Mokre stopy? To jedna z nieuniknionych „przyjemności” na długim szlaku. Pół biedy, gdy jest to efekt wędrówki w lekkim obuwiu po porannej łące. Gorzej, jeśli bagno w butach przechodzi w stan permanentny, a o to łatwo podczas długich okresów złej pogody lub w marszu po mokrym podłożu, typu torfowiska, rozlewiska rzek i strumieni czy topniejący śnieg. Nawet dobrze zaimpregnowane buty z membraną kiedyś się wtedy poddadzą. A właśnie w takich warunkach, gdy chłodno i mokro, tym bardziej chciałoby się utrzymywać stopy w suchym stanie. Jednym z patentów na to mogą być wodoodporne skarpety. Czy taki patent działa? Postanowiłem sprawdzić sam i w ciągu ostatniego roku testować 2 pary wodoodpornych skarpet Dexshell.

Skarpeta wodoodporna – czym właściwie jest?

Klasyczna skarpetka trekingowa to mieszanka wełny i tworzyw sztucznych. Ta pierwsza utrzymuje ciepło, nawet gdy jest wilgotna i ma naturalne właściwości antybakteryjne. Syntetyczne włókna utrzymują strukturę w całości i nadają jej wytrzymałości mechanicznej. „stara szkoła” wędrowania stosuje 2 pary skarpet: cienkie i grube, co zapobiega otarciom i pęcherzom.

Skarpety wodoodporne bazują na prostym w zasadzie pomyśle: weźmy 2 skarpety, włóżmy cieńszą w środek grubszej, a pomiędzy nie – membranę. Taką, jak w kurtkach czy spodniach przeciwdeszczowych. Wartościowym dodatkiem jest ściągacz, utrzymujący skarpetę na łydce i uniemożliwiający wlanie się wody od góry. Tak w skrócie skonstruowane są skarpety Dexshell.

2 pary tych skarpet mogłem testować podczas zeszłorocznego trawersu Islandii oraz zimowego przejścia Szlaku Orlich Gniazd. Były to modele: Trekking i Coolvent Military.

skarpety dexshell test

skarpety dexshell test
Dexshell Trekking w wiosennej odsłonie

Pierwsze wrażenia na islandzkim pustkowiu

Wygląd – bardzo przypomina klasyczną skarpetę trekingową. Trzeba wziąć je w rękę, by poczuć różnicę. Wodoodporne skarpety są wyczuwalnie sztywniejsze, a ich struktura bardziej mięsista i gęstsza. Z zewnątrz wyglądają na klasyczne, po wywinięciu wewnętrznej strony także nie widać dużej różnicy, czuć ją jednak pod palcami. Nie jest to po prostu podwójna skarpeta, gdzie obie części są luźne względem siebie. Materiał jest laminatem, w którym 2 warstwy zespolone zostały z membraną na stałe. Stąd sztywność tego materiału. Jeśli przyłożysz jedną ze skarpet do ust i spróbujesz dmuchać przez nią na wylot, zauważysz, że jest to właściwie niewykonalne.

skarpety dexshell test

W skarpetach Dexshell górny ściągacz można rozciągać w stopniu mniej więcej takim, jak klasyczne. Dolne partie skarpet już znacznie mniej. Mimo to materiał zachowuje pewną elastyczność i nie ma nic wspólnego z nierozciągliwymi tkaninami kurtek. Każdy rozmiar ma dzięki temu zakres 3-4 numerów, a dostępne rozmiary to 36 – 49 (chwała za pomyślenie o dużych użytkownikach!). Membrana w nich to produkt brytyjskiej firmy Porelle (jest ich kilka, ale producent nie podaje dokładnie jaka to odmiana membrany). W modelu Trekking ściągacz wykonany jest klasycznie. Coolvent, które dostałem w odmianie wojskowej (jednolicie zielone), mają dodatkowe uszczelnienie, obejmujące łydkę.

skarpety dexshell test
Po lewej: Dexshell Trekking, z klasycznym ściągaczem i gładkim wykończeniem z wełny merino wewnątrz. Po prawej – model Coolvent, z uszczelnieniem i grubszym splotem.

Zewnętrzna powłoka, dość gładka i zwarta, to przede wszystkim nylon. Dodatek tego tworzywa do tkanin podwyższa znacząco odporność na ścieranie. To zresztą jest powodem, dla którego tak trwały jest np. Polartec Power Stretch Pro – tkanina poliestrowa, ale z dodatkiem nylonu właśnie. Wewnątrz znajduje się miękka warstwa, złożona z wełny merino, nylonu i akrylu. Rzecz charakterystyczna: obydwa modele pozbawione są klasycznych szwów. Jedynie na wysokości palców widać łączenie, jest ono jednak schowane i nie jest to klasyczny, płaski szew.

Założenie skarpety, mimo jej nieznacznej sztywności, jest łatwe. W pierwszej chwili owa sztywność jest wyraźnie odczuwalna. Wewnętrzna strona skarpety także nie jest aż tak delikatna, jak w klasycznej skarpecie (patrz – zdjęcie powyżej). Stopa dość szybko przyzwyczaja się do tego uczucia i kilka godzin wędrówki przez islandzki interior nie odbiegało znacząco od marszu w klasycznych skarpetach z wełny. Czułem, że skarpety Dexshell nie są tak sprężyste jak klasyczne, dają też nieco mniejszą amortyzację kroków, zwłaszcza w grubszych Coolvent. W nich splot wewnętrznej warstwy jest grubszy, mniej delikatny – zamiast wełny merino zastosowano włókna syntetyczne. Skarpety Trekker są bardziej miękkie, niemal nie do odróżnienia od klasycznych. Mimo zwartej struktury, oba modele utrzymują ciepło porównywalnie do wełnianych skarpet. I to pomimo faktu, że warstwa włókien merino przy stopie jest wyraźnie cieńsza, rolę izolacji termicznej spełnia więc także sama membrana.

Czy to działa?

Pogoda podczas trawersu Islandii, latem 2016, była zaskakująco dobra i towarzyszyło mi wówczas tylko 5 deszczowych dni. Buty, jakich wówczas używałem (Aku Trekker Lite) poradziły sobie z pogodą, znacznie częściej wystawiałem je jednak na zimne strumienie, które przekraczałem. Tu nie udało się uniknąć paru incydentów z wlaniem wody do buta. I to był moment, w którym skarpety Dexshell zadziałały. Każdy dzień, nawet deszczowy i obfitujący w przekraczanie rzek, kończyłem z suchymi stopami.

Czy w takim razie skarpety z membraną to rozwiązanie idealne i uniwersalne? Nie do końca. Maszerując w nich w dobra pogodę, cały czas trzymamy stopy zamknięte wewnątrz membrany. Ta zaś, choć przepuszczalna dla pary wodnej, wciąż jest dla niej barierą. Po kilkunastu godzinach takiego marszu stopy stawały się lekko wilgotne. Nieznacznie, na pewno nie na tyle, bym odczuwał to jako dyskomfort podczas marszu, ale jednak. Wniosek? Obecność membrany sprawia, że wilgoć ze stóp usuwana jest nieco wolniej, a efekt ten pogłębiony jest drugą membraną, obecną w bucie. Szybko dostrzegłem, że w pogodny dzień zdecydowanie lepiej idzie mi się w klasycznych skarpetach merino Bridgedale i dopiero w kiepską pogodę wyciągałem te wodoodporne.

Kilka razy dokonałem ryzykownego eksperymentu, przechodząc w samych skarpetach płytką wodę . Z pewną ostrożnością, by nie rozciąć jej ostrym kamieniem, rzecz jasna. Po każdym takim przejściu kontrolowałem ich wnętrze – zawsze pozostały suche. A zatem, choć rozciągliwa i dopasowująca się do kształtu stóp, membrana w środku pozostaje barierą dla wody.

Zima na Jurze

Z Islandii przywiozłem lekcję, że membranowe skarpety to sprzęt raczej na wilgotne warunki. Ale czy tylko latem? Kolejnym, nawet poważniejszym testem, było zimowe przejście Jury Krakowsko-Częstochowskiej, długim na 164 km Szlakiem Orlich Gniazd. Zabrałem na niego model Trekker. W teorii lżejsze, a więc nieprzeznaczone na zimę, temperatury w lutym nie spadały jednak do mniej niż -8°C w nocy i oscylowały wokół 0 do -5°C w dzień. Na szlaku dużo było topniejącego śniegu, który wsiąkał w buty. Mój błąd – nie zaimpregnowałem ich przed wyjściem. Po dwóch dniach takiej wędrówki membrana zaczęła wpuszczać wodę do środka. Dzień skończyłem w mokrych skarpetach, które nocą zamarzały na kamień. I to był doskonały czas na model wodoodporny.

Mimo zimna na zewnątrz i nasiąkniętych wilgocią butów, membrana spełniła swoje zadanie. Kolejne dni przeszedłem już komfortowo. Oczywiście jeśli pominąć buty, które, wciąż mokre, nocą częściowo zamarzały. Mokre buty były co prawda barierą, uniemożliwiająca szybkie odparowanie wody, ale po raz kolejny stopa była tylko lekko wilgotna wieczorem. To pokazało mi zaletę skarpet z membraną, zabranych również w zimie. Gdy mróz jest silny i utrzymuje się stale, śnieg nie ma szans stopnieć i przemoczyć butów. Jednak w temperaturze zahaczającej o 0°C, kiedy śnieg w jakim idziemy topi się częściowo w ciągu dnia, zabranie 1-2 par może nas uratować, nawet, gdy buty się poddadzą.

skarpety dexshell test
Test na wodoodporność: zimowy Szlak Orlich Gniazd i zaklejone śniegiem buty

Trwałość

Przejście setek kilometrów (szacuję, że na Islandii i w Polsce przeszły ze mną ok. 500 km) może poważnie zniszczyć kiepskie skarpety. Doświadczyłem tego ostatnio, zaczynając przejście Izraela z 5 parami i kończąc z 1). W przypadku modeli z membraną dochodzi jeszcze możliwość przetarcia warstwy wodoodpornej. Gdy wziąłem moje 2 pary pod światło dostrzegłem, że jedna z nich posiada oznaki używania: w Trekker’ach, w których chodziłem większość czasu, materiał pod stopa jest minimalnie wygładzony i wybielony. Różnica jest jednak tak znikoma, że na pierwszy rzut oka niedostrzegalna. I, co ważne, nie ma żadnego wpływu na działanie skarpet, które po kilkuset kilometrach zachowały w pełni swoje właściwości. Druga para, nieco cieplejsze Coolvent Military, mogłyby uchodzić za kompletnie nowe.

skarpety dexshell test
Dexshell Trekking – po kilkuset kilometrach materiał na spodzie stopy stał się jaśniejszy, ale właściwości membrany w pełni zachowane.

Skarpety Dexshell – podsumowanie

Ogólna ocena? Pozytywna. Plusem tych skarpet jest rzeczywista, a nie tylko deklarowana, wodoodporność oraz wytrzymałość mechaniczna. Także szybkość odparowywania potu ze stopy jest na dobrym poziomie. Chętnie widziałbym w obu modelach bardziej delikatną, a więc i lepiej amortyzująca kroki, warstwę wewnętrzną. Nawet za cenę nieznacznego podniesienia wagi i grubości.

Skarpety z membraną nie są wynalazkiem uniwersalnym i nie ma potrzeby, by ubierać je w suchy i pogodny dzień. Przydadzą się jednak w okresie mokrych pór roku (jesień – zima – wiosna) oraz w środowisku permanentnie mokrym. Dużo dałbym, aby mieć je wcześniej podczas wędrówek po wiecznie mokrych górach północnej Walii! Teraz wiem, że na Wyspy Brytyjskie będę je zabierać stale. Skarpety Dexshell wybrał też do Szkocji Rafał Bauer, robiąc szlak Cape Wrath Trail. Patent ten przyda się nie tylko piechurowi, ale i rowerzyście lub kajakarzowi. Cieńsze modele (np. Dexshell  Ultra Flex) mogą spodobać się także biegaczowi.

7 komentarzy

  1. Tadeusz

    Bardzo pożyteczny tekst 🙂

  2. A jak się ma temat wlewania wody do skarpet od góry (przy przechodzeniu rzeki) ? Czy uszczelniacz cokolwiek daje? Jest to koronny zarzut Skurki, parafrazując „i tak wleje się od góry więc po co się bawić?”. Choć w ostatnim tekście (dokładnie komentarzu) o warunkach wiosennych przyznał że buty trailowe + skarpety WPB to niezły zestaw, przynajmniej na mokry śnieg. Jak te skarpetki mają się do skarpet z powerstrechu Kwarka które testowałeś?

    http://andrewskurka.com/2017/backpacking-footwear-early-season-conditions/

    • Oczywiście wejście w nich do rzeki na dłużej oznacza przemoczenie. Uszczelnienie ściągacza działa przez kilkanaście sekund, potem zimna woda powoli migruje wgłąb. Nie jest to więc uniwersalny patent do przechodzenia rzek do pasa, ale środek przeciw przemakaniu butów w warunkach normalnej wędrówki. Na przykład gdy masz buty bez membrany, a idziesz przez mokra łąkę, płaty śniegu czy w deszczu.

      Skarpety z PowerStretch to inna para (chciałem napisać kaloszy). PowerStrech nie ma żadnych właściwości wodoodpornych, jedynie termiczne. Grzeje, gdy jest wilgotny, ale przemaka dość szybko.

  3. A co z praniem?

  4. Skarpety są jednym z najważniejszych elementów stroju u osoby aktywnej. I nie ma znaczenia czy są to wycieczki górskie, jazda na rowerze czy bieganie. Stopa niesamowicie aktywnie pracuje i wymaga dobrego obuwia, ale nawet ono nic nie zdziała jeśli skarpeta będzie słabej jakości, przy sprawiała, że stopa się przemieszcza w środku buta. Dobry materiał, to i dobra skarpeta 😉

  5. Turysta pieszy

    Zastanawiałem się nad nabyciem takich skarpet, ale obawiałem się, że stopa może się w nich ugotować. Z tego, co piszesz, wychodzi na to, że jednak źle mi się wydawało 😉
    A do tej pory stosowałem stary patent na schnięcie skarpet podczas wędrówki, kiedy pogoda nie jest sprzyjająca suszeniu. Wyczytałem go w pamiętnikach generała Pattona, który zalecał swoim żołnierzom, aby mokre skarpety zakładali rano na kark. Po całodziennej wędrówce dzięki ciepłu ciała wysychają one zupełnie.
    A tak na marginesie (i najzupełniej poważnie) to z przyjemnością przeczytałbym Twój tekst o gaciach na wędrówkę. Ta część garderoby wydaje mi się najbardziej lekceważona przez początkujących piechurów, a jest przecież tak samo ważna, jak skarpety i buty. Sam od jakiegoś czasu noszę gacie bezszwowe dla biegaczy i jak na razie jestem zadowolony, ale co się swego czasu nacierpiałem przez obtarcia, to moje ;/

  6. Gacie dla biegaczy się sprawdzają, choć nie wszystkie, oczywiście. Materiał materiałowi nierówny. Spróbuj z merino, ale tylko dobrych firm, dużo zależy od splotu, miałem coś co się nazywało chyba wanabee (czy jakoś tak) z którejś z sieciówek, mimo, że deklarowali 100% merino, zwyczajnie to gryzło nie do wytrzymania. Mnie się też zawsze sprawdzały te z dobrego poliamidu, najlepiej 90% poliamid, 10% elastan. Ale merino lepsze, lekkie, nie śmierdzi po 1 dniu, szybko schnie. Testowałem na górskich ultra. Dexshelle też, na zimowym karkonoskim, gdzie był mokry, głęboki śnieg. Sprawdziły się

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *