Jeśli czytasz te słowa, to znak, że jestem w Izraelu. Choć mam w paszporcie wizy i pieczątki Iranu, ich śmiertelnego wroga, służby graniczne, po 2 godzinach przesłuchań, wpuściły mnie do tego kraju. Wolałem nie ryzykować opisywania tutaj swoich planów przed przyjazdem. Byłyby pretekstem do dodatkowych, drażliwych pytań. A z drugiej strony – przecież z własnego wyboru nie wymieniłem paszportu przed przyjazdem. Chciałem mignąć funkcjonariuszom pieczątkami wroga przed oczami i zobaczyć co zrobią. Traktowałem to jako część tej przygody i wstęp do poznania tego miejsca.

Powrót na Bliski Wschód

Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie, niech uschnie moja prawica! Niech język mi przyschnie do podniebienia, jeśli nie będę pamiętał o tobie, jeśli nie postawię Jeruzalem ponad największą moją radość. (Psalm 137)

Izrael, Ziemia Święta, kolebka najstarszych cywilizacji świata i kilku religii. Miejsce niespokojne i niejednoznaczne. Tu przez stulecia krzyżowały się szlaki kupców i pielgrzymów, o miejsce to walczyli Izraelczycy, Asyryjczycy, Persowie, Rzymianie, Arabowie, europejscy krzyżowcy, żołnierze II wojny światowej. Tutaj znajduje się źródło wiary miliardów ludzi z całego świata. Niewielki skrawek Ziemi, wciśnięty między Morze Śródziemne, a arabskie pustynie. Odkąd jesienią 2010 roku stanąłem na grzbiecie Jabal-el-Barouk w Libanie i zobaczyłem ośnieżony szczyt Góry Hermon, wiedziałem, że kiedyś się tu pojawię. Choć droga przez granicę izraelsko-libańską wciąż jest zamknięta, wiedziałem, że kiedyś znajdę się po jej drugiej stronie. Nie wiedziałem tylko kiedy.

Po co? Chyba po to, by uzupełnić historię poznawania Bliskiego Wschodu. Miałem szczęście oglądać Liban i Syrię krótko przed wybuchem wojny, Turcję, iracki Kurdystan oraz Iran. Przyszła pora by dorzucić do tej układanki kolejny, bardzo ważny element: Izrael i Palestynę. Pomysł dojrzewał we mnie od dawna, a przełom zimy i wiosny to najlepszy czas na podróż tam.

Jeden kraj czy dwa? Na to pytanie nie odpowiem. Od polityki i deklaracji trzymam się z daleka. Niemożliwe byłoby jednak poznanie tego miejsca bez spojrzenia na oba narody i obie strony konfliktu, który dzieli tą ziemię. Żadna z moich podróży, może poza krótkim pobytem w irackim Kurdystanie, nie prowadziła przez tereny tak boleśnie doświadczone. Przez ostatnie miesiące przewróciłem setki stron książek o tym miejscu, ale wcale nie czuję się dużo mądrzejszy.

Jestem więc w Izraelu i jak zwykle chcę poznać to miejsce z perspektywy pieszego.

Izraelski Szlak Narodowy

izraelski_szlak_narodowy_israel_national_trailMój cel to przejście Narodowego Szlaku Izraelskiego (izr. Shvil Yisra’el, ang. Israel National Trail – INT), łączącego południowy i północny kraniec tego państwa. Liczy on ponad 1000 km i przecina wszystkie strefy klimatyczne Izraela: księżycowe krajobrazy pustyni Negev, surowe i pozbawione dróg labirynty gór i kanionów, okolice Morza Martwego, brzeg Morza Śródziemnego, dolinę Jordanu i zielone wzgórza przy granicy z Libanem; przecina wielkie miasta oraz małe osiedla. Jego przejście to kwintesencja tego kraju. Trudne warunki terenowe oraz klimat sprawiają, że takie przedsięwzięcie wymaga co najmniej 45 dni marszu.

Izraelski Szlak Narodowy, opisany przez National Geographic jako „jeden z 20 najlepszych szlaków świata”, pozostaje mało znany wśród Polaków. Przejście INT to okazja do dogłębnego poznania tego państwa, miejsca świętego dla żydów, chrześcijan, muzułmanów, druzów, bahaitów. Wędrówka nim to podróż przez tysiąclecia, w przeszłość oraz teraźniejszość Izraela. To okazja do spotkania mieszkańców tego szczególnego miejsce. To jednak pierwsza połowa planu.

Drugą połową, mniejszą, ale nie mniej ważną, są Terytoria Palestyńskie. W ostatnich latach spokojne, ale tylko pozornie. Jak poznać to miejsce? Oczywiście pieszo, to w końcu najlepsza prędkość, gdy chce się spotykać ludzi. Niespodzianką dla mnie była wiadomość, że także Palestyńczycy posiadają swój szlak pieszy, prowadzący przez tereny Zachodniego Brzegu. To Szlak Abrahama (Abraham Path, arab. Masar Ibrahim).

Szlak Abrahama

Ten długodystansowy szlak ma w zamyśle przecinać wszystkie kraje Bliskiego Wschodu, spinając miejsca, przez które wędrował Abraham, ojciec żydów, chrześcijan i muzułmanów. Jego pomysłodawcą jest Amerykanin, William Ury, antropolog i międzynarodowy mediator, w przeszłości pomagający rozwiązywać międzynarodowe konflikty, także zbrojne. Ja zauważył, historia Bliskiego Wschodu ma swoje źródła w jednym człowieku, który wraz ze swoją rodziną ruszył w drogę przez te ziemie – z Ur chaldejskiego (obecnie Irak) do Charranu (dzisiejsza Turcja) i na południe, do Kanaanu i Egiptu. Tak właśnie, według Księgi Rodzaju, wędrował Abraham, ojciec żydów, chrześcijan i muzułmanów. W zamyśle szlak ma liczyć kilka tysięcy kilometrów i prowadzić wielkim łukiem z Iraku przez Kurdystan, Turcję, Syrię, Liban, Izrael i Palestynę aż po Egipt. W praktyce znaczna jego część jest tylko ideą, a wiele miejsc, przez które przebiega, ogarnęła wojna. Szlak Abrahama istnieje więc jako krótki odcinek w Turcji oraz nieco dłuższy, przez ziemie palestyńskie i izraelskie: z Beer Szewy na pustyni Negev przez Hebron, Betlejem, Jerozolimę, Jerycho, Nablus w okolicę Dżeninu. Na terenie Zachodniego Brzegu to około 250 km.

abraham_path_szlak_abrahama

Czym jest Szlak Abrahama możesz zobaczyć na tym krótkim filmie:

lub tym 15-minutowym, gdzie ideę szlaku tłumaczy sam jego autor:

Izraelski Szlak Narodowy starannie omija wszelkie tereny sporne. Szlak Abrahama przez Palestynę uzupełnia tę lukę. Choć tworzono je osobno i z różnymi intencjami, obydwa się uzupełniają. Ostatecznie trudno zrozumieć Izrael, jeśli nie znajdziesz się po obydwu stronach betonowego muru. Dlatego po obu stronach chcę posłuchać opowieści napotkanych ludzi. Jutro wychodzę z Ejlatu, by przejść pustynie Negev i środkowy Izrael, aż do Jerozolimy. Tam planuję przerwać i przenieść się na Zachodni Brzeg, by przez 3 tygodnie iść Szlakiem Abrahama. Gdy go skończę, wrócę na Izraelski Szlak Narodowy i dokończę jego północną część.

Podczas wędrówki zamierzam uwiecznić krajobrazy, zmieniające się w miarę mojej drogi na północ. Zwłaszcza pierwsze tygodnie oznaczać będą marsz przez trudną pustynię Negev. Marsz tamtędy, w gorącym klimacie, będzie wymagał radykalnego zmniejszenia bagażu. Przejście INT będzie wędrówką „na lekko”, z minimalnym zestawem sprzętu, uzupełnianym o 2-3 dniowy zapas wody (9-13 litrów). W takim miejscu sporo będę czerpał z doświadczeń z pustyni Iranu.

Podróż to jednak także ludzie, dlatego chciałbym zebrać ich historie i ich refleksje o tym, jak postrzegają swoją wspólną ojczyznę. Wiem, że będą to opowieści o trudnym współistnieniu. Ale może nie tylko?

Ta podróż, podobnie jak wiele innych, nie obyłaby się bez pomocy.

Dziękuję więc moim partnerom z 8a.pl i Cumulusa za sprzęt, z którym idę. Podziękowania także dla Salewy, Icebreakera, Lesovika i Kwarka za wsparcie.

Dziękuję firmie Olympus za możliwość korzystania w tej drodze z obiektywu z ich serii PRO.

Oraz dla Kasi i Piotra podziękowania za przewodnik po Izraelskim Szlaku Narodowym.

10 komentarzy

  1. 3mam kciuki! mocno!

  2. Ależ będę czekać na Twoje historie. W tym roku byłam w Izraelu po raz pierwszy – po raz pierwszy w życiu na pustyni, po raz pierwszy w życiu pod wodą w taki sposób. Spałam w namiocie, jeździłam stopem od Jerozolimy do Ejlatu, spotkałam mnóstwo dobrych ludzi. Strasznie urzekł mnie ten kraj.

  3. Piękny szlak, szłam fragmentem z Shaharut w kierunku Eilatu i na pewno wrócę po więcej… To, co utkwiło w pamięci najbardziej to niesamowici ludzie spotkani po drodze. Powodzenia!

  4. Właśnie wróciłem z tego szlaku wędrując z północy do skrzyżowania Shizafon. Powodzenia 🙂 Taka mała podpowiedź, jak szedłem w kanionach Barak i Vardit nie było wody. Jak rozwiązałeś problem cechowania wody na pustyni?? Co prawda spokojnie da się przejść bez tego, jednak o tym najbardziej decyduje pogoda. Obecnie przez Negev w Twoim kierunku idzie Zosia z Gdańska. Coś o czym ja nie wiedziałem i nie skorzystałem. W kibucach bardzo często są bezpłatne miejsca do przenocowania.

    Pozdrawiam i powodzenia

    • Prosto: całą wodę niosłem ze sobą. Co brzmi łatwo, ale jest bolesne, gdy na starcie miałem 12 litrów wody, 6 kg jedzenia i sprzęt. Po kilku dniach idę jednak z 3 kg jedzenia i 4 litrami wody. Początek był trudny, także teren był wymagający, teraz jest już dość łatwo. Pojutrze wchodzę w kanion Barak i zabieram 8 litrów.

  5. Czekam na relacje bo wiem, że tylko dobre rzeczy Cię tam czekają

  6. aśkaeddie

    Czekam na kolejne relacje. Niech ta wędrówka będzie bezpieczna i obfita w historie i wrażenia.

  7. Małgorzata

    Powodzenia w drodze i czekam na treści!
    Pozdrawiam

  8. Przepiękne tereny. Planuję się tam wybrać. Warto zwiedzić miejsce, w którym narodziło się chrześcijańśtwo.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *