Kilka tygodni temu opisałem jak wybrać puchowy śpiwór na zimę. Śpiwór to jednak nie wszystko, jeśli chcesz spać na mrozie. Obiecałem napisać, jak wygląda cały mój system do „zimowego snu”.

Czemu system? Ponieważ biwak zima to coś więcej niż śpiwór i mata. Na mój zestaw składa się kilka elementów, tworzących – no właśnie, system. Taki, w którym mogę żonglować poszczególnymi elementami, dodając je i odejmując. Tak mogę sprawić, że zestaw, w którym śpię, zawsze odpowiada aktualnym warunkom.

1. Schronienie: namiot, tarp-piramida, tarp

Dobry namiot, zwłaszcza 4-sezonowy, wytrzyma prawie każda pogodę, także silny wiatr czy opad ciężkiego śniegu. Jest 2-warstwowy, do tropiku podczepiona jest sypialnia z siatki. Najlepiej ze wszystkich schronień utrzymuje ciepło. Zazwyczaj ma też przedsionek, w którym można gotować. Takie schronienie ma mnóstwo zalet i jedną wadę: ciężar. Można ograniczyć go, wybierając namiot 1-powłokowy, pozbawiony sypialni. Takie schronienie będzie jednak mniej komfortowe, gdyż cienki materiał oznacza kondensację pary wodnej wewnątrz. Namiot jednopowłokowy to dobry patent, gdy przemieszczasz się każdego dnia, a jego rozstawianie jest z reguły łatwiejsze. Takiego namiotu używałem na przejściu Karpat Słowackich, zimą w Tatrach Zachodnich, w Alpach.

namiot_luk_karpat

Najlżejszym rozwiązaniem jest tarp, płachta materiału rozpinana na kijkach lub rozciągana między drzewami. Daje zazwyczaj dużo miejsca, kondensacja, a przez to także ryzyko zamoczenia śpiwora, jest znikome. Nie utrzymuje jednak „poduszki ciepła” w środku i wymaga uważnego rozstawiania, pilnowania kierunku wiatru itp.

Wariantem pośrednim jest „tarp-tent”, typ popularny wśród miłośników lekkości. Jest to schronienie w kształcie piramidy, często jednopowłokowe i pozbawione podłogi. Mocowane jest do ziemi szpilkami i utrzymywane przez 1 lub 2 kijki teleskopowe, których używa się jako masztów. Jest bardziej przewiewne (zapobiega kondensacji), ale trochę trudniejsze w rozstawieniu niż namiot. Taka „piramida” bywa zaskakująco odporna na wiatr, choć z reguły ten typ schronienia lepiej rozbijać poniżej linii drzew.

Zimą wybieram między dwoma schronieniami: jednopowłokowym namiotem (Eureka Zeus 1 EXO) lub tarpem-piramidą, uszytym z cienkiego silnylonu i ustawianym z pomocą kijków. Ten pierwszy zabiorę na silny wiatr, w wysokie góry, planując biwak ponad lasem. Ten drugi wybieram, gdy moje biwaki wypadają niżej.

Podpatrując zachodnich turystów, zwłaszcza długodystansowców, wielokrotnie widziałem na ich wyposażeniu takie właśnie schronienia w formie piramid, często szyte z ultralekkiej Dyneemy. Patrzyłem z zazdrością, gdyż od dawna wiedziałem, że właśnie takie schronienie byłoby najlepsze na długim przejściu, takim jak Łuk Karpat czy pirenejska HRP. Modele dostępne za oceanem są jednak drogie. Ratunek przyszedł z drugiej strony: na chińskim AliExpress znalazłem ofertę taniego namiotu, rozbijanego na kijku. Jego waga nie przekraczała kilograma, a po usunięciu z niego sypialni, otrzymałem „goły tropik” o wadze 350 gramów. Tym sposobem namiot, zazwyczaj najcięższy, stał się jednym z lżejszych elementów mojego wyposażenia. Silnylon, z jakiego jest zrobiony, niekoniecznie wytrzyma silny deszcz. W każdym razie nie testowałem go pod tym kątem. Zimą jednak ryzyka deszczu nie ma. W stosunku do namiotu mój zysk na wadze wynosi 1 100 gramów, czyli 75%.

Latem do jego naciągnięcia używam 8 lekkich szpilek, zimą kotwiczę go za pomocą rakiet śnieżnych lub zakopanych w śniegu gałęzi.

2. Zimowy śpiwór

Zimowy śpiwór jest 3-krotnie większy i cięższy od letniego. Na pytanie „jak wybrać zimowy śpiwór” odsyłam Cię do poprzedniego artykułu. Generalnie – za rozsądne minimum, jakie musi wytrzymać śpiwór, uważam -15°C. Możesz jednak zwiększyć jego możliwości, dokładając więcej ociepliny. Jak? Po prostu śpiąc w dwóch śpiworach.

Komfort termiczny moje zimowej „puchówki” wynosi -22°C, co jest wystarczające na niemal każdą zimę w górach Europy. Co jednak, gdy zechcę udać się w zimniejsze regiony świata? Otóż dobrałem moje śpiwory tak, by w razie potrzeby móc korzystać z obydwu. Mój model zimowy jest dość szeroki, dając sporo miejsca wewnątrz. Mogę trzymać w nim gaz, butelkę z wodą czy nie lubiące mrozu baterie do aparatu. W razie potrzeby przestrzeń w nim mogę jednak wypełnić moim letnim śpiworem. Ten lekki i szczupły model swobodnie rozpręża się wewnątrz dużego. Łącząc mój śpiwór zimowy (Teneqa 850) i letni (X-Lite 200) dostaję podwójny śpiwór o komforcie termicznym zbliżonym do -30°C.

Jeśli i to będzie mało, do wewnętrznego śpiwora mogę dołożyć cienką wkładkę ocieplającą (Sea to Summit Reactor Plus). Producent deklaruje, że dodaje ona plus 11° do komfortu. To superoptymistyczny szacunek, moim zdaniem z tej wkładki da się wycisnąć raczej 4-5 dodatkowych stopni. Zawsze to jednak coś. W takich trzech warstwach, ubrany dodatkowo w ciepłą bieliznę i bluzę Power Strech, mogę spać przy -30°C pod gołym niebem. Wewnątrz mojego kokonu nie będzie może zbyt wiele miejsca, ale to już sprawa drugorzędna.

Nie musisz więc mieć grubego śpiwora, by biwakować zimą. Większą elastyczność w działaniu mogą dać Ci  dwa lżejsze śpiwory – jeden letni, z komfortem do 0°C, drugi wiosenno-jesienny, do -8°. Łącząc je, otrzymasz komplet na zimowy biwak przy -15°C. Zamiast jednego śpiwora, do użytku tylko zimą, lepiej mieć dwa, które łączysz lub rozdzielasz, zależnie od panujących warunków. Ważne jest tylko to, by jeden z nich był bardziej obszerny i mieścił drugi w środku.

Takie rozwiązanie stosuję ja sam. Możliwe są jednak inne, np. połączenie puchowego śpiwora z puchowym bądź syntetycznych quiltem. Quilt to rodzaj kołdry, która zamyka użytkownika z trzech stron, a nie naokoło, jak śpiwór. W sytuacji, gdy obawiasz się przemoczenia puchowego śpiwora z powodu kondensacji w namiocie, okrywasz go warstwą syntetycznej ociepliny, znacznie mniej wrażliwej na wilgoć. Taki patent stosowali np. Shawn „Pepper” Forry i Justin „Trauma” Lichter, podczas zimowego przejścia amerykańskiego szlaku PCT, o długości 4 300 km. Przykładowo: syntetyczny quilt o temperaturze komfortu 0°C, połączony ze śpiworem o komforcie około -8°, da łącznie system do spania o każdej porze roku, także zimą, do około -15°C. Syntetyczna ocieplina od zewnątrz będzie chronić puch przed wilgocią.

Śpiwór możesz także docieplać kurtką puchową i spodniami. Warunek ten sam – musi być wystarczająco pojemny, by puchowe ubrania rozprężyły się wewnątrz.

sprzet_biwak_zima3
2 śpiwory w jednym. X-Lite 200 i Teneqa 850 oraz ciepła warstwa ubrań dają łączny komfort w okolicach -30°C.

3. Mata

Element często niedoceniany, a niesłusznie. Warto pamiętać, że zima temperatura odsłoniętego gruntu może być niższa niż powietrza. Badania pokazują, że komfort na zimowym biwaku bardzo zależy od izolacji, jaka daje Ci mata. Jest więc ona bardzo ważnym elementem zimowego biwaku i decyduje o Twoim komforcie cieplnym.

Współczynnik izolacji wielu mat podawany jest przez producentów w postaci tzw. „R-value”, współczynnika pokazującego opór cieplny. Im wyższy, tym lepsza izolacja i cieplejszy sen. Przed zakupem maty sprawdź jej współczynnik „R-value”. Do letnich zastosowań może on wynosić 1-2. Zimą powinien dochodzić do 5.

I, podobnie jak ze śpiworami, nie musisz kupować jednej, bardzo grubej maty na zimę. Zamiast tego warto myśleć zestawami i dobrać np. 2 maty tak, by móc korzystać z nich przez cały rok, a zimą złożyć je razem.

Najtańszym wariantem są 2 karimaty, połączone razem utworzą jednak potężny pakunek. Niezłym pomysłem jest połączenie maty z cieńszą alumatą, pokrytą od jednej strony warstwą odblaskową. Nie polecam Ci natomiast podkładania zimą pod matę cienkiej folii NRC. Jej właściwości odblaskowe nie są tak dobre, by zatrzymać ucieczkę ciepła do ziemi.

Innym wariantem, popularnym wśród zimowych wędrowców, jest połączenie klasycznej maty i materaca dmuchanego. Najcieplejszym zestawem będzie klasyczna mata z pianki i położona na niej mata samopompująca. Zwykłą matę możesz bezpiecznie przenosić na zewnątrz plecaka, ściągniętą paskami, „samopompę” lepiej chować do środka.

W bardzo niskich temperaturach preferuję 2 kombinacje:

  • połączenie materaca dmuchanego (w moim przypadku Sea to Summit Ultralight) oraz karimaty (RidgeRest Regular),
  • połączenie maty samopompującej oraz karimaty.; w moim przypadku jest to kombinacja karimaty RidgeRest Regular i maty Multimat Adventure S o długości 120 cm.

Taki zestaw jest nie tylko cieplejszy niż sama mata, ale odporny na awarie: nawet gdy mata samopompująca lub dmuchany materac przedziurawią się i zejdzie z nich powietrze, wciąż mam pod sobą 1,5 cm pianki, na której mogę się wyspać.

Powyższe przykłady są moimi rozwiązaniami. Twoje mogą być inne, zależnie od preferencji, budżetu i warunków, w jakich biwakujesz. Ważne jest tylko, by tworzyć swój zestaw do spania z kilku wymiennych elementów (w moim przypadku: 2 schronienia, 2 śpiwory, 2 maty), którymi będziesz żonglować zależnie od warunków.

16 komentarzy

  1. Czy ten goły tropik wsparty na kijku oraz przypięty ośmioma szpilkami jest stabilny? I ile jest miejsca w środku? Śpi się dookoła tego kijka? Chodzi mi taki patent po głowie, ale zastanawiam się, jak jest z komfortem snu? I rozważam to jednak jako schronienie na trzy sezony (bez zimy).

    • Kijek może stać wbity w ziemię ukośnie, więc śpi się niejako pod nim. Stabilność jest dobra, ale zależy w mniejszym stopniu od masztu, w większym – od punktów mocowania. Nie jest to ideał. Jeśli będę mógł, kupię coś lepszego, ale na tą chwilę się sprawdza. Niestety, na patenty produkowane w USA średnio mnie nie stać, nie miałem zresztą czasu na ich ściągnięcie.

  2. Łukasz, co prawda nie testowaliśmy warunków poniżej -10 stopni no i mieliśmy ten komfort, że sprzęt wieźliśmy w sakwach (co daje komfort dodatkowych kilogramów), ale w sumie sprawdził się podobny system – dość gruba mata TaR (co prawda 3-sezonowa), z dodatkiem folii NRC i cienkiego, lekkiego kocyka zwiniętego lata temu na pokładzie Alitalii + porządny śpiwór puchowy (w naszym przypadku mysterious traveller) z rewelacyjnym docieplaczem StS (dokładnie tym, o którym piszesz – rzeczywiście nie podnosi komfortu o 11 stopni, nie ma szans, ale swoje robi). To wszystko w namiocie Marmota, który naprawdę rewelacyjnie oddycha i fajnie trzyma temperaturę. Niestety nie mogliśmy sobie pozwolić na merynosy, ale w swoim czasie udało nam się okazyjnie kupić zimową bieliznę termiczną Crafta i jesteśmy bardzo zadowoleni.
    W ogóle tak zupełnie całościowo – dzięki za mnóstwo cennych rad i patentów!

    • No właśnie, waga. W tej sytuacji sakwy to jednak ułatwienie. Po poprzedniej zimowej przygodzie i zeszłorocznej Islandii przeklinałem wagę namiotu. Tym razem go nie zabieram. A termika Crafta również znakomita, używam od lat.

      • Bez dwóch zdań. Nawet przy dwóch plecakach z namiotem jest ciężko. Sakwy to inna bajka. Kilogram w tą czy w drugą nie robi różnicy. Przy plecaku oszczędzam nawet na paście do zębów – albo ajona albo pasta koniecznie w plastikowej tubce. Każdy gram się liczy.
        Crafta kocham bardzo. Niedawno dokupiłam do kompletu bielizny drugą warstwę – bluzę. Doskonała i do biegania i na rower. A przy tym tak miła dla skóry!

  3. Cześć Łukasz! Zastanawia mnie opcja łączenia przez Ciebie śpiworów. Na jakiej podstawie podajesz zbliżoną komfortową temperaturę spania, gdy w śpiworze zimowym jest jeszcze ten letni. To jakaś suma lub iloczyn ich właściwości, czy po prostu podajesz to na podstawie doświadczenia. Chciałbym przetestować ten patent z moimi śpiworami niebawem, ale nie jestem pewien, gdzie wypadnie ta graniczna strefa komfortu, a nie chciałbym przesadzić.

  4. A propos bielizny termicznej – szukajcie w sklepach TK maxx. Bodajże miesiąc temu kupiłem tam komplet bielizny merynosowej Helly Hansen, o gramaturze 195 g/m2. Kosztował 180 zł, regularna cena jest ponad dwukrotnie wyższa. Zdarzają się też komplety merynosowe firmy XTM – australijska bądź nowozelandzka firma, nie pamiętam. Komplet można zgarnąć za 200 zł. Kupiliśmy trochę tej bielizny, teraz kupujemy dla znajomych jak się natkniemy 🙂

  5. Łukaszu, a czy te maty samopompujące Multimat da się gdzieś kupić w Polsce? Szukam czegoś na tegoroczny wyjazd do Norwegii i Superlite 25S wydaje się być o wiele lepszą opcją niż krótka mata samopompująca z Decathlona.

  6. Nie widziałem ich w Polsce. Moją kupiłem w Wielkiej Brytanii, krótko przed świętami .

  7. Łukasz,
    Czy masz jakieś patenty, jak zabezpieczyć śpiwór przed kondensacją pary wodnej? Z mojego doświadczenia wynika, że w pewnych warunkach nawet w teoretycznie dobrze wentylowanym namiocie dwupowłokowym śpiwór i tak robi się mokry.

  8. Multimata swego czasu dystrybuowała carpathia:
    carpathia.com.pl

  9. Pisząc o RidgeRest Regular w przypadku łączeniu dwóch karimat jako izolacji masz na myśli model SOLite o R-Value 2,8 czy Solar o współczynniku izolacji 3,5?
    Pytam, bo sam zastanawiam się nad kupieniem którejś z nich i przy warunkach zimowych używania razem z karimatą z decathlonu.

  10. Czesc.
    Bardzo mnie interesowal twoj „zimowy system do spania” z prozaicznego powodu.
    Dwa lata wstecz hardcorowo spedzilem w podobny sposob 3 noce w grudniu, w Karkonoszach.
    Do tej pory pamietam jak „ciagnelo” zimnem od ziemi, a przygoda zakonczyla sie zapaleniem pluc.
    Dlatego zastanawiam sie co jest lepsze, spanie na ziemi czy na przyklad docieplony hamak, ktory prawie zawsze mozna gdzies powiesic.

    • Z hamakiem doświadczeń nie mam, wybieram system, który mogę rozstawić także tam, gdzie nie ma lasów. Jeśli interesuje Cię spanie w hamaku zimą, poczytaj o sposobach izolacji i underquiltach, jakich się wtedy używa.

  11. qwertyu

    Też byłem kiedyś nastawiony sceptycznie do wkładki StS.
    Ale patrząc obiektywnie to 4*C komfortu daje zwykły bawełniany podkoszulek.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *