasie biletowej płacisz należność za przesyłkę (w tym roku było to 3500 koron za dowolny pakunek).
  4. Z dowodem wpłaty idziesz do kierowcy właściwej linii i prosisz, by zabrał paczkę do punktu przeznaczenia.
  5. Tu pojawiają się schody. W teorii kierowca nie ponosi odpowiedzialności za to, co mu dajesz. Upewnij się więc, że obsługa schroniska odbierze paczkę. W tym celu zadzwoń do nich (numer do dowolnego schroniska znajdziesz w jednym z przewodników rozdawanych w informacjach turystycznych) i poinformuj, że wysyłasz paczkę i czy mogliby odebrać ją z autobusu.
  6. W rozkładzie jazdy sprawdź, kiedy Twój autobus zatrzymuje się przy schronisku. O oznaczonej godzinie zadzwoń tam ponownie i uprzejmie przypomnij, że przesyłka właśnie dotarła.
  7. Po wszystkim zacznij trawers Islandii, a po tygodniu dotrzesz do właściwego schronu. Tam strażnik (najczęściej miła, młoda i trochę małomówna Islandka) wskaże Ci Twój pakunek, a Ty możesz cieszyć się ptasim mleczkiem, które wysłałes/aś do siebie kilka dni wcześniej.
trawers_islandii_schronisko_dreki
Schronisko Dreki pod wulkanem Askja. Tu rozbijesz namiot, skorzystasz z kuchni i prysznica, a także wyślesz zapas jedzenia i gazu na dalszą drogę. Swój depozyt znajdziesz w dużym domu z jasnego drewna – to kwatera strażników Parku Narodowego Vatnajokull.
trawers islandii nyidalur
Schronisko Nyidalur, niemal dokładnie środek Islandii. Idąc trasą północ-południe i wschód-zachód w końcu tutaj trafisz. To ważne miejsce na trawersie Islandii, do którego łatwo wyślesz depozyt z Rejkiawiku.

Dokąd można wysłać depozyt?

Na trasie trawersu Islandii jest kilka miejsc, które przyjmą Twoje przesyłki. W praktyce możesz więc wysłać zapas jedzenia i gazu nie tylko w jedno, ale i 2, 3 lub 4 miejsca. Jeśli dodać do tego miejscowości, w których możliwe jest zaopatrzenie w sklepie okazuje się, że miesięczny trawers przez Islandię da się wykonać, niosąc w plecaku zapas na zaledwie 5-8 dni.

Przykładowe scenariusze mogłyby wyglądać następująco:

I.Trawers północ-południe

  1. Jeszcze będąc w stolicy wysyłasz depozyt jedzenia w dwa miejsca: do schronisk Nyidalur oraz Landmannalaugar.
  2. Autobusem ze stolicy docierasz do Reykjahlid, nad jeziorem Myvatn. Tam wysyłasz trzeci depozyt do schroniska Dreki, a czwarty ukrywasz gdzieś w rejonie miasteczka.
  3. Swój trawers zaczynasz na dalekiej północy, z kilkudniowym zapasem jedzenia. Po 4-5 dniach docierasz do Reykjahlid. Tam odnajdujesz swój pierwszy depozyt i idziesz do Dreki, pod wulkanem Askja.
  4. W Dreki jesteś po kolejnych 5 dniach. Tam odbierasz depozyt nr 2 i udajesz się do Nyidalur.
  5. W Nyidalur jestes po kolejnych 4-5 dniach. Odbierasz depozyt nr 3 i schodzisz z wyżyn na południe.
  6. Kolejnych 4-5 dni i docierasz do Landmannalaugar. Tak odbierasz ostatnią paczkę z jedzeniem, a kilka dni później docierasz na południowe wybrzeże.

II.Trawers wschód-zachód

Gdybym rozważniej przyłożył się do organizacji tegorocznej wędrówki, mój plan depozytów wyglądałby następująco:

  1. Z Rejkiawiku wysyłam zapas jedzenia na 8 dni do schroniska Nyidalur.
  2. Wyjeżdżam autobusem ze stolicy do Akureyri. Autobus – to istotne – ma 30 minut postoju we wsi Stadarskali, u podstawy Fiordów Zachodnich. Wieś składa się, notabene, z jednej stacji benzynowej i niczego więcej. Podczas tego postoju ukrywam w okolicy zapas jedzenia na 2 dni.
  3. W drodze na wschód wysiadam w Reykjahlid, nad jeziorem Myvatn. Tam wysyłam depozyt jedzenia na 4-5 dni do schroniska Dreki.
  4. Nazajutrz dojeżdżam autobusem do głównego miasta na wschodzie kraju Egilsstadir. W jego sąsiedztwie, w pobliżu głównej drogi nr 1 ukrywam depozyt jedzenia na 5 dni.
  5. Na koniec udaję się na przylądek Gerpir, skąd startuję na zasadniczy trawers. I tu zaczyna się magia:
  6. 3 dni po opuszczeniu przylądka docieram do drogi nr 1, gdzie zabieram zostawiony uprzednio depozyt i z nim wchodzę w interior. Po 5 dniach docieram do schroniska Dreki.
  7. Z Dreki zabieram kolejny depozyt i zaczynam marsz do Nyidalur.
  8. W Nyidalur pobieram mój największy, 8-dniowy depozyt i ruszam z nim na zachód.
  9. W Stadarskali odnajduję mój dwudniowy depozyt, który wystarczy mi na dojście do pobliskiego miasteczka Budardalur.
  10. W Budardalur robię zakupy w jedynym w okolicy supermarkecie. Mając zapas jedzenia na 7 dni bez kłopotu docieram do końca Fiordów Zachodnich.

trawers Islandii schroniska depozyty

Efekt? Bez względu na to, jaką trasę wybierzesz, ani razu nie dźwigasz zapasu jedzenia większego niż 8-dniowy. Z reguły będzie to nawet mniej, bo około 5 dni. Koszt takiej operacji to cena dwóch przesyłek oraz dodatkowy dzień poświęcony na podróż. Zysk – zdecydowanie lżejszy bagaż, a więc wygodniejszy, szybszy i przyjemniejszy marsz. Dzięki temu prostemu trikowi Twój trawers Islandii będzie miał większe szanse powodzenia, a Ty będziesz mieć znacznie więcej frajdy z wędrówki.

3 komentarze

  1. Kolejny rewelacyjny opis pełny informacji, których nigdzie indziej nie znajdziesz. Ja pozwolę sobie dodać, że doskonałym źródłem zaopatrzenia się w jedzenie, gaz, ciuchy i wszelakie inne dobra jest camping Alex znajdujący się ok. 3 km od lotniska w Keflaviku. Tu osoby wracające z Islandii zostawiają, to z czego nie skorzystały w trakcie pobytu i czego nie chcą zabierać do siebie do domu. Mi się udało natrafić np na 2 kg kuskusa, z 10 zupek i na prawie cały litr grasovki, czyli naszej żubrówki.

    • Dobra wskazówka, dzięki 🙂 Podobnie jest w niektórych schroniskach i kempingach, gdzie półki na zbędne jedzenie są regularnie wypełniane przez wyjeżdżających. W Nyidalur dostałem też od strażniczki kilka śniadań z depozytów, które ktoś wysłał, a nigdy nie odebrał.

  2. Pingback: Zimowe przejście Karpat Ukraińskich - Łukasz Supergan - podróże, góry, fotografia

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *