Niskie buty w wysokich górach? Czy taka kombinacja jest rozsądna? Wiosną zeszłego roku po raz pierwszy założyłem na nogi buty podejściowe Aku Rock Lite II GTX. Jak sprawdziły się przez minionych 8 miesięcy i jak zniosły wędrówkę przez prawie 2 i pół tysiąca kilometrów górami Iranu?

Wiosną zeszłego roku, gdy w pamięci świeżo miałem jeszcze zimowe przejście Karpat Słowackich, napisał się do mnie polski dystrybutor butów Aku z propozycją przetestowania jednego z modeli tej firmy, Rock Lite II GTX. Był to czas, kiedy zaczynałem planować przejście gór Zagros. Taka wyprawa wydawała mi się świetnym testem dla tego modelu. Ale czy rzeczywiście? Pustynne góry, wysokie na 3-4 tysięcy metrów i zbliżająca się zima, nakazywałyby raczej zabranie wysokich butów górskich. Z drugiej strony upały jakie miały mi towarzyszyć, sugerowały zabranie obuwia możliwie lekkiego. Zorientowałem się, że Rock Lite II, buty niskie, ale przystosowane do terenu górskiego, mogą być dobrym kompromisem tych sprzecznych wymagań. Zdecydowałem się wziąć je jako moje jedyne obuwie, które przejść miało irański Zagros. Udało się i dotarłem w nich do wybrzeża oceanu. Jak sprawdziły się te buty w ciągu 76 dni nieprzerwanej eksploatacji?

Buty podejściowe – co to takiego?

Rock Lite II GTX to buty poniżej kostki, należące do tzw. butów podejściowych (ang. approach shoes). Kategoria ta jest czymś pośrednim między butami do wędrówek oraz wspinaczkowymi. Niskie i lekkie, dają komfort podczas długich wędrówek, a miękka guma z jakiej wykonany jest bieżnik podeszwy, zapewnia dobre tarcie w kontakcie ze skałą, umożliwiając pokonywanie stromych odcinków skały, a nawet łatwych dróg wspinaczkowych. Są zazwyczaj węższe i bardziej dopasowane do stopy niż typowe obuwie trekingowe.

Buty uszyto z zamszu połączonego z niewielkimi wstawkami z materiału. Za odpowiednie tarcie na skale odpowiada podeszwa z gumy Vibram Predator, pomiędzy cholewką, a podeszwą znajduje się sztywna pianka EVA zapewniająca amortyzację. Czubek i pięta buta zabezpieczone są gumowymi otokami, chroniącymi przed mechanicznymi uszkodzeniami. Wnętrze buta to wyściółka pochłaniająca wilgoć oraz membrana Gore-Tex. Waga jednej pary wynosi około 800 g.

Pierwsze wrażenie i komfort marszu

Wyjęcie z pudełka leżą jak ulał. Tego bałem się na początku: dopasowane do stopy buty podejściowe są często wąskie. Te mogę jednak założyć na moją szeroką stopę i wciąż zachować poczucie swobody. Sznurowanie buta, sięgające prawie czubków palców, pozwala je dobrze dopasować. To dopasowanie mogę nawet regulować, zaciągając sznurowadła luźniej na przodzie, a ciaśniej przy kostce lub odwrotnie. Dzięki temu w gorącym klimacie jestem w stanie założyć cienką skarpetę biegową, w chłodnym – grubszą, wełnianą i cały czas czuć swobodę w chodzeniu. W trudnym terenie wiążę buty bardzo ściśle, na podobieństwo wspinaczkowych, co daje lepsze wyczucie skały.

Aku Rock Lite II GTX sprawiają wrażenie wąskich i dopasowanych, mimo to nie miałem problemu z wędrowaniem w nich po 12-15 godzin dziennie. Kilka milimetrów wibramu i gęsta pianka dobrze amortyzowały kroki, przynajmniej do czasu gdy się starły (o czym niżej). Pęcherzy i odcisków brak, zdarzyły się za to pojedyncze obtarcia, zwłaszcza w gorącym klimacie.

W miejscach gdzie teren stawał się trudny, marsz wymagał większej uwagi. Góry Zagros to niełatwy teren do wędrowania, są to często niewielkie kamienie, drobny żwir i piasek, spoczywające na twardym podłożu. Marsz po zboczu pokrytym takim luźnym materiałem jest trudny, wszystko co leży wokół Ciebie osuwa się, zmieniając krok w niekontrolowany poślizg.

W takim terenie nie czułem różnicy pomiędzy podejściówkami, a lekkimi butami górskimi. Wysokość cholewki nie miała podczas tej wędrówki znaczenia, istotne było raczej to, czy stopa stabilnie spoczywa w bucie, nie przekręca się na boki ani nie przesuwa w przód lub w tył. To właśnie trudne odcinki drogi przez Zagros pokazały, że niskie buty były optymalną decyzją. W butach za kostkę czułbym się może ciut pewniej, ale nie byłbym w stanie wytrzymać w nich 35-stopniowego upału. Niskie obuwie w trudnościach wymagało większej ostrożności przy stawianiu kroków, odpłacało jednak komfortowym marszem nawet w południowym słońcu.

Aku Rock Lite

W kamienistym terenie niezbędny okazał się gumowy otok, chroniący czubek przed stopniowym niszczeniem. W butach projektowanych w skalisty teren ten drobny element zmienia naprawdę dużo.

Ostatecznym testem był moment, gdy około 25 dnia wędrówki, z własnej winy, zapchałem się w kilkusetmetrową ścianę, w rejonie miasta Kermanszach. Dotarcie do ścieżki wymagało zejścia 700-800 metrowym, wapiennym urwiskiem, w trudnościach do III+ (małych dla przeciętnego wspinacza, ale poważnych, gdy schodzi się nimi bez jakiejkolwiek asekuracji, z 15-kilogramowym plecakiem i w dużej ekspozycji). Tamtego dnia Aku pokazały pazur jako buty wspinaczkowe i zdały egzamin bardzo dobrze. Na suchej skale umożliwiały balansowanie między niewielkimi, obłymi stopniami, a nawet na płaskich fragmentach, gdzie stopy opierałem wyłącznie na tarcie. Przednia część podeszwy dawała bardzo dobre wyczucie skały, prawie jak klasyczny but do wspinaczki. Zabrzmi to patetycznie, ale czułem, jakby uratowały mi życie. Żaden klasyczny but trekingowy nie pokonałby takiego zejścia jak tamto.

Oczywiście takie obuwie też ma swoje ograniczenia. Podczas wspinaczki skalnej, powyżej pewnego stopnia trudności konieczne będą buty wspinaczkowe, dające możliwość postawienia stopy na jeszcze mniejszych stopniach. Dodatkowo Vibram w podejściówkach posiada rowki, w które lubi wchodzić błoto, działające jak warstwa poślizgowa. Przekonałem się o tym, pokonując kilka mokrych rys, z których moje buty po prostu wyjeżdżały. Ich oczyszczenie, ze względu na brak gładkiej podeszwy, było trudniejsze. Tylko że… mogłem wziąć do Iranu jedną parę. Marsz drogą, ścieżką i w dzikim terenie, a na koniec wspinaczka w pionowej ścianie – trudno znaleźć buty, które potrafiłyby to wszystko. Tym udało się to bardzo dobrze.

No i waga – są prawie dwukrotnie lżejsze od tradycyjnych butów górskich. Nie ma uczucia „ciągnięcia” nóg do ziemi, jakie towarzyszy maszerowaniu w ciężkim obuwiu  trekingowym, zwłaszcza na 30-tym kilometrze danego dnia.

Wodoodporność

Pierwszy test butów nastąpił w polskich i słowackich Beskidach, przy dobrej pogodzie, nie wiedziałem więc jak sprawdzi się membrana Gore w deszczu. Jadąc do Iranu nie spodziewałem się zresztą opadów, poza śniegiem leżącym w wysokich partiach Zagrosu. Szybko przekonałem się o swojej pomyłce, gdy na północy kraju zaczęło regularnie lać. Czasem była to kapryśna mżawka, czasem długotrwała ulewa. Poza takimi, dość skrajnymi jak na Iran warunkami, często pokonywałem w nich górskie potoki i wielokrotnie brodziłem w śniegu, leżącym na wysokich grzbietach i przełęczach.

Jak sprawdza się membrana w butach podejściowych?

Nie zdarzyło się, aby woda z kałuż, płytkich zasp śnieżnych czy strumieni pokonała barierę Gore-Texu. Chodząc przez takie miejsca wyjmowałem z butów kompletnie suche stopy. Podobnie podczas krótkotrwałych deszczów, które przychodziły i znikały. Kłopotem były jednak uporczywe, długotrwałe opady. Ograniczenia niskich butów widać właśnie w deszczową pogodę, gdyż żadna membrana nie pomoże, kiedy deszcz wlewa się do nich od góry, spływając po spodniach i przesiąkając przez ochraniacze. Rozwiązaniem byłoby ochraniacze z membraną lub wodoodporne spodnie, które osłaniałyby but od góry. Jeśli więc spodziewasz się długich opadów, a nie znosisz uczucia mokrych stóp w butach, warto zabezpieczyć się na jeden z tych dwóch sposobów. Niskie buty schną za to zdecydowanie szybciej.

Oddychalność

Tym niezbyt szczęśliwym terminem określa się zdolność buta do odprowadzenia wilgoci nagromadzonej we wnętrzu. Krąży o niej mit, powielany przez niedoświadczonych sprzedawców, speców od marketingu i wielu klientów: membrana w bucie nie zwiększy jego oddychalności – nigdy. Jeśli zatrzymuje wodę od zewnątrz, zawsze będzie barierą dla pary wodnej, usiłującej opuścić wnętrze. Producenci mogą prześcigać się w wymyślaniu coraz lepszych rozwiązań, póki co membrana jest jednak kompromisem między odpornością buta na przemakanie, a zdolnością do usuwania wilgoci na zewnątrz. Naprawdę oddychającymi butami zawsze będą sandały.

Buty pustynne z zasady nie mają membrany, co pozwala na odprowadzenie dużej ilości potu. Zabierając w Zagros buty z Gore-Texem obawiałem się czy moje nogi nie zagotują się w butach. I tu niespodzianka. Przez pierwsze 2 tygodnie wędrówki, gdy upał sięgał ponad 35 stopni, niemal w ogóle nie odczuwałem dyskomfortu. Żadnych odparzeń ani obtarć, nie było konieczności zdejmowania buta w połowie dnia, by dać odetchnąć stopom. W kamienistym terenie regularnie zakładałem do nich ochraniacze Inov8 Debris Gaiter, zamykające but od góry i dodatkowo ograniczające wentylację. Również żadnych problemów.

Aku Rock Lite

Uczucie przegrzania pojawiło się pod koniec drogi, na 2 tygodnie przed Oceanem Indyjskim, gdy wszedłem na rozgrzaną słońcem pustynię. Radziłem sobie wtedy zdejmując buty na postojach.

Dlaczego, mimo mimo upału, moje Aku nie sprawiały kłopotów? Otóż za oddychalność buta odpowiada nie tylko rodzaj membrany, ale również sposób jej połączenia ze skórą. Nawet kosmiczna technologia zawiedzie, gdy przymocować membranę warstwą kleju, całkowicie blokującą jej mikroskopijne pory. Dobry sposób łączenia membrany z resztą buta nie zablokuje  jej zdolności do przepuszczania wilgoci. Technologia mocowania Gore-Texu wewnątrz buta, może więc mieć większe znaczenie niż rodzaj użytej membrany. W moim modelu producent wywiązał się z zadania wzorowo.

Wytrzymałość

Pierwsze elementy jakie sprawdzam w nowych butach to podeszwa i gumowy otok, które z czasem mają tendencje do odklejania się. Tu na szczęście nie było żadnych wad. Aż do końca wędrówki podeszwa nie zaczęła odchodzić. To ona była jednak elementem, którego zużycie stało się najbardziej widoczne. Potrzebowałem około 1500 – 1700 km, aby warstwa wibramu na piętach starła się, odsłaniając śródpodeszwę wykonaną z pianki EVA. Pianka ta jest mniej wytrzymała od gumy, zaczęła więc ścierać się szybko. Widząc, że pod koniec drogi mogę szorować pietami po ziemi, podklejałem buty kawałkami miękkiej gumy, znajdowanymi po drodze. Działały świetnie, niestety – irański klej już nie, zabieg powtarzałem więc co drugi dzień. Gdy zapas kleju wyczerpał się, a w okolicy zabrakło wiejskiego sklepu AGD, szedłem przed siebie, coraz mocniej niszcząc podeszwy. Na mecie pięty butów były starte tak, jak pokazuje niniejsze zdjęcie:

Aku Rock Lite

Drugim miejscem zużycia podeszew były ich środki. Tam wibram nie uległ przetarciu, choć stał się wyraźnie cieńszy. Doszły do tego obtarcia spowodowane upałem, co sprawiło, że przez ostatnie 2 tygodnie wędrówki czułem pod stopą każdy kamyk. Podeszwy wydają mi się jakby obliczone na pokonanie dokładnie tego dystansu, jaki miałem do przejścia.

Aku Rock Lite

Skóra oraz szwy trzymały się bez zarzutu. Przez minionych 10 lat moim głównym problemem w butach było właśnie pękanie skóry oraz szwów w ich przedniej części. W Rock Lite II przez prawie 2000 kilometrów nie obserwowałem żadnych objawów. Dopiero na ostatniej prostej pęknięcia na wylot w miejscach największego zużycia – na połączeniu skóry z gumowym otokiem oraz na szwach po zewnętrznej stronie. Były na szczęście niewielkie, bez znaczenia dla komfortu chodzenia.

Aku Rock Lite

Zużycie skóry na połaczeniu z otokiem, około 1600-1800 km od startu…

Aku Rock Lite

…i po powrocie do Polski, z ponad 2500 km na liczniku

Ponad 2000 kilometrów nie zrobiły wielkiego wrażenia na wnętrzu butów. W obydwu wyściółka wewnętrzna przetarła się punktowo na piętach, zaś wkładki są ledwie naruszone. Tak trwałego wykończenia nie widziałem w żadnych moich butach górskich.

Aku Rock Lite II – Podsumowanie

Do mety dotarłem po 76 dniach wędrówki. Jeśli do przejścia gór Zagros dodać wędrówki w Beskidach i górach Turcji, łącznie służyły mi około 90 dni, przechodząc ponad 2500 km. To duża odległość jak na jedną parę. Większy dystans zdarzyło mi się przejść tylko w drodze do Santiago de Compostela, tam jednak teren był łatwiejszy, a buty już w połowie drogi mocno zużyte. Przejście Karpat w 2013 roku to 2000 kilometrów i doszczętnie zniszczone Karrimory. Wyruszając do Iranu byłem przygotowany na konieczność naprawy butów po drodze lub wędrówkę w sandałach. Tymczasem podejściówki Aku nie tylko pokonały trudną drogę i doszły do celu w dobrym stanie, ale po drobnych naprawach mogą posłużyć jeszcze kolejny sezon. Śmiało mogę porównać je z wysokimi Meindl Engadin lub alpejskimi La Sportiva Makalu. Te trzy pary są całkowicie różne, łączy je jednak fakt, że były najlepszymi butami górskimi jakie kiedykolwiek nosiłem.

Aku Rock Lite

Zabierając do Iranu buty Aku postawiłem ich dystrybutorowi warunek: bez względu w jakim stanie wrócą, ich test będzie rzetelny lub nie będzie go w ogóle. Cieszę się, że firma przystała na ten warunek, a ja miałem okazję sprawdzić nowy rodzaj wędrówki – był to mój pierwszy długi treking w lekkim obuwiu. Droga przez Zagros potwierdziła moje przypuszczenie: długi marsz, nawet poza szlakami, niekoniecznie wymaga technicznego, wysokiego obuwia. Liczącą setki, a nawet tysiące kilometrów drogę przez góry można zrobić w lekkich, ale dobrych butach do kostki.

Ich zalety?

  • duża uniwersalność zastosowań – do wędrówki, wspinaczki i wszystkiego co pomiędzy, a także codziennego użytku oraz w dalekie podróże, niekoniecznie górskie
  • komfort noszenia połączony ze stabilnym trzymaniem stopy,
  • wytrzymałe materiały i bardzo dobre szycie.

Czy coś bym w ich poprawił? Tak, ale tylko jedną rzecz: stosując nieznacznie grubszą podeszwę. Dodatkowe 2 mm wibramu w środkowej części buta i 3-4 mm na pięcie sprawiłyby, że nad cieśninę Hormuz dotarłbym w ledwie znoszonych butach.

21 komentarzy

  1. Teraz czekam na krótki tekst o sandałach DIY 😉
    Chyba będę znowu gumę kupował, tym razem trochę grubszą, daj znać jeśli jesteś zainteresowany

  2. Świetny opis Łukaszu, – dzięki Twoim zmaganiom z górami Za Grosz 😉 być może te buty zostaną usprawnione według zawartych tu spostrzeżeń.
    Sam poszukuję wygodnych długodystansowych butów, najlepiej nieco wyższych – „mid”, ale na razie wszystko nadaje się na krótką metę dla niedzielnych piechurów.
    Interesują mnie buty lekkie, wytrzymałe i wygodne, mogą nawet być brzydkie i przez lata nieupiększane. Gdyby te Aku Rock II GTX producent wykonał w wersji Mid z grubszą podeszwą, to chętnie bym je dał do przetestowania moim stopom 🙂

    Gratuluje kolejnej świetnej wyprawy, powodzenia w kolejnych zamierzeniach…
    …i do zobaczenia na szlaku!

    Pozdrawiam,
    Yatzek

  3. Yatzek!

    Są produkowane w wersji mid pod nazwą: aku rock lite mid

  4. W sumie się zgadza, te midy są jednak trochę podchodzące pod buty wysokie, ale waga je ratuje. Obejrzałem je w katalogu, teraz muszę gdzieś na żywo. Będę chyba zbyt drobiazgowy, ale gdyby miały jeszcze jedną parę haczyków na sznurowadło poniżej tych dwóch najwyższych, to znacznie by ułatwiły wiązanie strefowe, np. dół ciasny, góra luźna bądź odwrotnie.
    Ale bardziej mi chodzi o podeszwę, wygląda na tak cienką jak w testowanych w Zagros. A ja też dużo chodzę i nie chciałbym zmieniać butów co sezon.
    Dzięki za info, panowie 🙂

  5. Witam Panie Łukaszu
    Zastanawiałem się właśnie nad zakupem podejściówek, ale cały czas się obawiam niskich butów i tego ze kostka będzie nieusztywniona.
    Te AKU, które Pan testował mają także wersję Rock Lite Mid GTX z cholewką za kostkę, może to by było dobre rozwiązanie ??
    No chyba że moje obawy przed niskimi butami są niepotrzebne i warto spróbować…

    pozdrawiam

    • Wersja za kostkę to oczywiście dobre rozwiązanie, jeśli ktoś nie może się przekona do niskich butów. Ja szybko przyzwyczaiłem się do Rock II. Sądzę, że to kwestia przyzwyczajenia, wypróbowania niskiego obuwia na łatwiejszym szlaku, zanim wejdziemy w trudny teren. W góry pokroju Tatr czy Beskidów wziąłbym je bez wahania.

      Warunek byłby jeden: wędrówka na lekko. Idąc na długi treking i mając np. 25 kilogramów bagażu , który przenosi środek ciężkości ku górze i zwiększa obciążenie stawów, wybrałbym już buty wysokie.

  6. Wielkie dzięki za ten tekst!
    Od pewnego czasu moja intuicja szła w tym kierunku, że podejściówki naprawdę dają radę i tym oto tekstem przechyliłeś szalę 😉
    Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam!

  7. Aż się zdziwiłem, że taka szczegółowa recenzja. Tak się wydaje, że buty za kostkę stabilizują najlepiej, ale równie ważna, jeśli nie ważniejsza jest technika stawiania stopy. Ostatnio coś o tym czytałem tutaj http://przyczyny-objawy-leczenie.pl w dziale poświęconym anatomii. Wiadomo, dla takiego wprawnego chodziaża jak ty, to prawdopodobieństwo kontuzji jest mniejsze nawet przy 2500 km. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  8. Ja się dziwie że buty się sprawdziły , może teraz jakieś lepsze robią ?
    W 2011 przeszliśmy w butach Aku około 1000 km z Kętrzyna do Wilna i potem z Ogrodnik na Pola Lednickie tzw. Camino Polaco i powiem szczerze że były super wygodne, lekkie ale zarówno moje buty jak i żony były do wyrzucenia ze względu na dziury w podeszwie. Niestety nie dało się reklamować bo nawet nie zostawiliśmy sobie paragonu. Zastanawiam się na ile zależy to od podłoża po którym się chodzi i od tego w jaki sposób stawia się kroki.

  9. Miałem przyjemność kilka tygodni temu wysłuchać prezentacji Łukasza z wyprawy do Iranu. Bardzo mnie zainspirowała nie tylko w kwestii atrakcyjności tej nieznanej mi części świata, ale również co do koncepcji konfrontacji z górami w niskich podejściówkach. Jeśli kogoś interesują Aku Rock Lite, to zapraszam do mojego sklepu. Na hasło IRAN otrzymacie 15% rabatu. http://www.litepack.pl/aku-rock-lite-2-gtx.html

  10. Autor w tytule i tekście określa testowane buty jako Acu Rock II GTX, jednak na zdjęciach występuje ewidentnie model Acu Rock Lite II GTX. To dwa różne modele…

  11. Agnieszka

    Witam! Wybieram się pod koniec sierpnia na Camino de Santiago. Biorę ze sobą sandały Teva, ale chcę też buty zamknięte. Dziś mierzyłam ten model EKU. Zastanawiam się tylko czy to nie „strzał z armaty”, może poszukać tańszych butów? Mam zamiar przejść około 500 km. Będę wdzięczna za radę.

  12. Fajny test – nieźle dojechałeś te biedne butki. Jestem aktualnie na kupnie butów. Myślałem o SALEWA ale ostatecznie wybieram między AKU – zastanawiam się nad wersją ROCK, ROCK Lite i NUVOLA. Twoja recenzja potwierdziła moje przypuszczenia, że nie ma co kupować wysokich butów trekkingowych jeśli wybieram się do Ameryki Południowej, w okresie gdy tam będzie panowało tropikalne lato. Dodatkowo uzupełniam zestaw o sandały KEEN Cleanwater – gdyż Newport wyglądają komicznie (jak klapki kroksy 🙂

  13. Cześć,

    Jakiej alternatywy używasz obecnie? Planowałem zakup „Aku Rock Lite II GTX” czyli coś wodoodpornego w czym nie ugotuję nogi ale obecnie są wszędzie wysprzedane. Nawet na stronie producenta nie można już ich kupić. Co teraz niskiego polecasz o podobnych parametrach?

    • W tej chwili chodzę po górach w dwóch parach. Pierwsza to Salewa Mountain Trainer – typowe podejściówki podobne do butów Aku, bardzo dobre. Przeszedłem w nich Główny Szlak Świętokrzyski i Mały Beskidzki oraz kilka krótszych tras. Drugą, którą mam od niedawna, są Salewy Firetail 3. Te są wyraźnie szersze z przodu i są wygodniejsze dla osoby o szerokiej stopie, są też lepiej wentylowane – maja membranę GTX, ale boki i język to nie skóra, ale lekka siatka. Obydwie pary zabiorę w tym roku na długie szlaki, w Alpy i prawdopodobnie na Bliski Wschód.

      • Hmm z tego co widzę są różne wersje tych butów ale ty w obu przypadkach masz na myśli te z goretexem czyli?
        Salewa Mountain Trainer GTX
        Salewy Firetail 3 GTX
        bo wiesz są też bez gtx 😉

        W obu przypadkach wodoodporne? W tym drugim modelu woda nie przedostaje się podczas deszczu przez tą wspomnianą siateczke?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *