"- Czy tobie partner w ogóle jest potrzebny? Wiele osób jeździ tam dla towarzystwa - dla odczucia bliskości w skrajnych warunkach. Dla ciebie to są duperele...
- Jeśli cel wyprawy nie został osiągnięty, to dla mnie jest ona nieudana, jakby jej nie było. Przyjemność... tak, ale po zdobyciu góry, po przejściu trudnej drogi.
- Maksyma barona de Coubertina >Nieważne jest zwycięstwo, ważny jest udział< niewiele dla ciebie znaczy?
- Udział tak, ale jako walka, a nie spotkanie towarzyskie."
Ryszard Pawłowski "Smak gór"
Niniejsza galeria poświęcona jest samotnej wyprawie, jaką przedsięwziąłem w trakcie wakacji 2004 roku. W ciągu trwającej 93 dni drogi pokonałem około 2200 kilometrów, idąc przez terytoria pięciu krajów wzdłuż łańcucha Karpat, głównego trzonu górskiego Europy Środkowej. Było to piąte zakończone pomyślnie karpackie przejście i jednocześnie pierwsze całkowicie samotne.
Dlaczego szedłem "solo"? Pomimo tęsknoty za ludźmi, odzywającej się niekiedy w drodze, muszę stwierdzić, iż samotna wędrówka górska jest pięknym przeżyciem, nie dającym się porównać z niczym. Pokonywana droga smakuje wówczas zupełnie inaczej, staje się swojego rodzaju pielgrzymką, choć bez wyraźnego celu. Galeria znajdująca się poniżej prezentuje wybór zdjęć z trzymiesięcznej wędrówki wzdłuż głównego grzbietu Karpat. Relacja z wyprawy zamieszczona jest
TUTAJ.
Jakość wielu fotografii z tamtej wyprawy jest dużo słabsza, niżbym sobie życzył. Niekiedy nadgryzł je ząb czasu, częściej jest to jednak wina moich niewielkich wówczas umiejętności oraz słabego sprzętu. Tym niemniej te bardziej udane postanowiłem opublikować, jako wspomnienie najdłuższej drogi jaką dane mi było przejść.