Główny Szlak Beskidzki nie wymaga dźwigania ton sprzętu. Odwrotnie – przejście 500 km wymaga raczej odchudzania plecaka, niż brania czegokolwiek na zapas.

Bycie przygotowanym na wszystko?

Dlaczego pakować się lekko? I czy na GSB to w ogóle bezpieczne? Czytając relacje z GSB na jednym z forów dyskusyjnych, trafiłem na taką wypowiedź:

„Właściciel 20 kg worka nie jest na zawodach, może rozbić się w dowolnym miejscu i w dowolnych warunkach pogodowych bo ma namiot, który wytrzymuje potężną zlewę i wiatr 120km/h, a jak będzie tak nawalać przez 3 dni to sobie w tym namiocie pobazuje, a i z głodu nie umrze bo był przezorny i zabrał wystarczający zapas. Natomiast właściciel 3kg plecaczka mający tylko ponczo czy tarpa oraz 2 batony, musi zasuwać w tych warunkach do jakiegoś solidnego schronienia (często płatnego), a przy tym wszystko co widzi to czubek własnych butów.”

Taka filozofia ma w sobie pozory logiki. Bycie przygotowanym na „wszystko” brzmi jak oznaka profesjonalizmu. Na szlakach takich jak GSB jest jednak niepraktyczne i może przynieść odwrotny skutek:

  • Jeśli idziesz przez polskie góry i dysponujesz smartfonem, w każdej chwili sprawdzisz prognozę pogody. W razie przewidywanego załamania możesz się zatrzymać lub wycofać – nie ma obawy, że zaskoczy Cię wiatr 120 km/h.
  • Jeśli dźwigasz 20 kg, Twoje tempo spadnie, a dzienne etapy staną się krótkie. Tak krótkie, że faktycznie zmuszą Cię do biwakowania i gotowania pod namiotem. W tym samym czasie właściciel lekkiego bagażu przejdzie 5-10 km więcej, znajdując schronienie w szałasie, wiacie lub schronisku, które wypatrzył wcześniej na mapie. Cena tego ostatniego w polskich górach nie jest zresztą tak zabójcza. Skorzystanie z opcji płatnej 1-2 razy w tygodniu nie zrujnuje Twojego budżetu.
  • Autor przytoczonego stwierdzenia nie bierze pod uwagę, że ciężar 20 kg dla większości ludzi jest mało komfortowy, a dla niektórych nierealny. Turystyka z takim ciężarem byłaby dla nich nieosiągalna. Takie obciążenie zwiększa też znacząco ryzyko kontuzji. Słowa te pisze starszy pan, któremu za kilka lat stuknie czterdziestka, a który już teraz widzi, że jego organizm nie jest tak mocny i nie regeneruje się tak, jak kiedyś.
  • Polskie Karpaty przeszedłem kilka razy. Za pierwszym razem niosąc 20 kg, za ostatnim – 3,5. Moje doświadczenie podpowiada kategorycznie: marsz na lekko okazał się bezpieczniejszy i po prostu przyjemniejszy.

Po powrocie z mojego przejścia GSB opublikowałem moją listę sprzętu w artykule i poniższym filmie:

Mój zestaw (bez jedzenia i wody oraz rzeczy na sobie) ważył 3,5 kg. Taki ciężar jest ideałem, choć mógłbym go jeszcze zmniejszyć, kosztem komfortu i kilku wydatków. Nie musisz być jednak maniakiem lekkości, by wędrować lekko. Wystarczy krytycznie ocenić swoje potrzeby i to, co spotkasz na szlaku. Jedną z podstawowych zasad na GSB, jaką doradzam większości osób, jest: zostaw namiot w domu. Inną może być niezabieranie sprzętu do gotowania. Nie każdy chce jednak poddawać się takiemu reżimowi. Wielu z nas wolałoby prawdopodobnie zabrać na przejście polskich Beskidów namiastkę domu i kuchni.

Główny Szlak Beskidzki – sprzęt

Ten artykuł zawiera propozycje 2 zestawów sprzętowych na Główny Szlak Beskidzki. Pierwsza z nich to zestaw minimalisty, nocującego w szałasach, schroniskach i wiatach, który nie gotuje ciepłych posiłków na szlaku. Nie zawiera on namiotu, kuchenki, naczyń. Drugi zestaw jest rozbudowany o małe schronienie oraz sprzęt do gotowania. Z premedytacją nie podawałem nazw konkretnych modeli (poza paroma propozycjami, które osobiście znam i polecam – znajdziesz je w nawiasach). Zamiast tego podałem raczej optymalne parametry sprzętu. Z tego powodu przy plecaku znajdziesz raczej ogólną pojemność, a przy śpiworze raczej zakres temperatur, niż ich nazwy.

Zestawienia te obejmują wyłącznie sprzęt, nie biorąc pod uwagę masy wody i jedzenia oraz ewentualnego sprzętu fotograficznego. Są to propozycje na lato. Wiosną i jesienią dodaj 1 bluzę, cieplejszy śpiwór, spodnie przeciwdeszczowe oraz, ewentualnie, wysokie buty.

Zestaw „minimalista”. Waga sprzętu – 4 KG

SPRZĘTUWAGIWAGA [G]
plecak 25-30lbez stelaża600
śpiwórkomfort cieplny w okolicach +4 – 0°C750
matagrubość 1 cm, troczona na zewnątrz plecaka lub wkładana do wnętrza, wzdłuż pleców, jako wyściółka300
schronieniebrak, o tym, dlaczego takie podejście jest możliwe, przeczytasz w pierwszej części poradnika0
lekka kurtka p.deszczowa350
ciepła bielizna: koszulka z dł. rękawem + leginsy z wełny merinowełna merino lepiej utrzymuje ciepło niż syntetyki 400
bluzagodny polecenia jest materiał Polartec PowerStrech300
lekki buff zamiast czapki40
czapka z daszkiemochrona przed słońcem40
cienkie rękawiczkimerino lub cienki poliester35
rezerwowe skarpety (2 pary) i bielizna osobistagodne polecenia będą niezbyt grube skarpety wełniane, np. Bridgedale Trailhead)250
kuchenka i menażkabrak, patrz: 1 część poradnika0
czołówka + 2 komplety bateriilekki model ok. 60-80 lumenów np. Petzl Tikka120
nóż, zapalniczka, kosmetyczka, butelka/bukłak na wodę, ładowarki, inne drobiazgi osobiste500
apteczkatylko niezbędne wyposażenie na wypadek urazu (folia NRC, plastry, bandaż elastyczny, kilka kawałków gazy), dolegliwości pokarmowych (loperamid, nifuroksazyd), drobnych kontuzji (środek przeciwbólowy, żel rozgrzewający mięśnie)200
kompasminimalistyczny model (np. Silva 7)15
mapywgrane w telefon0
telefon100
Łącznie:3990 g

Zestaw „minimalista plus”. Waga sprzętu – 6 KG

SPRZĘTUWAGIWAGA [G]
plecak 40lbez stelaża lub z lekkim usztywnieniem pleców900
śpiwórkomfort cieplny w okolicach +4 – 0°C750
matagrubość 1-1,5 cm, troczona na zewnątrz plecaka300
schronienietarp; np. Lesovik Groza (1-2 os., 400g) lub Rab Element 1 (1 os., 300g)370
szpilki do naciągnięcia tarpu (8 szt.)90
lekka kurtka p.deszczowa350
ciepła bielizna: koszulka z dł. rękawem + leginsy z wełny merinowełna merino lepiej utrzymuje ciepło niż syntetyki 400
bluzanp. z Polartec PowerStrech300
lekka koszulka na zmianę150
czapka na chłodne dni40
czapka z daszkiemochrona przed słońcem40
cienkie rękawiczkimerino lub cienki poliester35
rezerwowe skarpety i bielizna osobistagodne polecenia będą niezbyt grube skarpety wełniane, np. Bridgedale Trailhead)250
kuchenkalekki model nakręcany, zgodny z normą EN 417, np. Kovea Supalite Titanium lum MSR Pocket Rocket (o lekkich kuchenkach do 100 g przeczytasz w tym artykule)90
gaz 230 ml średni gaz 230 ml jest wystarczający na przejście GSB380
menażka z pokrywkąna szlak typu GSB wystarczający będzie np. 1-litrowy, stalowy kubek lub nieduża menażka aluminiowa/tytanowa130
komplet sztućców – łyżka + nóż65
czołówka + 2 komplety bateriilekki model ok. 60-80 lumenów np. Petzl Tikka120
nóż, zapalniczka, kosmetyczka, butelka/bukłak na wodę, ładowarki, inne drobiazgi osobiste500
apteczkatylko niezbędne wyposażenie, jak wyżej200
kompasminimalistyczny model (np. Silva 7)15
mapykomplet 6 arkuszy obejmujący całość GSB400
telefon100
Łącznie:5975 g

Sprzęt niesiony na sobie:

  • Komplet ubrań: koszulka + spodnie + bielizna. Na pytanie „jakie spodnie?” odpowiedzią jest temperatura, jaką przewidujesz. Z reguły zabieram długie, ale na moim GSB z powodzeniem połączyłem krótkie spodnie z leginsami, nawet w zimny, deszczowy dzień.
  • Buty. Zdecydowanie niskie (!) buty turystyczne lub sportowe; raczej bez membrany, by zapewnić wentylację. Przykłady: Brooks Cascadia, Merrell Moab Ventilator, Dynafit Trailbreaker, Salewa Wander Hiker – segment niskich butów trekingowych jest bardzo bogaty, bez problemu wybierzesz więc coś dla siebie.
  • Kijki trekingowe.
  • Jedzenie i woda. Największy niezbędny zapas na GSB nie przekroczył 2 kg prowiantu + 2 litry wody.

Do tego zestawienia dodaj rzeczy, które zabierasz ze względu na preferencje. Pamiętaj jednak, by nie było ich za dużo. Jedną z przyjemności długich wędrówek jest to, że podczas nich odłączamy się od biegu codzienności. Nikomu nie mogę odmówić frajdy zabrania na szlak muzyki lub czytnika e-booków, sam jednak unikam takich rozpraszaczy i staram się być „tu i teraz” na szlaku, jak najbardziej obecny i skupiony.

35 komentarzy

  1. Łukaszu, jak zwykle ciekawy wpis 🙂 Zaciekawiła mnie natomiast jedna rzecz: kiedyś, bodajże przy okazji relacji z trasy „de Compostella” zasugerowałeś, że wziąłbyś niskie buty z membraną na tego typu długodystansowy trekking. Tutaj zaś skłaniasz się raczej ku butom bez membrany. Czyżby ewolucja poglądów, czy specyfika wyboru związana z tym konkretnie szlakiem?

    • Głównie to pierwsze, gdyż po kilku wyprawach dostrzegłem, że w umiarkowanym klimacie buty bez membrany dają „lepszy klimat” stopom. Droga do Hiszpanii była wyjątkowo deszczowa i na okres długich opadów chciałem wówczas mieć buty z Gore. Teraz jednak chyba bym ich nie wybrał. Na zbliżająca się wyprawę przez Alpy także biorę buty bez membrany, Merrell Moab Ventilator i porównam je z modelami z Gore.

      • Mamy chyba podobne odczucia, zatem 🙂 W tamtym roku miałem „plan” na GSB „jednym ciągiem” – ale że wybrałem się w deszczowym lipcu wędrówka była dość dużym wyzwaniem – po kilku dniach ciągłych opadów i w lekkich butach bez membrany poddałem się. W takich momentach oczywiście marzy się o membranie w bucie (dopóki nie zrobi się słoneczna pogoda – wtedy „marzenia” są przeciwstawne, z kolei :D). Idealnym rozwiązaniem wydają się te skarpety membranowe jako opcja awaryjna na długie opady – pozostaje jedynie kwestia ich potencjalnej trwałości 🙂

  2. Kiedy wyjazd w Alpy ?

  3. A mnie ciekawi dlaczego akurat niskie buty?

    • Opisałem to zagadnienie tu: http://www.lukaszsupergan.com/lekkie-buty-na-dlugi-szlak/. W skrócie: niski i lekki but jest wygodniejszy na długich dystansach i pozwala na naturalny ruch w kostce. Stabilność stopy zależy nie tyle od wysokiej cholewki, ale też odpowiedniego usztywnienia pięty. Jeśli jest ona dobrze obejmowana, nie będzie mieć tendencji do wykręcania, nawet w niskim bucie. Niskie obuwie pozwala też naturalny ruch kostki na boki, co chroni stawy kolan i bioder.

    • Ja ze swej strony mogę dodać, że przede wszystkim lekkość (waga buta na ogół przez dwa) – niski but sprawia że czujemy się „lżejsi”, co zapewnia lepsze podchodzenie i mniej męczy na pokonywanym dystansie. Kiedyś brałem w góry typu Bieszczady, klasycznie „przewodnikowo”, wysokie buty z membraną (sezon letni), gdzie łączna ich waga oscylowała ok 1500g – teraz sobie tego nie wyobrażam. Tzn. potencjalnie zastanowiłbym się na zabraniem wyższych butów np. w skaliste partie Tatr – z tego względu że niższe buty nieraz mają miękką podeszwę i czuć przez nią kamulce. Ale każdy musi wypróbować na sobie co mu odpowiada 🙂 Jeszcze dodając coś w kwestii skręcenia kostki (często główny argument za wyborem wyższych butów) – powiem krótko: kijki. Niejednokrotnie uratowały mi tyłek, gdy stopa się omsknęła na jakiejś nierówności i jest to chyba „must have” nieodłącznie związany z wyborem niższych butów – przynajmniej dla mnie 🙂

  4. Fajnie, że piszesz o tym, że wbrew pozorom filozofia pakowania się „bądź gotowy na wszystko” nie jest efektywna. Ba, ona szkodzi!

    Kto bowiem rusza na GSB? Domyślam się, że w większości (pewnie wszyscy) to doświadczeni górołazi. Im więcej doświadczenia, tym większa świadomość tego, co potrzebujesz, ergo z większej ilości rzeczy możesz zrezygnować. To jedna sprawa.
    Druga to fakt, że w polskich górach nie ma miejsca, z którego wycof do cywilizacji zajął by więcej niż godzinę, półtorej.
    Trzecia – filozofia light&fast jest bezpieczniejsza. Stosują ją bodaj przekrojowo wszystkie grupy ludzi bawiących się w outdoorze – od himalaistów, przez tru-hikerów, trekkerów, wspinaczy po sportowców na zawodach ultra. To też o czymś świadczy.

    • GSB to bardzo łatwy szlak, poza „prawdziwą zimą” (o jaką ostatnio naprawdę trudno) dostępny dla początkujących turystów – byle tylko mieć wolny czas i chcieć iść. Łatwy dlatego, że po drodze jest dostęp do infrastruktury i prowadzi bez przeszkód terenowych, wyraźnymi ścieżkami, a nawet drogami; prawie wszędzie w zasięgu lub w bliskim zasięgu lasu. W razie wystąpienia sytuacji awaryjnej łatwo przerwać wędrówkę, łatwo też wezwać pomoc, która szybko nadejdzie. Nie wymaga posiadania specjalistycznego sprzętu, logistyki związanej z noclegami i żywieniem, zaopatrzeniem w prowiant i wodę czy nawigację, itp. Tak jak wskazano we wpisie, można swobodnie iść całkowicie na lekko. Nawet gorszą pogodę można przeczekać po drodze w przyzwoitych warunkach, nie będąc zmuszonym do radzenia sobie w oparciu o posiadany ekwipunek i umiejętności. Szlak dobry na aktywny urlop, albo na sprawdzenie się w rywalizacji kto przejdzie/przebiegnie/przejedzie szybciej. Poza tym raczej nuda. Trudno na GSB o przygodę i emocje towarzyszące przemierzaniu rozległych, dzikich i odludnych gór.

  5. Łukaszu, pisałem w komentarzu pod postem odnośnie mat do spania o poradę dotyczącą maty Z-Lite Therm-a-Rest (taka harmonijka po złożeniu). Mój regular gdzieś zaginął i chciałem sobie nowego Therma kupić (nie wiem czy model Sol czy zwykły jeszcze), ale jak wiadomo karimaty są całkiem duże do noszenia (nie jestem zwolennikiem innych rozwiązań niż karimiata ze względu na ich potencjalną awaryjność). Masz jakieś doświadczenia z Z-lite (lub opinie z pewnego źródła).

    • Widziałem ją w użyciu, także u kilku długodystansowców (np. na pirenejskiej HRP), ale doświadczenia z nią nie mam. Zbiera jednak bardzo dobre opinie. Jest komfortowa (2 cm grubości). Wygodna w składaniu (odpada ciasne rolowanie każdego ranka). Współczynnik izolacji spokojnie wystarczy na 3 sezony. Oglądając ją widziałem jednak, że wymiary po złożeniu ma podobne lub nawet nieco większe od klasycznej karimaty, w przypadku Z-Lite rozmiar nie jest więc tak wielkim zyskiem. Mimo to, gdy poczytasz o sprzęcie noszonym przez amerykańskich piechurów na Szlaku Appalachów czy Pacyficznym, Z-Lite jest częstym wyborem. Niektóry używają go jako usztywnienia w pozbawionych stelaży plecakach.

    • Rzeczoną karimatę używa bodajże nasz himalaista i wspinacz Janusz Gołąb (co jest już pewnego rodzaju reklamą i zachętą do kupna tego produktu), niemniej jednak na stronie Decathlon’u przy tej macie można znaleźć opinię trochę negatywną – mata ponoć się szybko zbija 🙂

      • U Janusza widziałem w użyciu matę RidgeRest w wersji zimowej (także 2 cm). Co do zbijania – jeśli jest to ta sama pianka co w RidgeRest, to byłbym spokojny.

        • moja Z line nie zbiła się od 7-miu czy 8- miu lat, a sypiam na niej przez 4 miesiące w roku. Też zimą, ale wtedy dodaję drugą krótką. Nadaje się do usztywniania miękkiego plecaka i można ją (złożoną) zgiąć w „U” i włożyć do worka w poprzek- to pomaga rozpłaszczyć plecak i nie zajmuje tak dużo miejsca.

    • Dziękuję wszystkim za komentarze, są dla mnie b. cenne. Szczególnie Tobie Kasiu dziękuje za informacje „z pierwszej ręki” 🙂

  6. Cześć Łukasz,

    mam pytanie co do skarpet – piszesz o Bridgedale Trailhead – czy na przejście w miesiącach letnich (kiedy jasne, że może być zimno i padać, ale średnio rzecz biorąc może być raczej cieplej niż zimniej) wg Twoich doświadczeń nie będą za ciepłe z uwagi na brak np. coolmaxu?

    Pytam, bo obecnie skończyły się moje stare Bridgedale (modelu nie pomnę) z wełną i właśnie coolmaxem, które dawały radę nawet w upałach i szukam czegoś nowego, ale teraz modele z coolmaxem mają bawełnę zamiast wełny (model CoolFusion Light Hiker) i zastanawiam się, czy nie będą np. za zimne, kiedy się ochłodzi i czy amortyzacja nie będzie za słaba…

    Jak więc te Twoje Trailheady dają radę, kiedy jest ciepło?

    • Właściwością wełny jest fakt, że izoluje, ale nie gotuje nóg. W pustynnym upale +35°C byłyby może zbyt ciepłe, choć nie używałem ich w takich warunkach. W niskich butach, zwłaszcza pozbawionych membrany, są jednak bardzo wygodne i w poniżej 30° zupełnie w porządku. Teraz zabieram 3 pary na przejście Alp, będę używać ich w przewiewnych butach.

      • To prawda, ja kupiłem kilka czarny par skarpet z merino (chyba 80% jak dobrze pamiętam) na Allegro (zainteresowanym mogę podać dokładnie od kogo). Kosztowały chyba 18 zł za parę i chodzę w nich cały rok (jeżdżę rowerem czy robię pieszo kilometry po mieście). I zauważyłem, że nawet latem jest w nich o wiele lepiej, mimo, że czasami są całe wilgotne, to komfort jest w nich nieporównywalny do syntetyków. Wreszcie znalazłem idealne skarpety dla mnie.

        Chcę jeszcze lniane na lato do miasta wypróbować, ma ktoś może jakieś sprawdzone typy?

        • Tomku, a jak jest z wytrzymałością tych skarpet? 80% merino to dużo, rozumiem, że pozostała część to w głównej mierze jakiś poliamid? Namiar możesz zapodać, może się przydać 😉
          W jednej ze swych książek Jacek Pałkiewicz na lato polecał skarpety z coolmaxu – są cienkie raczej ale do miasta mogą się nadać. W Skalniku swego czasu były polskie skarpety z tego materiału, w promo za ok 15zł 🙂 Len ma ponoć tę wadę że jest mało wytrzymały mechanicznie 🙂

          • No mechanicznie z tego co widzę nie jest jakoś super, ale wełna merino ma inne ważne dla mnie zalety (no i dla otoczenia że tak się wyrażę oględnie :)). Namiarów nie chciałbym podawać publiczne, skontaktuj się ze mną (https://mnmlista.pl/admin), odszukam aukcję i podeślę Ci allegrowicza.

  7. Jeszcze jedno pytanie, ten minimalistyczny wariant warto rozszerzyć o płachtę biwakową? I jak taki wariant sprawdzi się na innych szlakach latem (w Polsce i na Słowacji) które Łukaszu przechodziłeś?

    • Moim zdaniem idealnie. W podobnym stylu szedłem np. Małym Szlakiem Beskidzkim lub zimowym Szlakiem Orlich Gniazd. Na przejście słowackiego szlaku SNP, gdybym robił je latem, także nie wziąłbym już namiotu.

  8. Kolejne pytanko 🙂 Ktoś testował http://mapa-turystyczna.pl? Zamówiłem swojego pierwszego w życiu smartfona, a Ty Łukaszu piszesz o „mapach wgranych na telefon”. Ja nie bardzo mam zaufanie do elektroniki w górach, ale kiedyś chciałbym minimalistycznie przejść Twoim śladem ten najdłuższy szlak na Słowacji latem (po nabraniu doświadczenia na polskich szlakach).

    • Dla ścisłości: używam tej strony do planowania wyjazdów i liczenia kilometrów (opisałem to tutaj), w telefonie mam wgrane zwykłe skany map w postaci plików JPG.

    • Hej Tomku

      Mapa turystyczna jako aplikacja na telefon to rzecz świetna pod warunkiem, że masz dostęp do internetu (a w górach/ za granicą/ za granicą w górach bywa różnie).
      Jest wiele nieścisłości takich, jak brak wielu szczytów (np. pracując nad Tysięcznikami Ziemi Kłodzkiej nie znalazłem około połowy z 30stu-kilku) czy błędnie pokazane drogi (idąc do szczytu Jagodna w Górach Bystrzyckich od południa niebieski szlak jest bez zarzutu, żółty w rzeczywistości jest nieoznaczoną ścieżką).
      Tak więc jako podstawa do niedzielnych przechadzek lub często uczęszczanych, popularnych miejsc będzie ok, natomiast nigdy bym nie brał tej mapy jako jedyne źródło informacji na długim bądź nieznanym szlaku.

      Są jeszcze mapy offline, których nie testowałem, ale raczej sprawa będzie się mieć podobnie

  9. Tomek, mapa turystyczna jest spoko ale z tego co wiem, działa za darmo w trybie online, za wersję offline trzeba zapłacić. Jednak w kontekście ostatnich zmian w raomingu nie jest to duże utrudnienie.
    Polecam jednak darmową wersję aplikacji Locus Map, gdzie możesz wgrać dowolne mapy (również oczywiście darmowe) z zaznaczonymi szlakami etc. Możesz również wgrać trasę gpx czy inne punkty takie jak źródła wody etc. Pozdrawiam, Ula

  10. Dodam jeszcze, że mając wgrane w telefonie mapy offline, możesz mieć telefon pozostawiony w trybie samolotowym (brak dostępu do sieci), co pozwala znacznie zaoszczędzić baterię. Mając włączoną lokalizację GPS możesz na bieżąco śledzić swoją pozycję na mapie. Jest do dobre rozwiązanie, zwłaszcza zimą w zamieci śnieżnej, gdy nie widać szlaku 😀 Ale nie tylko, na beskidzkich szlakach też się przydaje.

  11. Dziękuje wszystkim za komentarze dot. mapy-turystycznej.

    Mam pewne doświadczenie z GPS eTrek Vista Cx (kupiłem lata temu z uchwytem na rower) ale nigdy go nie użyłem w górach (po informacji od kolegi, że zimowy ślad odwrotu z piątki w Tatrach był przesunięty o 50 m względem szlaku zimowego jak wracali we mgle). Nigdy nie miałem zaufania do elektroniki w górach czy na rowerze. A jak się okazało i na rowerze ten GPS się sprawdza w jednym tylko wypadku (mam wgrane mapy UMP z gpsmaniaka lata temu).

    Mianowicie jak się zgubię to mogę wrócić na azymut wybierając drogi leśne i przecinki. Do nawigacji jest za mały ekran i żaden smartfon w tym względzie nie dorówna arkuszowi laminowanej mapy. Ostatnio jeździłem z mapą papierową i jest niebo a ziemia pod tym względem (GPS robił tylko ślad i był backupem dla mapy).

    Dlatego odwołałem zamówienie na smartfona, zostanę przy moim 9-letnim Samsung Solidzie 🙂 i dalej będę używał papierowych map ćwicząc zmysł orientacji 🙂

  12. A dlaczego w zestawie „minimalista” nie umieścić na miejscu maty – samej alumaty (waga ok 100g)? 🙂

    • Dla mnie jest zbyt cienka, a przez to niewygodna. Odpowiednio przycięta mata o grubości 1 cm może ważyć tyle samo. Dla przykładu: na najbliższy szlak, Via Alpinę, idę ze starą matą RidgeRest, przyciętą do wymiarów 105 x 45 cm. Jej waga to 175 g, przy bardzo komfortowej grubości. Ale, jeśli ktoś nie ma problemów ze snem na cienkiej alumacie, będzie to dobry i tani zamiennik.

      • Ciekawy patent z tym skróceniem 🙂 A czy podłożenie pod nogi jakiegoś ciucha lub plecaka (bo rozumiem, że na tym ma polegać ten system) sprawdzi się również w zastosowaniu 3 sezonowym – np. przy temperaturach około zera lub lekkim minusie? Chodzi mi o to czy izolacja będzie wystarczająca i tym samym komfort termiczny obieżyświata 🙂

  13. Bardzo inspirujący wpis – zmusza do przemyślenia swoich przyzwyczajeń oraz listy targanego szpeju.
    Zastanawia mnie jednak jedna rzecz.
    Proponowany w obu zestawach śpiwór na lato to ok. 400g puchu (waga 750g). Zastanawiam się czy jednak nie za ciepły.
    Spiwór który miałeś na GSB wczesną jesienią ma 200g puchu w wersji standardowej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *