Gdy wziąć pod lupę sprzęt do spania na szlaku, dwóm rzeczom poświęcamy sporo uwagi: to namiot/tarp i śpiwór. Trzeci, czyli mata, zazwyczaj wybierany jest „jak leci”. Warto jednak przemyśleć jej wybór. To, na czym śpisz, odpowiada znacząco za komfort biwaku – bardziej, niż się zazwyczaj wydaje.

Wybór maty na wędrówkę wydaje się banalny: ostatecznie wystarczy kawałek pianki, który zrolujesz i przytroczysz do plecaka. Staje się trochę mniej oczywisty, gdy planujesz wycieczkę z małym plecakiem (przy którym wielka, zwinięta mata będzie przeszkadzać), wyjście na szlak zimą lub marsz na długim dystansie. Jak wtedy dostosować Twoje górskie „łóżko” do panujących warunków?

Podstawa

Na rynku znajdziesz obecnie setki mat przeznaczonych do biwakowania. Zasadniczo można podzielić je na 3 grupy:

  • karimaty piankowe,
  • maty samopompujące,
  • materace dmuchane.

Karimaty to pierwszy i podstawowy wybór turysty. Są tanie, odporne na uszkodzenia (nawet z dziurą po ostrym kamieniu będą działać) i uniwersalne. Zajmują jednak sporo miejsca po zwinięciu i zazwyczaj troczy się je na zewnątrz plecaka. Takie rozwiązanie nie jest złe, póki nie zawadza w marszu. W gęstych zaroślach może jednak przeszkadzać, kiepsko sprawdza się też na silnym wietrze. Podczas trawersu Islandii karimata była moim utrapieniem, zwiększając powierzchnię plecaka i podatność na porywy wiatru.

Maty samopompujące to laminaty pokryte cienkim nylonem, wypełnione elastyczną pianką. Po odkręceniu zaworu, pianka rozpręża się, wypełniając powietrzem. Są grubsze od karimat. Zwiększa to ich ciężar, ale sprawia, że są wygodniejsze i lepiej izolują od zimnego podłoża. Dzięki zdolności do kompresji zabierają też mniej miejsca. Więcej o nich napisałem niedawno w artykule na 8academy.

Materace dmuchane do stosunkowo najnowszy patent. Nie mają nic wspólnego z ciężkimi materacami gumowymi, zabieranymi od dziesiątków lat na kempingi i plaże. Współcześnie to lekkie konstrukcje z nylonu, uszczelnione i wypełniane powietrzem, lekkie i bardzo pakowne. Używają ich miłośnicy długich dystansów i ludzie liczący każdy gram.

Izolacja

Rozważając sen w niskich temperaturach sporo uwagi poświęcamy śpiworom. Znacznie mniej temu, na czym leżymy. To błąd: nasze poczucie ciepła mocno zależy od izolacji od gruntu, którego temperatura bywa nieraz bardzo niska. Szczególnie zimą cienka mata może spowodować niekontrolowaną ucieczkę Twojego ciepła do podłoża.

Jaką grubość wybrać? W opisach poszczególnych modeli znajdziesz współczynnik tzw. „R-value”, będący miarą izolacji dla danej maty. Niestety, europejscy i amerykańscy producenci mają różną definicję tego wskaźnika, wynikającą ze stosowania różnych miar. W USA będą to jednostki imperialne (stopa, funt czy cal). Producenci europejscy stosują układ SI (metry, kilogramy). Efekt? Zerknij na etykiety amerykańską i brytyjską, a odniesiesz wrażenie, że ta pierwsza jest kilka razy cieplejsza. Dokładnie 5,7 raza, bo tyle różni się amerykański „R-value” od europejskiego.

Aby dodatkowo zaciemnić sytuację, niektórzy producenci (np. brytyjski Multimat) używają współczynnika TOG. Tu sprawa jest już łatwiejsza: 10 TOG = 1R, wyrażony w europejskiej skali SI.

Przelicznik jest więc następujący:

10 TOG = 1 R europejski (w jednostkach SI) = 0,175 R USA (w jednostkach imperialnych)

Przykład: moja mata RidgeRest to karbowana pianka o grubości 1,5 cm. Producent deklaruje jej izolację jako R=2,6. Jest to jednak produkt amerykański, co oznacza, że po przeliczeniu na europejskie jednostki SI otrzymamy R= 0,45 lub TOG=4,5.

Takie zamieszanie ostatecznie odbija się na klientach. Skąd można wiedzieć, który z tych dwóch systemów stosuje np. firma z Australii? Choć był dawną kolonia brytyjską, kraj ten przyjął system metryczny. Mimo to, opis techniczny australijskiej maty Sea To Summit zawiera współczynnik R według miary amerykańskiej. Rzut oka na rynek pokazuje, że gros producentów wprowadziło system pochodzący z USA. W tym zestawieniu także go stosuję.

Teoria na bok. Jakiego współczynnika izolacji potrzebujesz? Jeśli oscyluje on w okolicach 1, masz do czynienia z modelem letnim. Mata 3-sezonowa powinna mieć R = około 2. Na zimowy biwak zabierz taką o R w okolicach 4 lub więcej.

Rozmiary

W konkurencji „rozmiar po spakowaniu” przodują materace dmuchane. Puste w środku, zwijają się do rozmiaru butelki 0,7-1 l. Nieco więcej miejsca zajmą maty samopompujące, wypełnione pianką. Pewne modele samopompujące starają się „gonić” za materacami – to ażurowe konstrukcje, w których pianka zajmuje 60-80-% objętości, resztę zaś wypełnia powietrze (Therm-a-Rest EvoLite) Są one czymś pośrednim między tymi dwiema kategoriami. Klasyczne karimaty są z zasady największe i rzadko zmieścisz je do wnętrza plecaka.

Co wybrać?

Idealnym rozwiązaniem na szlak byłaby jedna mata, lekka (a więc i minimalna po zwinięciu), dobrze izolująca od zimna i tania. Niestety, w trójkącie „cena – waga – izolacja” z trzech parametrów da się połączyć tylko dwa. Można więc znaleźć maty lekkie i znakomicie izolujące od podłoża, nawet zimą, jednak za wysoką cenę. Oszczędzając na kasie musisz pójść na kompromis z wagą lub współczynnikiem izolacji. Taka mata nie będzie uniwersalna. Jeśli kupisz dużą i grubą „samopompę” na zimowy biwak w Beskidach, niekoniecznie będzie ona idealna na weekendowy wypad latem.

maty_izolacja_waga

W praktyce stosuję rozwiązanie, o którym wspomniałem już, opisując mój zimowy system do spania. Przez lata nagromadziłem w szafie sprzętowej kilka (w tej chwili aż 4!) różne maty, które dobieram zależnie od warunków i długości wyjazdu. Moje warianty to:

„Ultralight”

Patent, który zastosowałem na przejściu Głównego Szlaku Beskidzkiego. Kiedy waga i rozmiar bagażu są absolutnym priorytetem, zabieram do spania 5-mm matę do gimnastyki ze sklepu sportowego. Jest ona przycięta do rozmiarów 102 x 45 cm i idealnie mieści się wzdłuż tylnej ścianki mojego małego plecaka. Na szybkich przejściach używam jej jako usztywnienia. Fabryczna „płyta” w plecaku waży 90 g, zaś moja lekka mata – 83 g. Stosując taki patent oszczędzam więc na wadze, tak, jakby ciężar mojej maty wynosił zero. Śpiąc na niej, pod nogi podkładam kawałek folii NRC i 1 bluzę.

Komfort snu na 5-mm piance nie każdemu będzie odpowiadał. Nie zastosowałbym go na długiej wędrówce, podczas której sen i regeneracja są kluczowe. Na szybkich przejściach, kiedy marsz zajmuje 14-15 godzin dziennie, rzadko miewam jednak problemy z zaśnięciem. Tak cienkie „posłanie” nie ma więc wtedy znaczenia. To jednak patent dla tych, co nie wymagają dużego komfortu.

mata_gory_plecak_lekka
Wędrówka „ultralight”: mata z cienkiej pianki jako usztywnienie plecaka

Wędrówka 3-sezonowa

Przez prawie 10 lat moim uniwersalnym patentem była mata RidgeRest Regular. Jej karbowany przekrój sprawia, że przy grubości 15 mm waży 340 g. W teorii trzysezonowa, sprawdziła się dobrze także zimą. Zbudowana jest z pianki o zamkniętych porach, nie chłonie więc wody i nawet potraktowana nożem będzie służyć dalej. Jeśli szukasz czegoś, co daje 100% pewność działania, ale nie wymagasz bardzo dużego komfortu i izolacji – RidgeRest będzie bardzo wszechstronną kombinacją. Jej jedyną wadą jest rozmiar. Nawet ciasno zwinięta i przytroczona do plecaka, znacząco powiększa jego gabaryty, co ma znaczenie na silnym wietrze lub w lesie. Zajmuje połowę tego, co mój 50-litrowy plecak.

Zmniejszając rozmiar mojego bagażu, starałem się też zmniejszać rozmiar mojej maty. Chciałem, by podczas długich wędrówek mieściła się, zwinięta, w bocznej kieszeni plecaka albo jeszcze lepiej – w jego wnętrzu. Priorytetem nie była już izolacja, ale gabaryty po spakowaniu oraz komfort snu. Te warunki najlepiej spełnia materac dmuchany.

Od zeszłego roku zabieram na szlaki materac Sea To Summit Ultralight. To najlżejsza (400g) i najprostsza konstrukcja tej firmy. Powłoka z cienkiego nylonu tworzy jedną komorę. Spodnia i wierzchnia warstwa są w ponad 100 miejscach sklejone ze sobą, tworząc coś przypominającego sieć komórek. Matę należy po po prostu nadmuchać, by była gotowa do snu. Samo napełnianie odbywa się poprzez 2-stopniowy zawór. Otworzenie jego pierwszej części tylko umożliwia wdmuchiwanie powietrza, bez obawy, że będzie się ono cofać. Dopiero otwarcie drugiej pozwala na jego wypuszczenie. Rozwiązanie jest proste i skuteczne. Jej rozmiar (184 x 55 cm, kształt zwęża się ku dołowi) pozwala rozpłaszczyć się na niej w całości nawet wysokiemu użytkownikowi.

Komfort snu jest nieporównywalny z karimatą – 5 cm powietrza robi swoje, pozwalając na regenerację na długim szlaku. Po zwinięciu zajmuje jednak tyle, co butelka 0,7 l, dzięki czemu wcisnę ją do każdego bagażu.

Cienki nylon z początku może budzić obawy. Po pierwsze o możliwość przebicia, po drugie – o dźwięki, jakie będzie wydawał w nocy. To drugie może mieć uzasadnienie, ale dla najbardziej wrażliwych osób: cienki nylon nie skrzypi dużo bardziej niż ten w matach Ther-a-Rest’a czy innych. Jego wytrzymałość testowałem, śpiąc na górskich ścieżkach. Dbałem oczywiście, by w materiał nie wbijały się żadne duże kamienie czy gałęzie. Drobny żwir nie zostawił jednak na powłoce żadnego śladu. Chcąc przedłużyć jej żywotność, pod matę można podłożyć odpowiednio przycięty kawałek nylonu czy Tyveku. Zawsze warto też mieć zestaw naprawczy do Twojej maty.

Alternatywą dla niego jest model Therm a Rest NeoAir Xlite. Przy podobnych wymiarach waży tylko 325 g, dając znacznie wyższy współczynnik izolacji (R=3,2 w porównaniu z 0,7). Jego cena jest już duża.

Drugim patentem, jaki stosuję, jest mata samopompująca. Jest ona wygodniejsza od zwykłej karimaty (2,5 cm vs 1,5 cm grubości). Aby pogodzić niską wagę z dobrą izolacją, wybrałem matę o długości 120 cm, Multimat Adventure S, ważącą 360 g. Używam jej podobnie, jak krótkiej karimaty: gdy większość ciała spoczywa wygodnie na niej, nogi lądują na bluzie, a głowa na plecaku. Jest równie wygodna co materac dmuchany, choć po spakowaniu nieco większa.

Mata w góry w potrójnym wydaniu: samopompująca (Multimat Superlite S), piankowa (RidgeRest Regular) i materac (Sea to Summit Ultralight).

Zima

Materace dmuchane można stosować także zimą. Te bardziej zaawansowane posiadają wewnątrz 2 warstwy komórek powietrznych, a najcieplejsze także wewnętrzną ocieplinę. Najcieplejsze z nich to połączenie niskiej wagi oraz wysokiej izolacji. Jeśli szukasz takiej kombinacji, przyjrzyj się 2 modelom:

  • Sea To Summit Comfort Plus Insulated
  • Therm a Rest NeoAir XTherm

Obydwa posiadają współczynnik R w okolicach 5-6  i grubość 5-6 cm. Przy wadze 725 g w przypadku pierwszego to bardzo dobry wynik. Model NeoAir to już tylko 500 g, co jest świetnym osiągnięciem. Taki materac jest idealny przez cały rok – wystarczająco lekki, by zabierać go latem, dość ciepły, by służył podczas mroźnej zimy. Wszystko to jednak kosztem ceny: 600-800 zł.

A jeśli nie chcesz wydawać aż tyle?

Mój system na zimne miesiące opisałem już w artykule o zimowym biwaku. Jego filozofia jest prosta: zamiast maty specjalnie na zimę, składam w jedno legowisko dwa z powyższych modeli. Najwygodniejszą kombinacją jest mata samopompująca Multimat Adventure S położona na karimacie RidgeRest. Podobnym rozwiązaniem, ale zajmującym mniej miejsca, jest „samopompa” Multimat i materac Sea To Summit. W obu przypadkach waga takiego zestawu wynosi 700-750 g, odpowiada więc przeciętnej macie samopompującej w rozmiarze „Regular”. Izolacja od śniegu, lodu czy przemarzniętego gruntu jest zaś wystarczająca.

Uwagi na koniec

  • Materace lub maty samopompujące dają większy komfort snu, zwłaszcza jeśli sypiasz na boku. Biodra i żebra dużo mocniej wbijają się w podłoże, niż plecy. Jeśli często śpisz właśnie w tej pozycji, rozważ grubszy model maty lub podłożenie pod nią dodatkowej warstwy.
  • Grubsze materace i maty są bezpieczniejsze, gdy deszcz przemoczy Twój namiot – śpiąc na nich jesteś wyżej nad poziomem gruntu, niż na cienkiej karimacie.
  • Jeśli wybierzesz materac lub matę samopompującą, dbaj o posprzątanie podłoża, na którym śpisz z kamieni i gałęzi. Szczególną uwagę zwróć na gałęzie z kolcami. Jeśli śpisz pod tarpem, dla bezpieczeństwa podłóż pod matę cienki fragment materiału. Zawsze miej też ze sobą mały zestaw naprawczy (klej + łatki).
  • Jeśli używasz środka na komary z DEET, unikaj kontaktu substancji z Twoją matą/materacem – co prawda nie narusza ona nylonu, ale niszczy jego impregnację. Trzymaj też matę z dala od kwasów (nylon szybko rozpada się w kontakcie np. z elektrolitem akumulatora) oraz źródeł ognia.
  • Maty samopompujące przechowuj rozłożone, z otwartymi zaworami, by umożliwić choćby minimalną cyrkulację powietrza. Materace dmuchane trzymaj luźno złożone, nigdy ściśnięte w ich firmowych pokrowcach.

12 komentarzy

  1. Czesc,

    Ostatnio testowalem mate mammut light pump w warunkach zimowych w srodkowej Norwegii i nie odczuwalem dyskomfortu zadnego naszczescie, chociaz bylo zaledwie -4/5 C takze nie jestem w stanie ocenic finalnie na ile jest dobra ta mata. Wazy 580g a R value wynosi 4.1.
    Sea To Summit ultra z tego co widze R value ma dosyc niskie ale wazy ~200g mniej.

    Pozdrawiam

  2. Te kompaktowe materace mają jedną wadę – trzeba je nadmuchać. Trwa to wielokrotnie dłużej, niż w przypadku maty samopompującej. Używałem takiego na 3-tygodniowej wyprawie i to codzienne pompowanie po całym dniu znoju było po prostu przykre. Ale wygoda i izolacja bezkonkurencyjna…

    • u mnie to trwalo 20minut z zegarkiem w reku, i nie mowie bo przyjemne to nie jest gdy jest 5m/s predkosci wiatru .
      Pozdrawiam.

      P.S. z tym spaniem pod tarpem to podziwiam, nie dalbym rady chyba, wygoda sklania mnie jednak do namiotu.

    • maty samopompujące po jakimś czasie już się same nie pompują tak szybko.
      niektóre modele nigdy się same nie napompują. nawet jak są należycie przechowywane (otwarte, nieskompresowane) w domu.

  3. Kiedy myślę o zakupie maty lub takiego materaca (całe życie na karimatach z Decathlonu ;)), zawsze zastanawiam się, czy osoby korzystające z nich nie zabierają też dodatkowo jakiejś taniej niezniszczalnej karimatki (choćby w wersji przyciętej), która przydaje się na przykład po to, by usiąść poza namiotem na skałach czy kamieniach lub by usiąść, gdy podłoże jest brudne i mokrawe, a nam nie uśmiecha się brudzić karimaty, a w konsekwencji wnętrza namiotu (jestem kobietą, nie mam pojęcia, czy Wy, panowie, myślicie podobnie ;])… Wypowiecie się? Jestem bardzo ciekawa. Rozkładacie (drogie) maty poza namiotem? Zabieracie ze sobą jakieś dodatki, które ratują sytuację w tych okolicznościach, o których napisałam?

    • małe, lekkie, składane siedzisko z pianki znane jako poddupnik – wierny przyjaciel każdego kto poznał się już z wilkiem
      do kupienia niedrogo w sklepach outddorowych lub do zrobienia samemu np. ze starej karimaty

  4. Jak Coolish stosuje” poddupnik” na postojach etc. a noca sluzy mi jako poduszka ;).

    Pozdrawiam

    • nigdy, ale to nigdy nie używa się izolacji z dupy do ust. nie wyskakują ci przez to pryszcze na twarzy?

  5. Zastanawiałem się właśnie nad czymś, co można by podłożyć pod pompowaną matę śpiąc pod tarpem i zainteresowało mnie sformułowanie „odpowiednio przycięty kawałek nylonu czy Tyveku”. Skąd można coś takiego wyszarpać? 🙂

  6. Jak zawsze treściwie bez niepotrzebnego koloryzowania i konkretnie. W dodatku dobrze zobaczyć wpis dotyczący problemu nad jakim ostatnio siedzimy przed kolejnym sezonem. W naszym przypadku wszystko wieziemy górami na rowerach – stąd duża karimata odpada na dzień dobry. Kilka sezonów korzystaliśmy z „samopompy” (cudzysłów jak najbardziej wskazany) ale szczególnie na trasach południowej Eu, gdzie roślinność ma więcej kolców niż kolorowych kwiatów nie raz dała nam w kość. Pomimo dbania, pomimo spania w namiocie na dość przyzwoitej podłodze. Z klejeniem w trasie też bywa różnie, a i zdarzyło się rozszczelnienie koło zaworu. Dumając ostatnio nad problemem – jak na razie teoretycznie – doszliśmy do 2 rozwiązań.
    1. Ultralekki materac dmuchany plus jak sam wskazujesz właśnie kawałek nylonu. Przy czym po drobnych testach zauważyłem, że lepszy będzie drobno tkany nylon niż np. cordura 1100dtex (choć umysł podpowiada cordurę) a jeszcze lepiej jeśli nylon jest powleczony TPU. TPU tworzy całkiem dobrą szczelną ochronę przed cienkimi kolcami (które przeszły by między włóknami tkaniny). Przy np nylonie VX42 będzie to około 240gram dodatkowej wagi. Jednak to sporo (przy dwóch osobach mamy już pół kilo).
    Lekki materac ma wg mnie jeszcze jedną minimalną ale jednak wadę w porównaniu z samopompą – gdy pęknie pozostaje cienki flak, samopompa jednak będzie ciut grubsza.
    2. Metoda 3w1 czyli coś do spania, przed namiot i w rezerwie. 3/4 ultarcienkiej karimaty 7mm (lub nawet alumat pełny) plus samopompa/materac dmuchany 3/4 długości. Karimat pozwala usiąść przy ognisku, a podłożony pod matę w namiocie zabezpiecza dodatkowo przed przebiciem. W przypadku zaś awarii samopompy może służyć materac główny. Zwinięty zaś w wąski rulon nie przeszkadza aż tak w trasie.
    Oczywiście oba rozwiązania na okres pod późnej wiosny do wczesnej jesieni. Ciekaw jestem Twojego zdania odnośnie drugiego rozwiązania.

  7. Dodałabym jeszcze kilka słów o problemie z pleśnią w lekkich materacykach…

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *