666 tysięcy kroków. Tyle potrzeba, by przejść Główny Szlak Beskidzki. 2 miliony 800 tysięcy kroków to już Łuk Karpat. 10 milionów kroków to europejski szlak E3 z Santiago de Compostela do Stambułu.

Takie dystanse mogą onieśmielać, gdy pomyśli się o nich po raz pierwszy. Nawet ci, którzy uwielbiają wędrówkę, rzadko myślą o podobnych wyzwaniach na poważnie. Nawet jeśli w głowie zakiełkuje myśl „a może?”, zazwyczaj gaszą ją realia życia codziennego lub po prostu obawa, którą kwituje się słowami: „nie dam rady”.

Wędrówki długodystansowe to inny wymiar turystyki/podróżowania. Oznaczają pokonywanie dużych odległości własnymi siłami, w wymagającym terenie, niekiedy z dala od ludzi. Na długim szlaku jesteś zazwyczaj sam/a, polegając na tym, co masz i na tym co umiesz (to drugie jest często ważniejsze). Przejście setek lub tysięcy kilometrów oznacza inne gospodarowanie swoimi siłami, fizycznymi i mentalnymi. Często oznacza też planowanie zaopatrzenia w jedzenie i paliwo – i to z dużym wyprzedzeniem.

Kondycja, noclegi, jedzenie i woda, sprzęt, pieniądze. Ilość przygotowań, jaką trzeba wykonać, przytłacza. A do tego perspektywa kilku tygodni lub miesięcy w marszu, chociaż od dawna nie wstajesz zza biurka.

Planowanie długodystansowego marszu może wydawać się skomplikowane. Przeanalizowałem więc, jak sam robię to podczas własnych przygotowań i stworzyłem poniższą listę. Będzie ona pomocna w systematycznym przygotowaniu do Twojej wyprawy.

1. Pomysł

Chcesz to zrobić? Powiedz to sobie wprost – na głos lub w myślach, wyraźnie. Słowa wypowiedziane mają tę moc, że zaczynamy w nie wierzyć i podążać w ich stronę. Możesz zacząć wyobrażać sobie, jak wyglądać będzie taka wędrówka, jakie emocje będą jej towarzyszyć. Powiedz sobie „chcę”, nawet jeśli nie jesteś kompletnie pewny/a tego, że potrafisz.

2. Zacznij szukać podstawowych informacji

Przygotowanie zawsze procentuje i nie ufaj nikomu, kto powie Ci, że lepiej jechać na wyprawę spontanicznie i bez przygotowania. Niedociągnięcia na tym etapie bardzo bolą później. Zasadą, której trzymam się zawsze, jest „najlepiej udają się dobrze zaplanowane improwizacje”. Oznacza to, że przed wyjazdem sprawdzam wszystko, co mogę znaleźć o szlaku/miejscu/regionie, w który się udaję, analizuję możliwości, notuję szczegóły dotyczące transportu – a potem realizuję plan, pozwalając mu się rozwinąć. Jeśli rzeczywistość okaże się inna, niż zaplanowałem, nie walczę, ale dostosowuję do okoliczności. Bardzo ważne jest jednak, by znać podstawy – najważniejsze informacje o miejscu, przez które masz iść.

Jak w muzyce: jeśli chcesz dobrze improwizować, musisz najpierw opanować główny motyw melodii.

Szczegółów do sprawdzenia jest sporo. Jaki klimat panuje tam, gdzie jedziesz? Jak najłatwiej i najtaniej znaleźć się na początkowym punkcie szlaku? O jakiej porze roku można go przejść? Czy potrzebujesz wiz, pozwoleń? Czy musisz mieć jakiś specjalny sprzęt? Na jakie temperatury natrafisz? Czy łatwo znaleźć wodę? Jak często możesz uzupełnić jedzenie? Czy istnieje tam jakaś baza noclegowa? Czy dzikie zwierzęta mogą być zagrożeniem? Jakie są dzienne odległości do przejścia?

To najbardziej oczywiste pytania, gdy ruszasz na długie przejście. Warto jednak zadać sobie także inne. Jaki jest poziom bezpieczeństwa w danym regionie? Czego unikać? Jakie języki opanować? Jakie są miejscowe zwyczaje i zasady społeczne? Jaka jest sytuacja polityczna i jak miejscowe władze podchodzą do turystów? Jak podróżować odpowiedzialnie, nie naruszając miejscowej tradycji? Jeśli wybierasz się w odległe części świata, te kwestie będą mieć znaczenie.

Planowanie w wersji tradycyjnej – Islandia 2016

Pierwszą rzeczą, jaką robię, słysząc o nowym szlaku, jest wyszukanie go w Wikipedii, znalezienie jego strony, lektura podstawowych informacji o nim. Daje to ogólną orientację nt. terenu, pogody na jaką trafię, odległości między miejscowościami. Wysokości szczytów dają pojęcie o ogólnych trudnościach technicznych i ilości podejść, jakie trzeba wykonać. To jest także czas na ustalenie, jaka pora roku jest najlepsza na zrobienie tej trasy. W jednym z poprzednich artykułów opisałem kilkanaście narzędzi on-line, które pomogą Ci w zaplanowaniu Twojej wyprawy.

Kiedy na podstawie tych informacji intuicja podpowiada „to jest to”, kupuję mapę kraju, przez który przebiega szlak. Niemal zawsze jest to wodoodporna mapa, której mogę używać przez miesiące, w każdej pogodzie. Moje ulubione to seria „Reise Know How”, drukowane na cienkim tworzywie, odpornym na wodę i wielokrotne zaginanie. Taka ogólna mapa pozwala na analizę terenu, znalezienie przeszkód, kluczowych miejsc czy potencjalnych punktów zaopatrzenia.

3. Jak robili to inni?

Jeśli planujesz trasę, którą wcześniej przeszli już inni, nie wahaj się zajrzeć do opisów poprzedników. Nie bój się, taka „ściąga” nie zepsuje Ci przyjemności wędrowania – każdy z nas chodzi inaczej i nawet długie przygotowania nie sprawią, że szlak przestanie być przygodą. Może okazać się, że trasę zrobił ktoś podobny do Ciebie wiekiem czy kondycją – taka relacja rozwieje Twoje obawy. Możesz znaleźć w niej wskazówki dotyczące trudnych miejsc lub przydatne triki do wykorzystania. Nie chodzi o kopiowanie czyjegoś marszu, ale wykorzystanie wskazówek, by stworzyć swoją własną przygodę. Czasem relacje mogą piętrzyć trudności – nie zniechęcaj się nimi, raczej zastanów, jak z nimi sobie poradzić. Internet jest kopalnią informacji, ALE jest to informacja wymagająca krytycznego filtrowania.

W przypadku kilku szlaków możesz skorzystać z informacji podanych na tej stronie. Unikam opisów „dzień po dniu”, po powrocie z wyprawy staram się za to stworzyć kompendium wiedzy o trasie, którą właśnie przeszedłem. Może to być Mały Szlak Beskidzki, Łuk Karpat, grań Pirenejów, trawers Islandii, przejście Izraelskiego Szlaku Narodowego – te poradniki będą dobrymi punktami wyjścia do planowania i podpowiedzą, gdzie szukać dalszych informacji.

Jadąc w dalszy region świata staram się jednak poznać go głębiej, zrozumieć mechanizmy społeczne i sytuację polityczną, jaka tam panuje. Dlatego np. moje wyjazdy na Bliski Wschód poprzedzały tygodnie spędzone na lekturze reportaży Pawła Smoleńskiego. Ta wiedza pozwala mi podróżować bezpieczniej i bardziej odpowiedzialnie.

Planowanie szlaku za pomocą narzędzi on-line

4. Ustal ramy czasowe

Wiesz, czym różni się marzenie od planu? Jedna rzecz: plan to „marzenie z datą realizacji”. Zaplanuj moment, w którym chcesz przejść Twój szlak i od tej pory trzymaj się go. Mogą to być choćby ogólne ramy czasowe: najbliższe lato, przyszły rok, za 3 sezony itp. Mając określoną datę podporządkuj jej swoje działania. Jeśli wiesz, że zaczynasz swoją przygodę np. za pół roku, luźny pomysł zaczyna być konkretnym planem. Teraz musisz dobrze spożytkować czas, jaki Ci pozostał.

5. Określ swój cel

Czy Twoim zamiarem jest wędrówka tylko pieszo? A może wolisz podjechać na odcinkach asfaltowych, a zaoszczędzony czas wykorzystać na wycieczki na okoliczne szczyty? Żadne z tych podejść nie jest lepsze od drugiego – po prostu mają inne założenia i cele. Odpowiedz sobie na pytanie: jaki jest Twój cel?

Jeszcze kilka lat temu definiowałem sukces na wyprawie tym, że przeszedłem jakiś dystans wyłącznie pieszo. Dziś coraz większe znaczenie ma dla mnie to, by czerpać radość z każdego dnia marszu, bez przywiązywania się do wyniku.

6. Zacznij szczegółowe planowanie

Przykład 1. Przejście Głównego Szlaku Beskidzkiego, 500 km i 6 pasm górskich. Zaopatrz się w ich mapy i przyjrzyj każdemu osobno. Przy założeniu, że będziesz iść około 25 km dziennie, jak będą wyglądać Twoje dzienne odcinki? Gdzie skończysz marsz? Czy codziennie będziesz mógł/mogła zdobyć jedzenie? Czy widzisz szczególnie długie odcinki poza cywilizacją, wymagające większych zapasów? Mając te informacje bardzo łatwo rozbijesz swoje przejście na około 20 dziennych odcinków i będziesz orientacyjnie wiedzieć, gdzie śpisz i robisz zakupy. Mając taki harmonogram, masz gotowy plan wędrówki.

Przykład 2. Przejście Łuku Karpat, 2200 km i 35 pasm górskich. Tu nie ma sensu rozpracowywanie map tak, by znać rozkład każdego dnia. Podczas tak długiej wyprawy okoliczności niemal na pewno zmuszą Cię do improwizowania. Zamiast tego oszacuj, znając swoje tempo marszu, ile czasu zajmie Ci przejście każdego pasma – i improwizuj po drodze.

W moim przypadku podzieliłem Karpaty na 5 podobnych etapów: Karpaty Południowe, rumuńskie Karpaty Wschodnie, Karpaty ukraińskie, polskie i słowackie. Każdy z nich to 300-500 km czyli 2-3 tygodnie marszu. Następnie każdy etap rozbiłem na mniejsze odcinki, liczące po kilka dni. Karpaty Południowe to, dla przykładu:

  • góry Cerna, Godeanu i Retezat – 8 dni
  • góry Sureanu i Lotru – 4 dni
  • góry Fogaraskie, Piatra Craiului i Bucegi – 8 dni

W podobny sposób dzieliłem na drobne fragmenty pozostałe części Karpat. W efekcie otrzymałem kilkanaście etapów, z których każdy trwał 5-8 dni. Każdy z nich kończył się w miejscowości, która oznaczała potencjalny nocleg i zaopatrzenie. I to wystarczyło. Nie dzieliłem ich na jeszcze krótsze etapy jednodniowe. Byle burza czy zmęczenie rozbiłyby taki dokładny plan.

planowanie_wyprawy_luk_karpat
Planowanie wyprawy Łukiem Karpat

7. Czego Ci brakuje?

Znając trasę, odpowiedz sobie na pytanie: czego potrzebujesz? Nie chodzi tylko o sprzęt, ale także umiejętności. Twoja trasa prowadzi z dala od cywilizacji, a Tobie brakuje doświadczenia w biwakowaniu? Poćwicz rozbijanie namiotu i gotowanie w terenie podczas weekendowych wypadów. Masz iść przez suche i gorące tereny? Przestudiuj poradniki dotyczące wędrowania po pustyni. Czeka Cię marsz na dużych wysokościach? Zapoznaj się z profilaktyką choroby wysokościowej. Określ, jakie wiadomości będą Ci potrzebne i staraj się je uzupełniać. W miarę zdobywania wiedzy, wypunktuj sprzęt, jakiego Ci brakuje.

Ta kolejność nie jest przypadkowa: nie warto zaczynać przygotowań do wyprawy od sprzętu. Może to skończyć się tak, jak w przypadku pewnego amerykańskiego turysty, który na forum dyskusyjnym prosił o pomoc w rozwiązaniu problemu: „Przez lata przygotowywałem się do przejścia Szlaku Appalachów, kupując odpowiedni sprzęt, a gdy przyszła pora na spakowanie go, okazało się, że mam go kilka razy więcej, niż mogę udźwignąć”. Takie podejście nie ma sensu. Najpierw zdobądź wiedzę, potem ustal swoje rzeczywiste potrzeby i dopiero na koniec biegnij do sklepu. Ale zanim to zrobisz…

8. Podyskutuj z podobnymi do siebie

Internet pełen jest forów dyskusyjnych i grup facebookowych. Dołącz do takiej, która tematycznie pasuje do Twojego planu. Wyłóż karty na stół: przedstaw Twoje założenia i poddaj je dyskusji. Niemal na pewno trafisz na ludzi z doświadczeniem, którzy podpowiedzą, co możesz zrobić lepiej.

W takich miejscach tkwi czasem pułapka traktowania tego, co piszą inni, jako wyroczni. W sieci bardzo łatwo trafić na osoby, mające jedynie słuszne poglądy, broniące swoich racji i wciskające je rozmówcom. Zachowaj dystans i konfrontuj różne opinie. Organizm każdego z nas działa inaczej, mamy różne potrzeby i wymagania, te same rzeczy bądź sytuacje postrzegamy skrajnie odmienne. Doświadczenie dwóch ludzi, którzy przeszli tą samą trasę, mogą okazać się bardzo różne.

Nie ufaj ślepo komuś, kto powie, że „to miejsce jest łatwe, a tamto trudne”. Staraj się ocenić to na postawie map, przewodników i różnych relacji, a nie słów jednego człowieka. Nie wierz tym, którzy mają gotowe recepty i którzy powiedzą Ci, jak powinno się przechodzić Twój szlak. Ich doświadczenia mogą pomóc, ale nie są reprezentatywne. Fora internetowe pełne są niekończących się sporów: czy kupować buty z Gote-Tex’em, czy nie? Kuchenka gazowa czy benzynowa? Lepiej iść na lekko, czy nieść dużo sprzętu i być gotowym na każdą ewentualność? Sęk w tym, że na każde z tych pytań odpowiedzi udziela nasze własne doświadczenie. A jednak sprzętowi eksperci (czy zauważyliście, że w 95% są to mężczyźni?) będą toczyć boje o drobiazgi.

Uczestnicy forów i grup dyskusyjnych to kopalnia informacji i są wśród nich ludzie doświadczeni. Warto korzystać z ich pomocy. Sam robię to, czytając takie strony, jak ngt.pl czy outdoor.org.pl. Staram się jednak rozpoznawać rady sensowne od tych, które dają „kanapowi specjaliści”.

Naucz się też rozróżniać informacje przydatne i zbędne. Jeśli planujesz np. Główny Szlak Beskidzki, wiedza z zakresu budowania szałasów czy rozniecania ognia metoda Inuitów będzie Ci raczej nieprzydatna.

Tak czasem wyglądam, czytając fora internetowe. Na szczęście bywają one także pomocne.

9. Hike Your Own Hike

Z tym punktem wiąże się kolejny, który najlepiej streszcza motto amerykańskich długodystansowców: „HYOH – Hike Your Own Hike”. „Idź swoim własnym chodzeniem”, a więc przejdź szlak w takim tempie i w takim stylu, jaki uważasz za najlepszy. Nie słuchaj tych, którzy wskazują, że możesz robić to szybciej, że musisz doświadczać tych czy innych emocji, wędrować co najmniej X kilometrów lub godzin dziennie. Najlepszym wędrowcem jest ten, który ma ze swojej wędrówki najwięcej radości. Dopóki szanujesz innych, nie naruszasz wolności drugiego człowieka, nie wpływasz negatywnie na przyrodę i nie próbujesz naginać miejscowych zwyczajów do siebie – możesz wędrować jak chcesz. I w drugą stronę: nie masz prawa patrzeć lekceważąco na kogoś, kto pokonuje 20 km dziennie, tylko dlatego, że Ty pokonujesz 40. Twój marsz jest Twoją sprawą i nie porównuj się z innymi, bo nie masz pojęcia czy nie przechodzą właśnie najtrudniejszej próby swojego życia.

Oceń, ile kilometrów przejdziesz dziennie i ile odpoczynku potrzebujesz. Na tej podstawie ustalisz czas potrzebny na przejście całego szlaku. A gdy będziesz już w trasie, nie ścigaj się. Słuchaj swojego ciała i trzymaj się swojego spokojnego tempa.

10. Oceń potrzebny budżet

Na mój wyprawowy budżet składają się:

  • transport na miejsce i z powrotem
  • przejazdy wewnątrz kraju
  • wizy (jeśli są niezbędne)
  • pozwolenia na wstęp do parków narodowych, obszarów zamkniętych itp.
  • ubezpieczenie
  • mapy i przewodniki – czasem wystarczą darmowe materiały z sieci, ale im trudniejszy teren, tym bardziej potrzebna będzie dobra mapa. W przypadku długiego marszu przez odległe góry może to być duży zestaw arkuszy i znaczący koszt. Z drugiej strony – sporo map znajdziesz obecnie w sieci za darmo. Wtedy pozostaje Ci koszt ich druku.
  • sprzęt – jeśli przed wyjazdem potrzebuję jakiegoś specjalnego sprzętu, muszę wliczyć go w koszty przedsięwzięcia. W Stanach Zjednoczonych mogę potrzebować „misioodpornego” pojemnika na jedzenie, na pustyni – pojemników na wodę i lekkiej odzieży, na dalekiej północy – nowej kurtki puchowej itd. Jeśli Twój marsz jest dostatecznie długi, musisz przewidzieć zakup nowych butów na trasie.
  • jedzenie i paliwo – najważniejsza i często największa pozycja w moim planie; staram się ocenić ile potrzebuję, by przeżyć w danym miejscu tydzień, po czym mnożę tą wartość przez długość mojej trasy
  • noclegi – niemal zawsze śpię za darmo, ale w długiej trasie dobrze jest przewidzieć co pewien czas nocleg pod dachem; czasem będzie to  1 raz/tydzień (tak zaplanowałem moje przejście Pirenejów), innym razem – najwyżej raz na 3 tygodnie; oceń realistycznie ilość potrzebnych noclegów i ich ceny; sprawdź też opcje darmowego spania w szałasach, schronach itp.

Wszystkie te pozycje sumuję w arkuszu kalkulacyjnym, po czym dodaję 10-20% na nieprzewidziane sytuacje, otrzymując ostateczny budżet wyprawy.

Przykładowy, bardzo prosty budżet wyprawy przedstawia tabela zrobiona na potrzeby przejścia Izraela:

planowanie_budzet_wyprawy

11. Idź na lekko

„Im mniej środków technicznych, tym bogatsze doświadczenie” – powiedział wybitny alpinista, Steve House. Cokolwiek robisz, jakimkolwiek szlakiem idziesz, Twój marsz będzie tym przyjemniejszy, im lżejszy bagaż przyjdzie Ci dźwigać. Zważ swój sprzęt, zastanów się czego naprawdę potrzebujesz, jakie elementy warto wymienić na lżejsze. Pomocne w tym będzie artykuł o „Wielkiej Trójce”, stanowiącej główny ciężar wyposażenia.

12. Znajdź mentora

Czasem zdarza się, że Twój szlak zrobił i opisał ktoś doświadczony w wędrowaniu na długi dystanse. Jest szansa, że jego relacja będzie zawierać sprawdzone wskazówki, poparte wieloletnim dorobkiem. Na takiej osobie warto zatrzymać się na dłużej i przyjrzeć się, jak pokonywała poprzednie szlaki, jakiego sprzętu używa, jak biwakuje i jaki jest jej styl wędrówki. Taka osoba może stać się Twoim przewodnikiem.

Wędrówki długodystansowe to temat jeszcze niezbyt popularny u Polsce, a bardzo rozwinięty za oceanem. Szukając wskazówek i inspiracji regularnie zaglądam na strony kilku osób, które stały się moimi mentorami. Tacy ludzie to np. Andrew Skurka, Liz „Snorkel” Thomas czy Ray Jardine. Nie ufam im ślepo. Czasem zdarza mi się nie zgadzać z ich poradami. Mają jednak kolosalny dorobek i są kopalniami wiedzy, którą wykorzystuję.

13. Praktyka czyni mistrza

Gdy wiesz, czego musisz się nauczyć i gdy masz już właściwy sprzęt, pora wypróbować wszystko w praktyce. Wędrówka długodystansowa wymaga sporo umiejętności: biwakowania, gotowania, nawigacji, rozpoznawania zagrożeń terenu, przewidywania pogody, znajomości własnego ciała i jego sygnałów. Jedyny sposób, by się ich nauczyć jest wędrowanie. Zacznij od krótszych dystansów, np. weekendowych, w czasie których sprawdzisz sprzęt i podstawowe umiejętności. To dobry moment na naukę rozstawiania namiotu i obsługi kuchenki. Dłuższe, tygodniowe wyjazdy nauczą Cię planowania zaopatrzenia. Po kilku takich wyjazdach wzrośnie Twoja pewność siebie i zaufanie do sprzętu.

Takie zleżałe płaty śniegu, w wysokich górach, możesz przejść w niskim obuwiu, jeśli masz dość umiejętności i zaufasz swojemu sprzętowi.

14. Przygotuj się fizycznie…

Przez wiele lat ruszałem na szlak prosto zza biurka. Takie podejście sprawdza się jednak, gdy jesteś młody/a, a Twój cel jest względnie łatwy. Na trudny technicznie szlak warto być przygotowanym. Ćwicz regularnie, gdy nie jesteś w górach. Najprostszym treningiem jest regularny marsz lub bieganie, połączone z ćwiczeniami wzmacniającymi kolana oraz mięśnie pleców i ramion. Przygotowanie fizyczne chroni przed kontuzjami w trakcie marszu.

15. …i psychicznie

Przyzwyczajenie się do wysiłku to tylko część przygotowań. Tysiące kilometrów, jakie przedeptałem pokazały mi jasno: najważniejsze dzieje się w głowie. Potrzebujesz pewności siebie i psychicznej wytrzymałości na trudy, gdyż to umysł zazwyczaj poddaje się pierwszy, nawet, jeśli ciało może jeszcze iść. Przez wiele tygodni śledziłem bloga pewnej Amerykanki, która poświęcała masę czasu na wybór właściwego namiotu i opisywała drobiazgowo swój ekwipunek. Poddała się po 440 milach Szlaku Appalachów, a więc w 1/5 drogi.

Jak przygotować się psychicznie do długiego przejścia? Zdobywaj doświadczenia na krótszych trasach. Ulewa przeżyta na tygodniowym wyjeździe pomoże Ci przetrwać w dobrym nastroju pogodę na dwumiesięcznym szlaku.

Czasem najlepszym sposobem na odzyskanie energii są spotkania z ludźmi lub zatrzymanie się w jakimś miejscu i zmiana aktywności. Przerwij marsz i skup się na pisaniu, czytaniu, rozmowach czy zwiedzaniu. Zazwyczaj 1-3 dni wystarczą, by odbudować swoją psyche na długi czas. Taka przerwa nie może być też zbyt długa, gdyż odbierze motywację.

Jak radzić sobie z trudnościami psychicznymi, przeczytasz w tych dwóch tekstach, napisanych po doświadczeniach mojej najdłuższej drogi życia: „Jak wytrzymać długą wędrówkę” i „Jak wytrzymać?„.

kurtka_hyvent
„Maszeruj albo giń”

16. Trudności są częścią drogi

Długa wędrówka przynosi dobre i złe momenty. Ważne by zrozumieć, że wszystkie one są częścią tego samego procesu. Wyruszając w drogę musisz z góry zgodzić się na trudności, jakie przyniesie. Trudne i złe chwile są nieodłączną częścią drogi. Gdyby je usunąć, nie byłaby to ta sama droga. Przygotuj się na trudności i z góry potraktuj je jako element Twojego szlaku. Spróbuj je nawet polubić lub przynajmniej docenić. One też są częścią tej rzeczywistości, która Cię otacza.

17. Bądź przygotowany/a na niespodzianki

Szlaki i drogi mogą być zamknięte, sezon może być wyjątkowo ciepły/zimny/śnieżny/deszczowy itd. Bądź elastyczny/a w swoim podejściu do szlaku, a gdy wymaga tego bezpieczeństwo – nie wahaj się zmienić trasy, pójść dłuższym wariantem, dać sobie dzień odpoczynku, a nawet zrezygnować.

zima_cesta_snp_2
Niespodziewany „atak wiosny” w styczniowych Bieszczadach. Przez 3 dni rakiety spoczywały na plecaku

Niespodziewane wydarzenia mogą wpłynąć także na Twój powrót? Gdy lecisz np. na kilka tygodni w Himalaje, by przejść tamtejszy szlak, prawdopodobnie będziesz mieć w kieszeni bilet powrotny. To oznacza, że nieprzewidziane wydarzenia mogą zmusić Cię do znalezienia szybszej drogi powrotu, skrócenia trasy itp. Warto opracować plan B na taką okoliczność. Co do mnie, praktycznie zawsze kupuję bilety w jedną stronę. Nie mam wtedy presji czasowej, mogę zmieniać plany i nawet gdy bilet powrotny kosztuje wówczas drożej, cenię spokój ducha, jaki wówczas mam.

18. Niech Twój szlak stanie się priorytetem (do pewnej granicy)

Podczas przejścia Łuku Karpat, w 2004 roku, moja partnerka brała udział w obozie nurkowym. W jego trakcie przeżyła śmierć znajomej kursantki. Było to wstrząsające wydarzenie, a mnie nie było, by wesprzeć ją w tamtej trudnej chwili. Takie momenty mogą być łamiące dla tych, którzy zostali i tych, którzy wędrują. Jeśli idąc na szlak, zostawiasz w oczekiwaniu swoją rodzinę, możesz czuć się źle, jeśli w trakcie wyprawy będą Cię potrzebować.

Gdy na jednej szali leży Twoje marzenie, a na drugiej emocje bliskich Ci osób, sytuacja wymaga dużego namysłu i empatii. Wiem, że moje kolejne przejścia mogą nie podobać się rodzinie, ale realizuję je. Ich obawy nie powstrzymują mnie przed kolejnymi wyjazdami, są bowiem moją pasją i sposobem na życie. Przed wyruszeniem rozmawiam z nimi szczerze i staram się rozwiać obawy. W czasie wędrówki uwagę poświęcam drodze. Tamtego dnia kontynuowałem mój marsz czując, że moja dziewczyna ma wokół siebie osoby, które jej pomogą. Ważne, by umieć wyznaczyć sobie granicę, do której możesz powiedzieć sobie „OK, poradzi sobie, mogę iść dalej”, a za którą rzucasz wszystko i wracasz. Jak zwykle, jest to kwestia osobistego osądu.

19. Nie przejmuj każdym drobiazgiem

O czymś na pewno zapomnisz. Nie przejmuj się tym. Nie da się być gotowym na wszystko. Po drodze zawsze wydarzy się coś, czego się nie spodziewasz. „Najważniejsze w życiu to mieć odwagę porwać się na coś, na co nie jesteśmy gotowi. (…) Albo nauczycie się robić rzeczy, o których nawet nie myśleliście, że moglibyście umieć, albo poznacie swoje ograniczenia.” – powiedziała Marissa Mayer, współtwórczyni Google’a. Przygotuj się najlepiej jak potrafisz, ale gdy przyjdzie czas, by opuścić dom, po prostu idź.

20. Bądź pewna/a siebie

„Człowiek ma tyle siły, ile sam sobie przyznaje” – to słowa Robyn Davidson, napisane po przejściu pustyni zachodniej Australii. Mając dość czasu na przygotowania, ćwiczenia i zbieranie informacji będziesz w stanie osiągnąć cel. Tak po prostu. Najważniejsze dzieje się w głowie i to tam będzie toczyć się największa walka ze zmęczeniem. Trzeba umieć powiedzieć sobie „potrafię” i iść dalej. To, co wydawało się nas przerastać, okazuję się całkiem łatwe, gdy już to zrobimy.

2 komentarze

  1. Piękny artykuł Łukaszu, pelen mądrych uwag i przemyśleń. Dla mnie osobiście tym bardziej znaczący, że jestem świeżo po swojej pierwszej dłuższej wyprawie – dziewięciodniowy trekking wokół lodowca Hardangerjokulen w Norwegii 🙂

  2. Agnieszka

    A chyba się wybiorę…tym razem może trochę dalej niż do sklepu po bułki.Zacznę od GSS Mieszkam w Górach Złotych więc jestem zobowiązana 🙂 Twoje porady z pewnością wykorzystam.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *