Turystyka uprawiana z lekkim bagażem ma masę zalet. Poruszasz się swobodniej, szybciej, na przejście każdego kilometra tracisz mniej sił, mniejsza jest Twoja szansa na kontuzję. Masz więcej czasu na rzeczy poboczne – zwiedzanie miejsc na szlaku czy fotografowanie. Spakowanie się „na lekko” może ułatwić pokonanie jakiegoś szlaku osobom starszym, ze słabszymi kolanami czy kręgosłupem. W skrócie: marsz z małym obciążeniem jest przyjemniejszy i równie bezpieczny.

Mimo to na szlakach wciąż zobaczysz ludzi, uginających się pod ciężarem bagażu, nawet na krótkich wycieczkach. Wielu z nich pakuje takie ciężkie wyposażenie z przyzwyczajenia. Rozmawiając z nimi słyszę nieraz, że zabierają ciężki namiot i zapas ubrań, by być przygotowanymi na wszystko. Inni taszczą np. spory komplet naczyń, tłumacząc to potrzebą wygody. Tyle, że dzieje się to za cenę cięższego plecaka, który stwarza większe ryzyko nadwyrężonych stawów i zabiera komfort marszu.

Moje samodzielne wędrówki zaczynałem od plecaka ważącego nawet 25 kg. Z czasem zacząłem odejmować kilogramów. Marsz stawał się łatwiejszy, podejścia wymagały mniej wysiłku, ciało odczuło ulgę, a umysł w końcu skupił się na czymś innym niż walka z obciążeniem. Cała wędrówka stała się przyjemniejsza. W dodatku „lekko” nie zawsze musi oznaczać „szybko”. Czas, który zaoszczędzisz dzięki lekkiemu plecakowi możesz zużyć na dalsze wyciskanie kilometrów lub wieczór spędzony przy ognisku.

Jak zacząć wędrować z małym bagażem? Obserwując siebie i innych, wypunktowałem te zasady, które wydają mi się najważniejsze.

1. Oceń realne warunki

Pierwszym krokiem do uczynienia bagażu lżejszym jest zmniejszenie „wielkiej trójki” (opisałem ją w jednym z poprzednich artykułów). Tworzą ją: Twój plecak, namiot i system do spania. Będą one zazwyczaj Twoimi najcięższymi elementami sprzętu i to od nich warto zacząć odciążanie bagażu.

Jak wybrać właściwie te 3 elementy? Przede wszystkim zadać sobie pytanie: jakie warunki możesz REALNIE napotkać? Chęć bycia gotowym „na wszystko” jest pułapką, gdyż nie da się być przygotowanym na każdą ewentualność tego świata. Zamiast tego lepiej spytać siebie: „co mogę faktycznie napotkać na drodze?” i do takich warunków się przygotować. Sprawdź, jakie temperatury panują na Twoim szlaku w czasie, gdy tam będziesz, a będziesz wiedzieć, jaki śpiwór zabrać. Sprawdź, z jaką pogodą musisz się liczyć (częste burze? wiatr?), a to podpowie Ci czy brać namiot, czy jedynie tarp. Jeśli spodziewasz się deszczu, ale nie będziesz biwakować wysoko ponad granicą lasu, namiot niekoniecznie będzie Ci potrzebny. Na takie warunki dobry będzie tarp, który oszczędzi Ci 1-2 kg ciężaru.

Rzut oka na mapę pokaże skomplikowany teren, i brak zaopatrzenia, i wskaże jak duży zapas jedzenia musisz zabrać. Wiedza, że podróżujesz latem po Islandii podpowie, że nie potrzebujesz mocnej czołówki – awaryjne światło, ważące kilkanaście gramów, wystarczy. I tak dalej. Umiejętność przewidywania pomaga wybrać właściwe wyposażenie.

Kiedy chcesz wędrować na lekko, każda rzecz, jaką zabierasz, musi mieć swoje uzasadnienie. Nie bierz niczego „na wszelki wypadek”. Oceń obiektywnie warunki, w jakich będziesz wędrować i do nich dopasuj to, co zabierzesz.

z polski do santiago
Z Warszawy do Santiago – decyzja o wędrówce 4 000 km bez namiotu wymagała dobrej oceny warunków przed wyruszeniem i kreatywności w trakcie marszu.

2. Zbędne elementy

Wiele rzeczy zabieramy na szlak z przyzwyczajenia.

Takim drobiazgiem będzie poduszka, czytnik, książka, ulubiony kubek – rzeczy, które wydają się potrzebne lub przynajmniej przydatne na biwaku lub w schronisku. Dla kogoś, kto spędza wiele czasu w jednym miejscu – np. alpinisty czekającego pod ścianą na idealny „warun” – mogą mieć sens. Lecz gdy wędrujesz 10, 12 lub więcej godzin dziennie, może być zaskakującym, jak mało czasu zostaje na takie poboczne zajęcia, typu czytanie czy grę w karty. Posiłek, toaleta i szybki skok do śpiwora są często wszystkim, na co stać Cię na zakończenie długiego dnia. Gdy jestem w górach, „umilacze czasu” stają się zbędne na wiele miesięcy. Bardzo często jestem zbyt zmęczony, by ich używać.

Kuchnia? Po latach wędrówek nauczyłem się, że wystarczy mieć w bagażu tylko jedno naczynie, 1-litrowe latem i około 1,5-litrowe zimą. Nawet na długim szlaku nie potrzebuję nic więcej.

Ubrania? Na długi szlak nie potrzebujesz kilku koszulek i zmiany bielizny na każdy dzień. Wyrobienie w sobie nawyku prania przy każdej możliwej okazji sprawi, że wystarczą Ci 2 koszulki, 1 zestaw ciepłych ubrań i 3 zmiany bielizny.

Dobierając sprzęt na wędrówkę, naucz się rozróżniać potrzeby od zachcianek i wybieraj tylko to, co istotne. W wędrowaniu na lekko podstawowe pytanie nie brzmi: „jaki sprzęt wybrać?”. Tak sformułowany problem prowokuje do wydawania fortuny, celem kupowania coraz lżejszych i droższych przedmiotów tylko dlatego, że oszczędzisz na każdym z nich kilkanaście gramów. Pierwszym pytaniem, jakie trzeba sobie zadać jest: „czy w ogóle muszę to zabierać?”. Dzięki temu, z kolekcjonera coraz bardziej wypasionego sprzętu z kategorii „ultralight”, stajesz się rozsądnym minimalistą. I automatycznie przestajesz skupiać się tak bardzo na sprzęcie, a zaczynasz na samej wędrówce.

Szlak jest miejscem, które świetnie obrazuje słowa Henry’ego Davida Thoreau: „Bogactwo człowieka proporcjonalne jest do liczby rzeczy, z których potrafi zrezygnować”.

Oceń, jakiego sprzętu naprawdę potrzebujesz, by bezpiecznie przejść założoną trasę.

maly_szlak_beskidzki_sprzet
3500 g sprzętu – Główny Szlak Beskidzki, 2016

3. Wybieraj wielofunkcyjność

Oszczędność ciężaru, nieraz dużą, daje sprzęt, który możesz wykorzystać na więcej niż jeden sposób:

  • Klasyczny przykład to kijki teleskopowe, które zastępują stelaż w niektórych rodzajach schronień. Latem i zima rozstawiam na nich mój tarp.
  • Lekką matę możesz wykorzystać jako usztywnienie plecaka i pozbyć się fabrycznego stelażu (tak zrobiłem na przejściu GSB).
  • Ten sam plecak możesz podłożyć nocą pod nogi, co sprawi, że mata pełnej długości przestanie Ci być potrzebna. Zamiast niej zabierzesz lżejszy model o długości 2/3.
  • Worek na śpiwór, po wypchaniu ubraniami, stanie się poduszką.
  • Kartki, na których drukujesz mapy z internetu, mogą być notatnikiem.
  • Moja koszulka służy mi na szlaku jako ręcznik, nie biorę więc osobnego kawałka materiału do wycierania się.
  • Wielofunkcyjnym elementem jest chusta typu buff, którą zamienisz w czapkę, szalki, osłonę przeciwsłoneczną, maskę na twarz, ręcznik, opaskę podtrzymującą opatrunek, fragment kostiumu kąpielowego, po zawiązaniu jednego końca – torbę i wiele innych.
  • Kupując namiot, wybierz model, w którym możliwe jest rozstawienie samego tropiku lub samej sypialni. Takie schronienie będzie idealne w suchym i słonecznym klimacie, gdzie rozstawisz tylko sypialnię z siatki oraz podczas wędrówki na lekko, podczas której możesz użyć samego tropiku.

Jeden element o wielu zastosowaniach jest niemal zawsze lepszy niż kilka rzeczy, mających tylko jedną funkcję.

wedrowka_lekko_buff
Buff – wielofunkcyjny element i jeden z moich ulubionych elementów stroju (zimowe przejście Słowacji, 2014)

4. Umiejętności ponad sprzęt

Po co dźwigać wyprawowy namiot? Tradycyjny turysta odpowie, że po to, by być przygotowanym na silny wiatr, deszcz i śnieg. Zamiast jednak rozbijać się na noc w odsłoniętym miejscu, warto nauczyć się rozpoznawać złe i dobre miejsca biwakowe. Idąc tym samym szlakiem, ten sam turysta może zabrać lekki namiot bądź tarp i poszukać w lesie schronienia osłoniętego od wiatru. Prawidłowe naciągnięcie tarpu jest trudniejsze niż rozbicie namiotu, ta umiejętność odpłaci się jednak oszczędnością na wadze.

Obawiasz się owadów? Czasem, zamiast dźwigać namiot z moskitierą i zapas środków na owady, wystarczy obozować dalej od strumieni i jezior.

Jeśli umiesz rozpalić ognisko, zamiast 2 kartuszy z gazem możesz zabrać tylko jeden, uzupełniając go lekką kuchenką na drewno.

Jeśli czujesz się pewnie na płatach zleżałego śniegu, które napotkasz latem na szlaku (autentyczna historia z mojego przejścia Pirenejów – schodziłem takim wielkim, twardym płatem ponad godzinę), możesz zabrać lekkie buty i kijki teleskopowe, zostawiając w domu wysokie buty, raki i czekan.

werowka_light_fast_snieg
Przekraczanie letniego śniegu. Szlak HRP, Pireneje.

Uwierz, że możesz wędrować z małym zestawem rzeczy. Sprzęt może dawać poczucie pewności, ale ostatecznie dużo ważniejsze jest doświadczenie.

5. Zważ swój ekwipunek

Jeśli turystykę „na lekko” traktujesz naprawdę poważnie, prawdopodobnie prędzej czy później zaczniesz ważyć swój sprzęt. Ta metoda bardzo pomaga w układaniu listy bagażu. Pomaga też dostrzec, które elementy Twojego ekwipunku mogą być jeszcze lżejsze.

Używam prostej, elektronicznej wagi kuchennej, o dokładności 2 g i maksymalnej ładowności 5 kg. Każdy mój sprzęt zważyłem, a jego wagę zapisałem w arkuszu kalkulacyjnym, grupując podobne elementy: plecaki i torby, ubrania, schronienie i sen, sprzęt kuchenny, elektronikę. W przypadku złożonych rzeczy ważę także ich składniki. Dla przykładu: oprócz ogólnej wagi namiotu znam wagę jego masztów, szpilek i sypialni. Kiedy Twój własny arkusz będzie kompletny, możesz zacząć analizować go, zastanawiając się, co zmniejszyć.

Na podstawie arkusza pakuję się na każde większe wyjście w góry (powiedzmy – każde dłuższe niż 7-dniowe). Zanim wyjmę sprzęt z szafy, zaznaczam w arkuszu rzeczy do zabrania. Sumuję ich ciężar i przeglądam pod kątem elementów, które po namyśle mogę zostawić. Dopiero kiedy taka lista wyjazdowa jest gotowa, zaczynam pakowanie.

Arkusz kalkulacyjny jest jak Twoja lista zakupów – pozwala określić to, co niezbędne i oprzeć się pokusie zabrania rzeczy niepotrzebnych.

6. Określ ile chcesz nieść

Chcesz wędrować na lekko. Pytanie – co to właściwie znaczy?

Istnieje miara, pozwalająca porównać ciężar bagażu. Jest nią waga bazowa lub podstawowa (ang. base weight). To ciężar sprzętu, jaki niesiesz, bez wliczania do niego jedzenia, wody, paliwa i ubrań niesionych na sobie. Jak określić czy Twój bagaż zalicza się już do kategorii lekkiej? Amerykańscy długodystansowcy dzielą sprzęt na kategorie, zależnie od wagi bazowej (podaję za „Sztuką minimalizmu w podróży” Mike’a Clellanda):

  • styl tradycyjny – waga bazowa powyżej 10 kg (co razem z woda i jedzeniem da około 15 kg plecaka),
  • na lekko – Twój sprzęt waży mniej niż 10 kg,
  • styl ultralight – sprzęt znacząco odchudzony, do uzyskania wagi poniżej 5 kg; wydaje się to trudne, ale nawet na długich szlakach się udaje (patrz – artykuł o GSB);
  • hiperlight – Twoja waga bazowa nie przekracza 2,5 kg, wymaga kombinowania i inwestycji w bardzo lekki sprzęt, ale do osiągnięcia dla doświadczonych minimalistów.

To oczywiście ogólne wytyczne. Inaczej będzie wyglądał sprzęt osoby ważącej 55 kg, noszącej ubrania i śpiwór w rozmiarze XS oraz osoby mocno zbudowanej, kupującej wszystko z etykietką XXL. Wygodniejsze może być więc przyjęcie inny wskaźnik: niech Twój sprzęt, bez jedzenia, wody i paliwa, stanowi 10-15% wagi Twojego ciała.

Wędrówka na lekko, z max. 10 kg sprzętu, jest do osiągnięcia właściwie dla każdego. Taka waga powinna być Twoim celem, jeśli zaczynasz swoją przygodę z długimi dystansami.

7. Zabierz lekkie buty

Maksyma górskich turystów mówi, że „każdy kilogram na nogach czujesz tak, jak 5 kilogramów na plecach”. Jest w tym trochę przesady, ale zasada jest prawdziwa: lekkie obuwie zmniejsza obciążenie mięśni i stawów zredukuje zmęczenie. „Stara szkoła” mówi, że wysokie i sztywne obuwie zmniejsza ryzyko skręcenia kostki. Przykład tysięcy ludzi, co roku pokonujących długie szlaki w niskich butach, kompletnie temu zaprzecza. Wbrew pozorom, to właśnie wysokie buty odpowiadają za część kontuzji kolan u turystów. Dlaczego tak jest, przeczytasz w artykule o niskich butach, w jakich przeszedłem irański Zagros.

8. Zmniejsz opakowania

Sprzęt, wodę, jedzenie i paliwo – wszystko to podróżuje z Tobą zapakowane. Zastąp ciężkie opakowania lekkimi. Jedzenie kupione w grubych torbach czy kartonach posegreguj. Produkty sypkie przesyp je do większych, ale lżejszych torebek strunowych. Płyny przelej do plastikowych butelek. Oceń, jaka ilość pasty do zębów będzie Ci potrzebna i zamiast zabierania 100-gramowej tubki, wyciśnij część do małego opakowania np. po kremie lub lekarstwach. To samo zrób z kremem przeciwsłonecznym lub Sudocremem na otarcia.

Kupując nowy sprzęt zawracaj uwagę na jego rozmiary i wagę. Przykład: sztywne i szerokie bidony Nalgene są dobrym patentem zimą, jednak latem zostawiam je w szafie, wybierając lżejsze i składane butelki typu Platypus, Source Liquitainer czy biorąc elastyczny camelbag, który niosę w plecaku. Są lżejsze i po opróżnieniu nie zajmują miejsca w bagażu.

Niech Twoje opakowania będą możliwie lekkie i niech zajmują „zero” miejsca po opróżnieniu.

9. Trenuj na krótkich szlakach

Zanim wyruszysz na długi szlak, wyjdź z domu na kilka krótkich, „testowych” wycieczek. Po powrocie z nich przyjrzyj się temu, co miałeś/aś w plecaku. To, co okazało się zbędne – odłóż. To, co można zamienić na lżejszy odpowiednik – zastąp. Zapamiętaj, ile jedzenia zjadasz dziennie i ile paliwa zużywasz. Pozwoli to w przyszłości uniknąć dźwigania nadmiarowych racji na koniec drogi. Zwiększaj dystanse i trudności. Takie wycieczki to też okazja do eksperymentów z nowym wyposażeniem i jedzeniem. Po powrocie z wycieczek krytycznie przeglądaj sprzęt i stopniowo odkładaj ten, który okazywał się zbędny. Praktykuj umiejętności na tych szlakach, które masz blisko domu lub które lubisz. Ścieżki takie jak np. Główny Szlak Świętokrzyski to idealne miejsca do sprawdzenia siebie i sprzętu przed długą wędrówką.

Krótkie wypady za miasto, poza frajdą, jaką dają same w sobie, to najlepsze poligony doświadczalne przed dłuższymi wyjazdami.

10. Bezpieczeństwo przede wszystkim

Wędrowanie z małym bagażem nie musi oznaczać wędrowania „po bandzie”, bardziej ryzykownego. Ważne, by było ono równie bezpieczne, co tradycyjne. Dobrze więc, jeśli będzie stopniowym procesem, podczas którego będziesz uważnie obserwować swoje potrzeby, doskonalić umiejętności oraz poznawać wady i zalety niesionego sprzętu. Nie warto wyrzucać większości wyposażenia od razu. Z początku lepiej wziąć tylko o kilka drobiazgów mniej, minimalizując nasz bagaż stopniowo podczas kolejnych wyjazdów.

Pamiętaj: nie istnieje jeden zestaw sprzętu dla wszystkich. Każdy/a z nas musi świadomie wybrać to, co działa najlepiej na jej/jego ścieżkach, daje komfort, bezpieczeństwo i frajdę.

Żyjemy w świecie, nastawionym na szybkość i konsumowanie. Łatwo uwierzyć tym, którzy mówią, że potrzebujemy więcej i więcej, choć jest dokładnie odwrotnie. Wędrowanie na lekko pozwala zrozumieć, jak niewiele w istocie potrzebujemy.

9 komentarzy

  1. Dawno, dawno temu na dwa dni pakowałam 60 litrowy plecak (noclegi w schronisku), z którym wędrowanie po górach było mało komfortowe. Jednak po latach nauczyłam się ograniczyć noszenia za dużo rzeczy, bo coś może się przydać. Na kilka dni (nocleg w schronisku) spokojnie wystarczy 30 litrowy plecak. Wagowo też jest coraz lepiej, ale na to jednak trzeba więcej czasu, bo lepsze, lżejsze i trwalsze rzeczy kosztują więcej. Do zobaczenia na szlaku!

  2. „Wielka trójka” w przypadku krótszych wycieczek, lub wycieczek z dostępem do infrastruktury ma małe znaczenie. W sumie i tak nie potrzeba wielu rzeczy i jest na tyle lekko, że nie potrzeba aż tak bardzo się tym przejmować, inwestując w drogie, trudno dostępne i delikatne rzeczy. W przypadku dłuższych wędrówek, mających miejsce bez dostępu do siedzib ludzkich, a więc tam, gdzie waga plecaka zaczyna mieć istotne znaczenie, głównym składnikiem tej wagi staje się prowiant (a czasem także paliwo – np. powyżej górnej granicy lasu i/lub woda). I tutaj znowu optymalizacja żywienia da znacznie więcej niż zaoszczędzenie na mitycznej „wielkiej trójce”. Oczywiście zawsze lepiej nosić mniej niż więcej, a więc tylko to, co jest naprawdę potrzebne. Przy optymalizacji warto skupić się przede wszystkim na tym, na czym najwięcej można ugrać.

  3. Miałem to szczęście że kiedy zacząłem wkręcać się w wędrówki trafiłem na stronę Łukasza i od początku zbierając wyposażenie i ucząc się przebywania w terenie zwracałem uwagę na minimalizację wagi i ilości sprzętu. Internet (szczególnie anglojęzyczny) pełen jest dobrych pomysłów i patentów pozwalających zrobić więcej mając mniej, trzeba tylko pamiętać żeby poza czytaniem zostawić sobie jeszcze czas na sprawdzanie ich w terenie 🙂
    Moje wyposażenie na wiosnę-lato-jesień to obecnie 6-6,5kg. Najwięcej wagi zaoszczędziłem na tym z czego zrezygnowałem po pierwszych wędrówkach (np. zapasowe ubrania, lustrzanka z teleobiektywem) ale nie da się ukryć że część sprzętu po prostu trzeba kupić a ceny czasami przyprawiają o zawrót głowy. Moje porady dla tych co uważają ze ich nie stać lekki sprzęt:
    – dokonuj mentalnych porównań: topowy namiot kosztuje 1,5 tysiąca a telewizor za 2 tysiące to ledwie średnia półka? A ile wydajesz na zwykłe ubrania w ciągu roku? Przelicz na piwo albo fajki jeśli palisz. Zakupów o których mowa dokonuje się raz na długie lata, takie porównania pozwalają lepiej ocenić wartość sprzętu względem codziennych wydatków.
    – ustal na czym zaoszczędzisz najwięcej wagi bo to wcale nie musi być takie drogie (zmiana kubka i kuchenki może dać czasem tyle co kupno nowego śpiwora czy namiotu!)
    – zrób listę kilku (ale nie kilkunastu) najważniejszych rzeczy które chcesz zmienić i cierpliwie poluj na okazje – polecam śledzenie promocji w sklepach outdoorowych, zdarza się czasem urwać 30-40% od ceny katalogowej
    – regularnie odkładaj drobne kwoty na fundusz sprzętowy i bądź gotowy kupować szybko kiedy coś z upatrzonej listy wejdzie w zasięg
    – ubrania outdoorowe (poza butami i membranami) kupuj w popularnej francuskiej sieci sklepów sportowych – zaoszczędzone tutaj środki przeznacz na fundusz sprzętowy
    – uważnie czytaj recenzje sprzętu zwracając szczególną uwagę na to co nie spodobało się autorom – nie każdy intensywnie promowany i drogi produkt jest wart swojej ceny
    – bądź sceptyczny gdy przy nazwie widzisz UL lub Ultralight, to świetny wabik i podbijacz ceny jednocześnie

  4. Ja tylko dodam od siebie, że w szybkim zbiciu wagi pomagają dwie rzeczy:
    1 – niskie buty (najlepiej trailowe)
    2 – plecak max 40 litrów

    Jak wyjdziemy od punktu, w którym mamy tylko taki plecak to nagle poddajemy w wątpliwość każdą jedną rzecz, którą do niego pakujemy. W efekcie bierzemy o połowę mniej rzeczy 😉

  5. Zgadzam się z przedmówcą, mniejszy plecak – mniej „gratów” 😊 U mnie sprawdza się zasada: COŚ na siebie, COŚ do kieszeni, COŚ do plecaka i COŚ na plecak😊 dobry system troczeń i nawet 30 litrów okazuje się pakowny!

  6. A ja tam pakuję na jednodniowy wypad 85 – litrowy plecaczek. Wszystko się dość sprawnie mieści, nic nie zostaje zgniecione, a i system nośny solidniejszy, aniżeli w małych plecakach 😉

    Jedyna wada to pewien problem przy bardziej stromych podejściach na czworaka, oraz podczas silnego wiatru na grani, gdy to plecak staje się niejako ‚żaglem’ przesuwającym właściciela na boki…

  7. Uważam podobnie jak Kuba. Też przyzwyczaiłem się do dużego plecaka, w którym mam wszystko pogrupowane i na swoim miejscu, dlatego szczerze mówiąc nie chciałbym zamieniać go teraz na jakąś 20l. popierdółkę. 😉
    Co zaś się tyczy niskich butów, to do końca bym im nie ufał. Może i buty za kostkę bardziej obciążają kolana, ale w sytuacji krytycznej (zsunięcie się nogi z mokrej skałki czy wpadnięcie jej do dziury), ratują staw skokowy przed poważną kontuzją znacznie lepiej niż niskie.

  8. Właśnie zaczynam wprowadzanie manii lekkości w wyjazdach rowerowych – ten wpis dużo pomoże.

  9. Bardzo ciekawy wpis! Jestem właśnie w trakcie przygotowywania sprzętu na pół roku w Australii i Azji. I już samą analizą warunków oraz potrzeb zrezygnowałem z grubej karmiaty Ridegest, kuchenki oraz garnków i części ubrań. A doszedłem do tego wszystkiego wędrując po Karpatach Ukraińskich i zastanawiając się, co tak naprawdę nie jest mi tutaj niezbędne. Wszystko zależy od potrzeb, rezygnacja z przyzwyczajeń wiele może pomóc.
    Pozdrawiam

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *